
- osobowych
- dostawczych
- terenowych (4x4)
- sprzedaż
- montaż
- naprawa
- przechowalnia
Sklep Online: oponyfelgilodz.pl - nowe opony
Poczta elektroniczna:
opony@uzywaneopony.net
Danpol Łódź to firma świadcząca profesjonalne usługi w zakresie wymiany i
sprzedaży felg stalowych i aluminiowych oraz opon nowych i używanych do
samochodów osobowych, terenowych, dostawczych, motocykli zarówno dla
klientów indywidualnych jak i małych podmiotów gospodarczych oraz innych firm z
terenu województwa łódzkiego. Wykonujemy również wszelkie naprawy bieżące
(przeguby, półosie, klocki i szczęki hamulcowe, amortyzatory, sprężyny itp).
Oferujemy akcesoria do felg i opon (śruby do felg, pierścienie centrujące, nakrętki do felg,
zabezpieczenia kół, wentyle chromowane, dętki).
Nasza solidna fachowa i wyszkolona załoga służy pomocą doradczą a nowoczesne
maszyny i urządzenia wulkanizacyjne gwarantują profesjonalne i rzetelne
wykonanie usługi.
Serdecznie zapraszamy do naszej nowej strony internetowej gdzie mogą Państwo zapoznać się z proponowaną przez nas ofertą.
Serdecznie zapraszamy do współpracy!
więcej informacji na naszej oficjalnej stronie:
>> www.uzywaneopony.net <<
Шиномонтаж в Danpol легко и быстро. Наш шиномонтаж в Лодзи готов предложить Вам широкий спектр услуг по ремонту шин,правке штампованных дисков и балансировке колес и колесных дисков. Мы используем высокотехнологическое оборудование от производителей мирового класса, которое позволяет достичь высоких результатов при шиномонтаже и балансировке колес.
Предлагаем широкий спектр услуг по монтажу и демонтажу колёс, ремонту, балансировке, а так же переобувке.
Операции по демонтажу и последующей установке шин, их ремонт проводятся на ваших глазах и занимают считанные минуты, а накопленный за годы работы опыт наших сотрудников позволяет нам делать это не только быстро, но в первую очередь качественно и аккуратно, не нанося повреждений на покрытие диска.
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 25.10.2026 18:00
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 25.10.2026 15:02
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 25.10.2026 13:00
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 25.10.2026 11:05
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 25.10.2026 10:00
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 25.10.2026 8:02
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 24.10.2026 18:00
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 24.10.2026 10:00
Okres jesienno-zimowy jest wyjątkowo uciążliwy dla kierowców. Często pogorszona widoczność i przyczepność to tylko niektóre z problemów, z którymi musimy się mierzyć. Co zrobić, by kierowca miał łatwiej i przyjemniej? Odpowiednio przygotować samochód, ot co! Z tego poradnika się dowiesz co sprawdzić i co nasmarować, żeby zadbać o swój komfort i bezpieczeństwo na drodze o tej porze roku.
Nadszedł nasz „ulubiony” okres w roku. Budzimy się: jest ciemno. Jemy śniadanie: jest ciemno. Jedziemy do pracy: zwykle jest ciemno lub zaraz będzie. Trochę lepiej jest przy powrotach do domu, ale za długo to się tym nie nacieszymy. Nie ma to tamto – trzeba się zająć tematem przygotowań. Trochę siebie samego (łykaj witaminę D, serio!), a trochę auta.
Nie ma znaczenia, czy masz reflektory halogenowe, ksenonowe czy diodowe. Trzeba ocenić, czy są sprawne, czy nie wymagają naprawy czy wymiany żarówek (żarników w przypadku ksenonów). Przy fabrycznych reflektorach diodowych, jeśli wszystko działa, zrobisz niewiele, ale w przypadku halogenów, ksenonów i retrofitów LED jest jeszcze dodatkowa opcja: jeśli wszystko śmiga, ale nie jesteś zadowolony z jakości oświetlenia, to zwykle da się ją nieco poprawić. Lepsze żarówki/żarniki/diody, a może polerowanie reflektorów? Opcje są różne, w różnym budżecie.
Wypada tu wspomnieć, że w przypadku najczęściej spotykanych żarówek H4, H7 czy H1, na możliwość legalnej przekładki na LED trzeba jeszcze trochę poczekać – zgodnie z oficjalnym harmonogramem Ministerstwa Infrastruktury, mówimy o 2027 r. w przypadku świateł drogowych i o 2028 r. w przypadku świateł mijania, oczywiście o ile ten harmonogram zostanie dotrzymany. I tak, tak, wiem, H4 to żarówka dwuwłóknowa – obsługuje oba typy świateł. Jeśli masz w swoim aucie H4, poczekaj przynajmniej do 2028 r.

Oczywiście jednocześnie wypadałoby sprawdzić tylne oświetlenie. Przepalone żarówki lub uszkodzone LED-y w tylnych lampach to plaga.
Choć pracownicy warsztatów i sklepów z akumulatorami dość często twierdzą, iż wyzionięcie ducha baterii nie jest wcale takie rzadkie wiosną czy latem, kierowcom często kojarzy się z tym szczególnie nadchodząca zima. I nic dziwnego – pojemność akumulatora spada przy niskich temperaturach, a opory stawiane przez silnik są większe. Szczególnie przy nagłym załamaniu pogody można się więc zdziwić, bo przecież wczoraj odpalało, a dzisiaj odpalić nie chce.
Jeśli akumulator jest w miarę świeży, to zwykle nie trzeba się nim szczególnie przejmować, chyba że rzadko jeździsz danym autem, jest to pojazd o dużym poborze prądu lub… jest to hybrydowa Toyota (to zaskakująco często spotykany problem w tych autach). Tak, tak – hybrydy także mają 12-woltowe akumulatory, których sprawność jest niezbędna, by auto udało się uruchomić.

Najlepiej posiadany element sprawdzić specjalnym testerem, który oprócz napięcia potrafi sprawdzić szereg innych parametrów pod obciążeniem. Jest jedna drobna wada takiego testera: profesjonalny sprzęt warsztatowy potrafi kosztować parę tysięcy złotych, więc sugerowałbym raczej wizytę we wspomnianym warsztacie czy sklepie, który takim sprzętem dysponuje.
Jeśli jednak dysponujesz jakąś kwotą, której chciałbyś się pozbyć na coś, czego nawet teściowa nie będzie mogła skrytykować, kup sobie ładowarkę mikroprocesorową – czyli mówiąc po ludzku, prostownik, ale w nowoczesnej formie. Porządna, markowa ładowarka przed naładowaniem akumulatora sprawdzi, czy jest on w ogóle w stanie przyjmować ładunek. Jeśli oceni to poprawnie, to nawet w przypadku zużytego (byle nie skrajnie) akumulatora masz szansę na pomyślny rozruch i dotarcie do serwisu, ale nie przeciągaj jazdy autem w takim stanie w nieskończoność.
Pamiętaj, że istnieją różne typy akumulatorów rozruchowych – im nowsze i lepiej wyposażone auto, tym bardziej prawdopodobne, że nie będzie to najprostsza bateria, a raczej nowocześniejszy sprzęt typu AGM, EFB czy jeszcze inny. Ważna rzecz: kupujesz taki akumulator, jaki przewidział producent auta. Czasem jest możliwość wrzucenia czegoś odrobinę lepszego czy nowocześniejszego – ale nigdy nie wpychamy akumulatora prostszego. Najprawdopodobniej będzie on działać, ale jego żywotność może być mocno ograniczona.
Choć szyby czołowe są co do zasady bardzo odporne na zużycie, to nawet najlepsza szyba nie wytrzyma wieloletniego pojedynku z brudnymi, zaniedbanymi i zużytymi piórami wycieraczek. Lub z jednym zapodzianym kamykiem. Pół biedy, jeśli się coś porysuje poza polem widzenia kierowcy, ale wiesz jak jest – zwykle ewentualna rysa powstanie dokładnie przed Twoimi oczami.
Nie chcesz tego? Wymieniaj pióra wycieraczek, gdy tylko zauważysz, że zaczynają pracować gorzej. Nie ma tu reguły, jak często trzeba to robić – różne pióra mają różną żywotność. Jeśli jednak, jak całkiem wielu kierowców, wymieniasz pióra raz do roku, to najlepiej to zrobić właśnie przed zimą, bo wtedy najwięcej brudu trafia na szybę. W przypadku aut starszej daty, które często wyprawiają się poza miasto, można rozważyć klasycznej konstrukcji pióra wyposażone w tzw. spoiler, przynajmniej po stronie kierowcy – służy on do tego, by przy wyższych prędkościach ograniczyć ryzyko przeskakiwania pióra po szybie, jest po prostu lepiej dociskane do szyby.
A co do samej szyby – jeśli jest porysowana, to wiele poza wymianą niestety nie zdziałasz. Niektórzy oferują usługę polerowania szyby, ale nie idź w to – to może zmienić optykę szyby i uczynić jazdę niekomfortową.

Nieważne, czy jeździsz na oponach sezonowych czy całorocznych. To jest jedyne, co Cię trzyma na drodze, więc sprawdź ich stan i ciśnienie, z jakim są napompowane. Należałoby to oczywiście robić regularnie, ale wiem jak jest – a przygotowania auta do tego trudnego okresu to dobry moment, by i o tej kwestii sobie przypomnieć. Warto mieć na uwadze, że jeśli w kole jest za mało powietrza już na oko, to ciśnienie nie jest tam odrobinę za niskie, tylko znacznie za niskie. Nie czekaj z pompowaniem, aż zauważysz taki efekt.
Co do stanu, to oprócz widocznych uszkodzeń (od pęknięć ścianek aż po mocne uszkodzenia konstrukcji w rodzaju bąbli), wieku (do maksymalnie dziesięciu lat od daty produkcji, choć zwykle zalecane jest siedem) kluczowa jest głębokość bieżnika. Choć przepisy dopuszczają użytkowanie opon o głębokości bieżnika na poziomie 1,6 mm, to w praktyce tak zużyte opony lepiej sprawdziłyby się na torze wyścigowym jako semi-slicki niż w zimie. Jeśli chcesz myśleć o chociaż dostatecznych właściwościach jezdnych w nadchodzącym czasie, bieżnik opon zimowych lub całorocznych powinien mieć co najmniej 4 mm głębokości.
Nie tylko na życzenie policjanta i w innych sytuacjach życiowych… Niezależnie od tego, czy samochód ma klimatyzację czy też nie, sprawny układ wentylacji jest kluczowy dla komfortowej jazdy w obecnej i nadchodzącej aurze – przede wszystkim ze względu na ograniczanie parowania szyb. Oczywiście zwykła wentylacja nie jest tu tak skuteczna jak klima, ale nie chodzi przecież o to, by własnym niedbalstwem dokładać sobie problemów z tym związanych, prawda?
Sprawdź, czy auto nie składa się w 80 procentach z liści, a jeśli tak, to je usuń. Masz filtr kabinowy? Wymień go, zwłaszcza jeśli czytając te słowa zdałeś sobie sprawę, że ostatni raz robiłeś to w 2018 roku. Warto celować w filtry z węglem aktywnym, dla wielu aut są też dostępne filtry z warstwą biobójczą – to rozwiązanie odpowiednie zwłaszcza dla alergików oraz rodzin z dziećmi. Uwaga: filtr kabinowy może występować w samochodach bez klimatyzacji!
Pamiętaj, że całkowita rezygnacja z korzystania z klimatyzacji w okresie niskich temperatur jest błędem. Dla zachowania pełnej sprawności układ powinien być uruchamiany raz na jakiś czas, choćby po to, by się nasmarować. Nie martw się, że coś się zepsuje – jeśli temperatura będzie serio zbyt niska, to po prostu kompresor nie zostanie uruchomiony. Poza tym, jak wyżej wspomniałem, klimatyzacja pomaga w odparowaniu szyb. I teraz najlepsze: klima wcale nie musi chłodzić. Układ może jednocześnie ogrzewać wnętrze auta.
Jeśli system od jakiegoś czasu nie działa, to może być dobry moment na jego ogarnięcie – sprawdzenie szczelności, może wymianę sprężarki czy parownika. To może być drogie, ale z drugiej strony – nie wymieniasz kompresora co roku. Czasem słyszy się, że komuś od dawna nieczynna klima zaczęła pracować po prostu po uzupełnieniu poziomu czynnika, ale nadmiernie bym na to nie liczył.

Temat jest zaskakująco blisko powiązany z poprzednim punktem, ponieważ zaniedbane, brudne wnętrze po prostu lubi się z wilgocią. Wywal niepotrzebne papiery i chusteczki. Odkurz żwir, a najlepiej całe wnętrze, łącznie z bagażnikiem. Zetrzyj kurz. Dokładnie umyj szyby. Zobaczysz, że to robi różnicę.
Zaopatrz się w odpowiednie środki do ochrony i konserwacji zamków i uszczelek. Na wypadek, gdyby nie było to do końca jasne, to dopowiem jeszcze, że po zakupie dobrze by było ich jeszcze użyć. W bardzo dużym stopniu ogranicza to ryzyko braku dostępu do auta, także po umyciu auta przed spadkiem temperatury otoczenia poniżej zera.

Powiem wprost: ten punkt jest dla osób, które NAPRAWDĘ chcą być bardzo w porządku wobec swojego auta, ale trzeba mieć na uwadze, że 99,98 proc. kierowców tego nie robi i też jeżdżą (pytanie „jak długo” pozostaje otwarte).
Mowa o oleju silnikowym, który w okresie jesienno-zimowym ma utrudnione zadanie – nie dość, że nagrzewa się do temperatury roboczej wolniej niż latem, to jeszcze w wielu przypadkach częściej i dłużej jednostka napędowa pracuje niedogrzana. Choćby dlatego, że odśnieżamy sobie auto przy jednocześnie puszczonym nawiewie na szyby lub (i) elektrycznym grzaniu tychże. Sęk w tym, że olej pracujący poniżej swojej temperatury roboczej nie chroni silnika aż tak dobrze – a co więcej, takie warunki sprzyjają temu, by olej rozrzedzany był paliwem.
O ile proste benzynowe silniki wolnossące z pośrednim wtryskiem paliwa mają tego rodzaju problemy głęboko w poważaniu, to w przypadku jednostek z wtryskiem bezpośrednim jest to chleb powszedni. Mówiąc konkretniej: 30 tys. km między wymianami oleju jest dla takich silników wyraźnym sygnałem, że ich nie lubimy – chyba że pojazd użytkowany jest niemal wyłącznie w trasach, wtedy czasem da się to wybronić. 15 tys. km? Znacznie lepiej, ale nadal bez szału.
W praktyce okazuje się, że całkiem sporo silników z bezpośrednim wtryskiem paliwa nie jest w stanie wytrzymać nawet 10 tys. km bez znacznego rozrzedzenia oleju paliwem, jeśli są w miarę regularnie używane do jazdy po mieście, jak choćby mój osobisty, fordowski 1.6 EcoBoost – dlatego warto mieć świeży olej akurat na tę część roku. Jeśli chciałbyś sprawdzić, jak u Ciebie wygląda stan oleju pod koniec jego zwykłego resursu, możesz zlecić analizę pobranej próbki. W Polsce takie usługi świadczy kilka firm i kosztuje to zwykle między 100 a 400 zł.
Warto mieć na uwadze, że silnikowi można nieco ulżyć, wybierając odpowiedni olej. Przede wszystkim: 10W40 ani nawet 5W40 nie są rozwiązaniem w przypadku każdego auta i każdego silnika, a każdy kto tak uważa i to rozgłasza, powinien własnymi ustami nadmuchać oponę od Jelcza do pięciu barów. Oczywiście w olejach 10 czy 5W40 nie ma nic złego… o ile producent auta dopuszcza je do użytku. Ale jeśli zaleca np. 5W20 i nic innego, to lejesz 5W20 i po temacie.

W niektórych przypadkach można pokusić się o zmianę klasy lepkości zimowej na niższą – o ile przejście z SAE 5W na 0W w naszym klimacie daje raczej niewiele, to przejście przykładowo z 10W na 5W czasem potrafi zauważalnie ułatwić rozruch auta przy niskich temperaturach. I proszę, nie słuchajcie specjalistów od siedmiu boleści, którzy nazywają oleje 0W wodą po parówkach i zalecają nieschodzenie poniżej 5W – bo jeśli postawimy obok siebie np. 0W30 oraz 5W30, to w temperaturze roboczej ich parametry będą zbliżone. Owszem, da się znaleźć argumenty za 5W przy tego rodzaju porównaniach – ale akurat kwestia wodoparówkowości takim argumentem nie jest. Tak czy owak, jeśli ktoś się tematyką olejów nie interesuje, to najlepiej po prostu trzymać się norm podawanych przez producenta – znajdziesz je w instrukcji obsługi danego samochodu.
Okej, nie muszą być zalane miesiąc temu, ale ważne jest, by płyn chłodniczy czy tym bardziej płyn hamulcowy nie były stare i przepracowane. Jest to szczególnie istotne w przypadku tego drugiego, ponieważ jest silnie higroskopijny – a w miarę wchłaniania wilgoci traci swoje właściwości, obniża się jego temperatura wrzenia i zwiększa się ryzyko utraty zdolności hamowania przy mocnym hamowaniu lub serii takowych. Z kolei płyn chłodniczy powinien mieć odpowiednią temperaturę krzepnięcia. Do listy dopisujemy oczywiście płyn do spryskiwacza – z kolejnymi dniami będzie rosło prawdopodobieństwo wystąpienia przymrozków, a płynowi letniemu może to wystarczyć, by zamarznąć. Nie panikuj, ale zaopatrz się już w płyn (lub koncentrat), którego można używać w temperaturach poniżej zera stopni Celsjusza.
Jakoś szczególnie ze względu na jesień i zimę nie trzeba natomiast skupiać się na płynie do układu wspomagania kierownicy (jeśli wspomaganie jest hydrauliczne). Ale ponieważ o jego istnieniu mało kto pamięta i pewnie taki płyn pływa sobie w zbiorniku od chwili zjechania auta z taśmy produkcyjnej, to prace serwisowe przy samochodzie mogą być dobrą okazją, by go wymienić.

Rdza potrafi wykluczyć z eksploatacji nawet te samochody, które pod względem mechanicznym są w stanie perfekcyjnym. Warto zorientować się, czy posiadany (użytkowany) samochód nie posiada miejsc na karoserii i podwoziu (szczególnie mówimy tu o elementach nośnych, jak podłużnice, progi i tak dalej), które wyglądają marnie. Jeśli posiada, to dobrze by było je oczyścić i zabezpieczyć przed korozją.
Niestety, rdza ma to do siebie, że jeśli już się pojawiła, to jej usunięcie jest niesamowicie trudne – można jednak zahamować lub chociaż znacznie spowolnić narastanie problemu, jeśli zrobi się to z głową. Obojętnie, czy będziesz to robić samodzielnie czy komuś zlecisz, rozważ zastosowanie przezroczystej chemii do tego celu – zapsikanie wszystkiego czarną masą trudno traktować jak zaletę, bo nie wiadomo, czy coś się nie rozwija pod spodem.
Równie ważne jak stan techniczny samochodu jest jego wyposażenie. O ile jesienią przydadzą się głównie gumowe dywaniki zamiast tekstylnych i ewentualnie szmatka czy gąbka z irchy, to na zimę warto mieć też skrobaczkę dobrej jakości, rękawice robocze, szczotkę, a także latarkę i dodatkowy komplet baterii do niej. Odmrażacz w spreju też się może przydać… o ile nie będziesz go trzymać w aucie, bo głupio by było, gdyby był niedostępny z powodu zamrożonych zamków. Przydadzą się też dobre okulary przeciwsłoneczne, opcjonalnie również ładowarka do telefonu (taka wpinana do gniazda zapalniczki) bądź powerbank, a także przewody rozruchowe bądź booster.

Oczywiście tym szybciej i taniej, im bardziej dbasz o niego na co dzień. To nie musi być wychuchane cacko – ale byłoby wspaniale, gdyby stan blacharsko-techniczny był taki, byś mógł po obudzeniu Cię w środku nocy śmiało powiedzieć gdzie są kluczyki od czołgu, że dowolny diagnosta może zabrać Twój wóz na dowolną stację kontroli pojazdów i mieć pewność, że wynik badania będzie pozytywny.
Źrdło: https://v10.pl/ | 24.10.2026 8:30
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 23.10.2026 17:00
Watykan po raz kolejny zaskakuje motoryzacyjnym wyborem. Nowy papież, Leon XIV, zamiast tradycyjnego, kompaktowego papamobile zdecydował się na niezwykle pragmatyczny, a zarazem widowiskowy środek transportu. Jego nową „służbówką” został Fiat Titano – solidny pickup, który przeszedł nietypową, luksusową metamorfozę skrojoną specjalnie na potrzeby Watykanu.
Choć marka Fiat od lat kojarzy się z włoską skromnością, model Titano to zupełnie inna liga. Powstały na bazie sprawdzonej konstrukcji samochód użytkowy ma za zadanie sprostać wyzwaniom logistycznym podczas publicznych wystąpień papieża, oferując jednocześnie niespotykany w tej klasie komfort.
Przygotowanie pickupa dla głowy Kościoła wymagało nie lada inwencji od inżynierów i stylistów. Zamiast standardowej przestrzeni ładunkowej, Fiat Titano został wyposażony w rozwiązania, które ułatwią papieżowi kontakt z wiernymi, nie rezygnując z prezencji:

Fiat Titano Papamobile
Wybór Fiata Titano Papamobile idealnie wpisuje się w nurt nowoczesnego podejścia do mobilności w Watykanie. Z jednej strony mamy do czynienia z pojazdem o rodowodzie roboczym, co koresponduje z prostotą i bliskością do ludzi głoszoną przez hierarchów. Z drugiej strony, duży prześwit i mocny napęd sprawiają, że auto jest niezwykle wszechstronne – poradzi sobie zarówno na bruku placu Świętego Piotra, jak i podczas zagranicznych pielgrzymek w trudniejszym terenie.
Nowy papieski wóz to dowód na to, że nowoczesna motoryzacja potrafi połączyć skrajności: surową funkcjonalność pickupa z unikalnym, reprezentacyjnym designem dostosowanym do najwyższej rangi pasażera.
Źrdło: https://v10.pl/ | 23.10.2026 11:55
Chińscy producenci samochodów szturmują europejski rynek w bezprecedensowym tempie. Najnowsze dane analityków nie pozostawiają złudzeń – sprzedaż aut z Państwa Środka urosła o ponad 100 procent rok do roku, a ich udział w rynku zbliża się wielkimi krokami do granicy 15 procent.
Wrzesień okazał się przełomowym miesiącem dla motoryzacji w Europie. Według wstępnych danych agencji badawczej Dataforce (obejmujących 98 proc. rynku Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii oraz krajów EFTA), rynkowy udział chińskich marek osiągnął 14,6 proc. Jeszcze miesiąc wcześniej wynosił on 11,7 proc., co oznacza potężny i zaskakująco szybki skok skali ekspansji.

Geely E2 – chiński model, który może namieszać na polskim rynku (fot. Geely)

Geely E2 – chiński model, który może namieszać na polskim rynku (fot. Geely)

Geely E2 – chiński model, który może namieszać na polskim rynku (fot. Geely)
W siódmym miesiącu jesieni klienci w Europie zarejestrowali łącznie 194 760 samochodów pochodzących od chińskich producentów. Daje to gigantyczny, ponad dwukrotny wzrost (+104 proc.) w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.
Dla pełnego obrazu skali: poprzedni rekordowy miesiąc, czyli czerwiec, zamknął się wynikiem 152 747 aut. Wrześniowy rezultat przeskoczył ten pułap o blisko jedną trzecią, udowadniając, że europejscy kierowcy coraz śmielej sięgają po alternatywne, często bogato wyposażone i konkurencyjne cenowo modele ze wschodu.
Na europejskim podwórku doszło do poważnych przetasowań wewnątrz chińskiego obozu:

Freelander 8 od Land Rover i Chery (fot. Chery)

Freelander 8 od Land Rover i Chery (fot. Chery)

Freelander 8 od Land Rover i Chery (fot. Chery)

Freelander 8 od Land Rover i Chery (fot. Chery)
Symbolem nowej fali popularności stał się model Jaecoo 7. Ten kompaktowy SUV należący do koncernu Chery znalazł we wrześniu 15 470 nabywców, co zagwarantowało mu 10. miejsce w ogólnym rankingu najchętniej kupowanych aut w całej Europie. To historyczny moment – po raz pierwszy chiński model wdarł się do czołowej dziesiątki najpopularniejszych samochodów na kontynencie. Szczególnie silną pozycję model ten wyrobił sobie na Wyspach Brytyjskich, gdzie zajął fotel lidera całego rynku.
W europejskim zestawieniu mocno zaznaczyły swoją obecność także inne modele:
Skokowy wzrost udziału chińskich marek do niemal 15% to sygnał ostrzegawczy dla tradycyjnych europejskich koncernów. Agresywna polityka cenowa, szybkie wprowadzanie nowoczesnych technologii napędowych oraz rosnące zaufanie klientów sprawiają, że chińscy producenci przestają być jedynie ciekawostką, a stają się pełnoprawnymi, dominującymi graczami na europejskim asfalcie.

BYD Seal 6 DM-i Touring (2026) (fot. Przemysław Garczyński / V10.pl)

BYD Seal 6 DM-i Touring (2026) (fot. Przemysław Garczyński / V10.pl)

BYD Seal 6 DM-i Touring (2026) (fot. Przemysław Garczyński / V10.pl)

BYD Seal 6 DM-i Touring (2026) (fot. Przemysław Garczyński / V10.pl)
Źrdło: https://v10.pl/ | 23.10.2026 10:05
Kierowcy czekający na pełne połączenie zachodniej i wschodniej granicy Polski autostradą A2 muszą uzbroić się w cierpliwość. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zawiesiła prace nad przygotowaniem ostatniego, liczącego 6,8 km odcinka drogi. Oznacza to, że trasa nie dotrze bezpośrednio do przejścia granicznego z Białorusią. Gdzie zatem zakończy się przejazd?
Autostrada A2 to jedna z kluczowych arterii komunikacyjnych w Polsce, łącząca przejście w Świecku na granicy z Niemcami z polsko-białoruskim przejściem granicznym w Kukurykach. Obecnie kierowcy mają do dyspozycji ponad 588 km tej trasy.
Przyszłość finałowego, 6,8-kilometrowego odcinka Dobryń – Kukuryki stanęła jednak pod znakiem zapytania. Jak wynika z informacji przekazanych przez GDDKiA w odpowiedzi na zapytania poselskie, postępowanie dotyczące wydania decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID) dla tego fragmentu zostało oficjalnie zawieszone.
Przedstawiciele GDDKiA podkreślają, że decyzja ta wiąże się bezpośrednio z niestabilną sytuacją geopolityczną na wschodniej granicy Unii Europejskiej. Powrót do prac projektowych i formalnych będzie możliwy dopiero wtedy, gdy stosunki dyplomatyczne i bezpieczeństwo w regionie ulegną unormowaniu.

Autostrada (fot. GDDKiA)
Zawieszenie prac na przygranicznym fragmencie nie oznacza jednak, że cała budowa na wschodzie Polski stanęła w miejscu. GDDKiA koncentruje swoje siły na doprowadzeniu autostrady do strategicznego punktu logistycznego — terminala samochodowego w Koroszczynie, który obsługuje drogowy ruch towarowy.
Do zrealizowania pozostały dwa kluczowe odcinki:
Zgodnie z aktualnym harmonogramem drogocenny ciąg A2 sięgający węzła Dobryń oraz terminala w Koroszczynie ma oddany zostać do użytku w 2029 roku. Dalszy przejazd w stronę przejścia w Kukurykach będzie odbywał się dotychczasową infrastrukturą drogową.

Autostrada A2 (fot. GDDKiA)
Dla kierowców samochodów osobowych oraz przewoźników towarowych docelowe doprowadzenie autostrady A2 w rejon Białej Podlaskiej i Koroszczyna i tak oznacza przełomową zmianę komfortu i czasu podróży przez całą Polskę (ze wschodu na zachód).
Brak bezpośredniego połączenia autostradowego z samym przejściem granicznym w Kukurykach jest jednak bezpośrednim odzwierciedleniem zmian politycznych i gospodarczych, jakie zaszły w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej w ostatnich latach. Na dokończenie pełnego, 613-kilometrowego ciągu A2 przyjdzie nam poczekać do czasu stabilizacji sytuacji międzynarodowej.
Źrdło: https://v10.pl/ | 23.10.2026 8:52
Jedyny Polak w stawce FIA Formuły 3 udanie rozpoczął przygotowania do kolejnego sezonu. Maciej Gładysz ma za sobą pierwsze jazdy z utytułowanym zespołem MP Motorsport w hiszpańskim Jerez de la Frontera. 18-latek pokonał aż 140 okrążeń, a już za chwilę czeka go kolejny sprawdzian.
Po bardzo udanym debiutanckim sezonie w FIA F3 – zwieńczonym 12. miejscem w klasyfikacji generalnej oraz spektakularnym zwycięstwem na legendarnym torze Silverstone – Maciej Gładysz ponownie połączył siły z holenderską ekipą MP Motorsport. Polak doskonale zna ten zespół: to w jego barwach stawiał pierwsze kroki w wyścigach bolidów jednomiejscowych (F4 oraz Eurocup-3), zdobywając w latach 2024–2025 m.in. tytuł mistrza Eurocup-3 Spanish Winter Championship.
Podczas oficjalnych, dwudniowych testów w Jerez tarnowianin skupił się na metodycznym sprawdzaniu ustawień wyścigowych i kwalifikacyjnych 380-konnego bolidu Dallary.
Najważniejsze liczby testów w Jerez:
- 140 pokonanych okrążeń przez Macieja Gładysza
- 0,4 sekundy straty do lidera we wtorek (pozycja 7. i 16.)
- 0,7 sekundy straty w środowych sesjach (pozycja 24. i 21.)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)
Pomimo różnic w wynikach poszczególnych sesji, polski kierowca i podopieczny Akademii Motorsportu ORLEN zachowuje pełen spokój, podkreślając, że priorytetem była praca inżynieryjna, a nie czyste czasy okrążeń.
„To były dla nas dwa pierwsze dni naszej wspólnej pracy nad bolidem Dallary, więc skupialiśmy się na metodycznym robieniu postępów krok po kroku. Sprawdziliśmy bardzo dużo ustawień i rozwiązań, co pozwoliło nam wybrać optymalny kierunek na kolejne testy” – wyjaśnia Maciej Gładysz. – „Rok temu podczas zimowych testów także kończyłem sesje raz wyżej, a raz niżej, a później walczyłem o podium w Australii. Czasy nie mają teraz znaczenia, liczy się wykonana praca.”

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)
Stawka 30 najlepszych młodych kierowców świata nie ma czasu na odpoczynek. Dalsza część przygotowań przenosi się na tor Circuit de Barcelona-Catalunya, gdzie w dniach 26–27 października odbędą się kolejne dwudniowe testy.
Współpraca z MP Motorsport – zespołem prowadzoną przez Sandera Dorsmana, z którego do Formuły 1 trafili m.in. Liam Lawson czy Franco Colapinto – ma dać Tarnowianinowi stabilne zaplecze do walki o najwyższe cele.

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)
Kalendarz zapowiada się niezwykle widowiskowo i obejmie 10 rund towarzyszących weekendom Formuły 1:
Wszystkie sesje treningowe, kwalifikacyjne oraz wyścigi (sobotni Sprint i niedzielny Wyścig Główny) z udziałem polskiego kierowcy będzie można oglądać na żywo na antenach Eleven Sports, a także w ramach F1 TV.

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)

Maciej Gładysz (fot. Dutch Photo Agency)
Źrdło: https://v10.pl/ | 23.10.2026 8:06
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 22.10.2026 10:50
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22