
- osobowych
- dostawczych
- terenowych (4x4)
- sprzedaż
- montaż
- naprawa
- przechowalnia
Sklep Online: oponyfelgilodz.pl - nowe opony
Poczta elektroniczna:
opony@uzywaneopony.net
Danpol Łódź to firma świadcząca profesjonalne usługi w zakresie wymiany i
sprzedaży felg stalowych i aluminiowych oraz opon nowych i używanych do
samochodów osobowych, terenowych, dostawczych, motocykli zarówno dla
klientów indywidualnych jak i małych podmiotów gospodarczych oraz innych firm z
terenu województwa łódzkiego. Wykonujemy również wszelkie naprawy bieżące
(przeguby, półosie, klocki i szczęki hamulcowe, amortyzatory, sprężyny itp).
Oferujemy akcesoria do felg i opon (śruby do felg, pierścienie centrujące, nakrętki do felg,
zabezpieczenia kół, wentyle chromowane, dętki).
Nasza solidna fachowa i wyszkolona załoga służy pomocą doradczą a nowoczesne
maszyny i urządzenia wulkanizacyjne gwarantują profesjonalne i rzetelne
wykonanie usługi.
Serdecznie zapraszamy do naszej nowej strony internetowej gdzie mogą Państwo zapoznać się z proponowaną przez nas ofertą.
Serdecznie zapraszamy do współpracy!
więcej informacji na naszej oficjalnej stronie:
>> www.uzywaneopony.net <<
Шиномонтаж в Danpol легко и быстро. Наш шиномонтаж в Лодзи готов предложить Вам широкий спектр услуг по ремонту шин,правке штампованных дисков и балансировке колес и колесных дисков. Мы используем высокотехнологическое оборудование от производителей мирового класса, которое позволяет достичь высоких результатов при шиномонтаже и балансировке колес.
Предлагаем широкий спектр услуг по монтажу и демонтажу колёс, ремонту, балансировке, а так же переобувке.
Операции по демонтажу и последующей установке шин, их ремонт проводятся на ваших глазах и занимают считанные минуты, а накопленный за годы работы опыт наших сотрудников позволяет нам делать это не только быстро, но в первую очередь качественно и аккуратно, не нанося повреждений на покрытие диска.
Choć Aston Martin Valen powstanie w zaledwie 150 egzemplarzach, zapisuje się w historii motoryzacji jako najmocniejszy supersamochód z silnikiem przed kierowcą. Ułożone pomiędzy nim a przednią osią V12 o pojemności 5,2 l generuje tutaj aż 850 KM. Zaprojektowane przez mającego polskie korzenie Marka Reichmana dzieło zapowiada nowy kierunek w stylistyce marki, choć konfiguracja jest… odważna.
Już w ten weekend odbędzie się konkurs elegancji samochodowej w Pebble Beach w Kalifornii, który od kilku dekad stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń rynku samochodów klasycznych i kolekcjonerskich na całym świecie. Stąd wysyp w ostatnich dniach, czy wręcz godzinach, fantazyjnych, a czasem wręcz dziwnych aut, jak Ferrari CZ26 czy Singera z niebieskimi oponami i torbami Louis Vuitton.
W ten weekend bajecznie bogatym Amerykanom zostanie podstawiony pod nos jeszcze jeden bajecznie drogi egzotyk. Aston Martin Valen będzie próbował przebić się w tym gronie wyrazistym designem, jeszcze podkreślonym przez odważną konfigurację premierowego egzemplarza, oraz ukryty talent techniczny.

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)
…tak pomyśli sobie każdy, kto zna łacinę. Nazwa Valen – zgodna z tradycją Astona Martina nazywania wszystkich Astonów Martinów wyrazami na literkę V, jeśli akurat nie zaczynają się od DB – wywodzi się z łacińskiego „valens”, co znaczy mniej więcej tyle co „silny” i „potężny”.
I takie właśnie to muskularne super-GT jest. Technicznie model ten bazuje, jak można się spodziewać, na produkowanym seryjnie, flagowym modelu (z nazwą też na literkę V) Vanquish.
Z pracującego pod jego maską i bardzo cenionego również prze nas podwójnie doładowanego V12 o pojemności 5,2 litra przekazuje na tylną oś teraz całe 850 KM i 1000 Nm – to niby tylko symboliczne 15 KM więcej od „dawcy”, ale dość, by uzyskać tytuł najmocniejszego samochodu z silnikiem umieszczonym przed kabiną nie tylko w liczącej 113 lat historii marki, ale i aut oficjalnie dopuszczonych do ruchu drogowego w ogóle.

W ten sposób Brytyjczycy jeszcze tylko zwiększyli swoją przewagę nad odwiecznym rywalem, Ferrari, którego 12Cilindri generuje z pomocą wolnossącego V12 „tylko” 830 KM. Enzo Ferrari, który notabene zmarł równo 38 lat temu, byłby niepocieszony.
Valenowi (tak to chyba będziemy odmieniać?) konfiguracja ta zapewnia osiągi, które z powodzeniem wystarczą do rywalizowania z superautami z centralnie umieszczonym silnikiem: do 100 km/h przyspiesza on w 3,1 s, a prędkość maksymalna została ograniczona do 345 km/h – bezpieczeństwo przede wszystkim!

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)
Żeby Valen był wart swojej ceny, Aston Martin popracował też nad pozostałymi składnikami mechanicznymi. Dla modelu ów opracowano nowe obręcze kół z magnezu, półaktywne zawieszenie Bilstein DTX i hamulce węglowo-ceramiczne o monstrualnej średnicy 410 mm z przodu i 360 mm z tyłu. Łącznie przyniosło to 110 kg oszczędności. Biorąc pod uwagę, że zaczynaliśmy od 1910 kg, kończymy z wynikiem 1,8 tony – nie do końca waga piórkowa, ale na dzisiejsze czasy dobrze.
Całości dopełnia skrzynia biegów – doskonale znany z dużej części rynku ośmiobiegowy automat ZF, ale tutaj z nowym oprogramowaniem wyprowadzonym z kampanii wyścigowej Astona Martina (ta skrzynia używana jest jednocześnie w Jeepie, BMW i wyścigowym Astonie Martinie Vantage GT4 – niesamowity mechanizm) – oraz tytanowy układ wydechowy, przez które duże V12 słychać jeszcze pełniej.

Za wygląd nadwozia i kabiny modelu odpowiada słynny już dział Q Astona Martina (zbieżność nazw z działem badawczo-rozwojowym w filmach z Jamesem Bondem nieprzypadkowa), ale rola jego pracy wykracza poza to 150 aut.
Projekt ten rozwija założenia kilku ostatnich limitowanych modeli marki (mi przypomina zwłaszcza powstałego w jednym egzemplarzu Victora), które zamieniają delikatne linie i pływające płaszczyzny na ostre krawędzie i prostopadłościenne bryły. Sam szef działu designu Astona Martina mówi o tym modelu tak:
Valen dał nam możliwość zgłębienia i wyrażenia bardziej ekstremalnych emocji poprzez nowy język formy i wykończenie powierzchni. W związku z tym Valen stanowi znaczące odejście od dotychczasowych rozwiązań: ostro wyrzeźbione linie odzwierciedlające agresywną dynamikę, atakująca sylwetka podkreślająca układ z silnikiem z przodu i napędem na tylne koła oraz dedykowany projekt wnętrza, który tworzy bardziej sportową atmosferę kokpitu. Valen to prowokacyjny supersamochód emanujący swoją mocą i sportowym charakterem, a jednocześnie celebrujący wysoki poziom luksusu, skrupulatne wykończenie detali i niepowtarzalne cechy stylistyczne, których oczekuje się od flagowego modelu Astona Martina.
Marek Reichman
Dyrektor kreatywny Aston Martin Lagonda

Ja tymczasem powiem, że mi projekt ten przypomina trochę… Forda Mustanga GTD. I raczej nie jest to przypadek, bo miejscami nowy model odwołuje się do Astona Martina V8 z 1972 r., który z kolei wyglądał wypisz-wymaluj jak ówczesny pony car z Ameryki.
A już tak bardziej na serio na koniec: Aston Martin w ostatnich latach wykonuje naprawdę świetną robotę. Najnowsze modele pokroju V8 Vantage’a, DB12 i Vanquisha są wykonane na poziomie adekwatnym do ceny, pod względem prowadzenia bez kompleksów mogą się równać z Ferrari i Porsche, a pod względem stylu są wręcz bezkonkurencyjne. Valen nie tylko liczbami potwierdza tę rewelacyjną formę producenta z Wielkiej Brytanii.
Ceny ograniczonego do 150 egzemplarzy modelu na polski rynek nie zostały jeszcze podane, ale klientom zdaje się to nie przeszkadzać, bo pierwsi z nich wyjadą swoimi egzemplarzami na drogi na wiosnę 2027 r. Nam pozostaje póki co odwiedzić stronę producenta, na której działa już oficjalny konfigurator modelu. Ten kameleon ze zdjęć też jest dostępny.
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 18:08
Choć Aston Martin Valen powstanie w zaledwie 150 egzemplarzach, zapisuje się w historii motoryzacji jako najmocniejszy supersamochód z silnikiem przed kierowcą. Ułożone pomiędzy nim a przednią osią V12 o pojemności 5,2 l generuje tutaj aż 850 KM. Zaprojektowane przez mającego polskie korzenie Marka Reichmana dzieło zapowiada nowy kierunek w stylistyce marki, choć konfiguracja jest… odważna.
Już w ten weekend odbędzie się konkurs elegancji samochodowej w Pebble Beach w Kalifornii, który od kilku dekad stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń rynku samochodów klasycznych i kolekcjonerskich na całym świecie. Stąd wysyp w ostatnich dniach, czy wręcz godzinach, fantazyjnych, a czasem wręcz dziwnych aut, jak Ferrari CZ26 czy Singera z niebieskimi oponami i torbami Louis Vuitton.
W ten weekend bajecznie bogatym Amerykanom zostanie podstawiony pod nos jeszcze jeden bajecznie drogi egzotyk. Aston Martin Valen będzie próbował przebić się w tym gronie wyrazistym designem, jeszcze podkreślonym przez odważną konfigurację premierowego egzemplarza, oraz ukryty talent techniczny.

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)
…tak pomyśli sobie każdy, kto zna łacinę. Nazwa Valen – zgodna z tradycją Astona Martina nazywania wszystkich Astonów Martinów wyrazami na literkę V, jeśli akurat nie zaczynają się od DB – wywodzi się z łacińskiego „valens”, co znaczy mniej więcej tyle co „silny” i „potężny”.
I takie właśnie to muskularne super-GT jest. Technicznie model ten bazuje, jak można się spodziewać, na produkowanym seryjnie, flagowym modelu (z nazwą też na literkę V) Vanquish.
Z pracującego pod jego maską i bardzo cenionego również prze nas podwójnie doładowanego V12 o pojemności 5,2 litra przekazuje na tylną oś teraz całe 850 KM i 1000 Nm – to niby tylko symboliczne 15 KM więcej od „dawcy”, ale dość, by uzyskać tytuł najmocniejszego samochodu z silnikiem umieszczonym przed kabiną nie tylko w liczącej 113 lat historii marki, ale i aut oficjalnie dopuszczonych do ruchu drogowego w ogóle.

W ten sposób Brytyjczycy jeszcze tylko zwiększyli swoją przewagę nad odwiecznym rywalem, Ferrari, którego 12Cilindri generuje z pomocą wolnossącego V12 „tylko” 830 KM. Enzo Ferrari, który notabene zmarł równo 38 lat temu, byłby niepocieszony.
Valenowi (tak to chyba będziemy odmieniać?) konfiguracja ta zapewnia osiągi, które z powodzeniem wystarczą do rywalizowania z superautami z centralnie umieszczonym silnikiem: do 100 km/h przyspiesza on w 3,1 s, a prędkość maksymalna została ograniczona do 345 km/h – bezpieczeństwo przede wszystkim!

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)
Żeby Valen był wart swojej ceny, Aston Martin popracował też nad pozostałymi składnikami mechanicznymi. Dla modelu ów opracowano nowe obręcze kół z magnezu, półaktywne zawieszenie Bilstein DTX i hamulce węglowo-ceramiczne o monstrualnej średnicy 410 mm z przodu i 360 mm z tyłu. Łącznie przyniosło to 110 kg oszczędności. Biorąc pod uwagę, że zaczynaliśmy od 1910 kg, kończymy z wynikiem 1,8 tony – nie do końca waga piórkowa, ale na dzisiejsze czasy dobrze.
Całości dopełnia skrzynia biegów – doskonale znany z dużej części rynku ośmiobiegowy automat ZF, ale tutaj z nowym oprogramowaniem wyprowadzonym z kampanii wyścigowej Astona Martina (ta skrzynia używana jest jednocześnie w Jeepie, BMW i wyścigowym Astonie Martinie Vantage GT4 – niesamowity mechanizm) – oraz tytanowy układ wydechowy, przez które duże V12 słychać jeszcze pełniej.

Za wygląd nadwozia i kabiny modelu odpowiada słynny już dział Q Astona Martina (zbieżność nazw z działem badawczo-rozwojowym w filmach z Jamesem Bondem nieprzypadkowa), ale rola jego pracy wykracza poza to 150 aut.
Projekt ten rozwija założenia kilku ostatnich limitowanych modeli marki (mi przypomina zwłaszcza powstałego w jednym egzemplarzu Victora), które zamieniają delikatne linie i pływające płaszczyzny na ostre krawędzie i prostopadłościenne bryły. Sam szef działu designu Astona Martina mówi o tym modelu tak:
Valen dał nam możliwość zgłębienia i wyrażenia bardziej ekstremalnych emocji poprzez nowy język formy i wykończenie powierzchni. W związku z tym Valen stanowi znaczące odejście od dotychczasowych rozwiązań: ostro wyrzeźbione linie odzwierciedlające agresywną dynamikę, atakująca sylwetka podkreślająca układ z silnikiem z przodu i napędem na tylne koła oraz dedykowany projekt wnętrza, który tworzy bardziej sportową atmosferę kokpitu. Valen to prowokacyjny supersamochód emanujący swoją mocą i sportowym charakterem, a jednocześnie celebrujący wysoki poziom luksusu, skrupulatne wykończenie detali i niepowtarzalne cechy stylistyczne, których oczekuje się od flagowego modelu Astona Martina.
Marek Reichman
Dyrektor kreatywny Aston Martin Lagonda

Ja tymczasem powiem, że mi projekt ten przypomina trochę… Forda Mustanga GTD. I raczej nie jest to przypadek, bo miejscami nowy model odwołuje się do Astona Martina V8 z 1972 r., który z kolei wyglądał wypisz-wymaluj jak ówczesny pony car z Ameryki.
A już tak bardziej na serio na koniec: Aston Martin w ostatnich latach wykonuje naprawdę świetną robotę. Najnowsze modele pokroju V8 Vantage’a, DB12 i Vanquisha są wykonane na poziomie adekwatnym do ceny, pod względem prowadzenia bez kompleksów mogą się równać z Ferrari i Porsche, a pod względem stylu są wręcz bezkonkurencyjne. Valen nie tylko liczbami potwierdza tę rewelacyjną formę producenta z Wielkiej Brytanii.
Ceny ograniczonego do 150 egzemplarzy modelu na polski rynek nie zostały jeszcze podane, ale klientom zdaje się to nie przeszkadzać, bo pierwsi z nich wyjadą swoimi egzemplarzami na drogi na wiosnę 2027 r. Nam pozostaje póki co odwiedzić stronę producenta, na której działa już oficjalny konfigurator modelu. Ten kameleon ze zdjęć też jest dostępny.
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 18:08
14 sierpnia 1988 roku – równo 38 lat temu – w Maranello zgasł silnik, który napędzał całą włoską motoryzację. W wieku 90 lat zmarł Enzo Ferrari – wizjoner, pragmatyczny dyktator, kierowca wyścigowy i twórca marki, która stała się synonimem luksusu, prestiżu oraz absolutnej prędkości. To dobra okazja, by rzucić okiem na historię człowieka, który nie godził się na żaden kompromis i mawiał: „Najlepsze Ferrari to to, którego jeszcze nie zbudowałem”.
Enzo Anselmo Ferrari urodził się w Modenie w lutym 1898 roku. Jego pasja do wyścigów eksplodowała, gdy jako dziesięcioletni chłopiec zobaczył zmagania kierowców na torze w Bolonii. Młodość nie oszczędzała go jednak pod żadnym względem – w 1916 roku, podczas I wojny światowej i pandemii grypy hiszpanki, zmarli jego ojciec Alfredo oraz starszy brat Dino. Sam Enzo ledwo przeżył ciężkie zapalenie płuc.
Po powrocie do zdrowia szukał zatrudnienia w turyńskim tytanie motoryzacji, jaki podówczas był FIAT. Usłyszał jednak stanowcze „nie”. Zamiast się poddać, podjął pracę jako kierowca testowy i wyścigowy w mniejszych zakładach (m.in. CMN), by w 1920 roku dołączyć do zespołu Alfa Romeo. Choć Enzo odnosił pewne sukcesy jako kierowca, szybko zrozumiał, że jego prawdziwym powołaniem nie jest samo trzymanie kierownicy, lecz organizowanie zespołu, kierowanie ludźmi oraz taktyka wyścigowa.
W 1929 roku założył Scuderia Ferrari – początkowo niezależną stajnię wyścigową, która wystawiała i obsługiwała fabryczne samochody Alfa Romeo. To wtedy na karoseriach pojawiło się legendarne logo: Cavallino Rampante – czarny, rozbrykany koń na żółtym tle (kolorze Modeny), przekazany Enzo przez matkę poległego włoskiego asa myśliwskiego, Francesco Barakki.
W 1939 roku, w wyniku rosnących nieporozumień z kierownictwem Alfa Romeo, Ferrari opuścił firmę. Umowa zakazywała mu używania własnego nazwiska w sporcie motorowym przez cztery lata, dlatego założył firmę Auto Avio Costruzioni. Wybuch II wojny światowej wymusił jednak całkowitą zmianę profilu – zakład musiał przestawić się na produkcję obrabiarek i części lotniczych na potrzeby wojska.
Co więcej, pierwsza fabryka w Modenie została dwukrotnie zbombardowana i zrównana z ziemią w 1944 roku. Enzo podjął wtedy kluczową decyzję: przeniósł zniszczony zakład do małej miejscowości Maranello, co po wojnie położyło fundament pod nowoczesne imperium marki.





W 1947 roku z taśmy w przebudowanej fabryce w Maranello zjechał pierwszy oficjalny model sygnowany nową marką – Ferrari 125 S z wolnossącym silnikiem V12 zaprojektowanym przez Gioacchino Colombo. Autosport był jednak niezwykle kosztowny, a firma stale balansowała na krawędzi finansowej.
Aby utrzymać zespół wyścigowy, Enzo zaczął produkować i sprzedawać luksusowe auta cywilne. Miał przy tym bezkompromisowe i niemal aroganckie podejście do swoich klientów:
| Rok | Wydarzenie | Znaczenie dla marki i motoryzacji |
| 1947 | Premiera Ferrari 125 S | Oficjalny początek marki jako niezależnego konstruktora z silnikiem V12. |
| 1951 | Pierwsza wygrana w Formule 1 (GP Wielkiej Brytanii) | Przełamanie dominacji Alfa Romeo przez José Froilána Gonzáleza. |
| 1962 | Debiut Ferrari 250 GTO | Powstanie najbardziej ikonicznego i najdroższego auta kolekcjonerskiego tej marki w historii. |
| 1966 | Wojna na Le Mans z Fordem | Słynny pojedynek z Fordem GT40 po tym, jak Enzo w ostatniej chwili odrzucił ofertę sprzedaży firmy amerykańskiemu gigantowi. |
| 1969 | Sprzedaż 50% udziałów koncernowi FIAT | Zabezpieczenie stabilności finansowej firmy przy zachowaniu pełnej autokratycznej kontroli Enzo nad działem wyścigowym. |
| 1987 | Premiera Ferrari F40 | Ostatni model osobiście zatwierdzony przez Enzo – bezkompromisowy supersamochód zbudowany na 40-lecie marki. |





Zarządzanie firmą przez Enzo obrosło dziesiątkami legend. Był człowiekiem zamkniętym, niezwykle wymagającym, a przez zatrudnianych w firmie kierowców i inżynierów postrzeganym niemal jak bezwzględny władca. Często skłócał ze sobą własnych zawodników, wierząc, że wewnętrzna rywalizacja wyciągnie z nich maksimum możliwości na torze. Zawsze nosił charakterystyczne, ciemne okulary i z czasem przestał opuszczać Włochy – wyścigi oglądał w telewizji lub analizował na podstawie relacji telefonicznych z toru.
Największy dramat prywatny dotknął go w 1956 roku, kiedy w wieku zaledwie 24 lat na chorobę ujawniającą się dystrofią mięśniową zmarł jego pierworodny syn, Dino. Strata ta złamała Enzo psychicznie i sprawiła, że stał się jeszcze bardziej zdystansowany od świata zewnętrznego. Cześć pamięci syna oddał, nazywając jego imieniem serię słynnych modeli wyposażonych w silniki V6.
Ostatnim wielkim dziełem, pod którym z dumą złożył swój podpis Il Commendatore, był zaprezentowany w 1987 roku model F40. Pozbawiona elektronicznych kagańców, wykonana z kewlaru i karbonu maszyna o mocy 478 KM potrafiła przekroczyć granicę 320 km/h, stając się natychmiastową ikoną popkultury i inżynierii.
Gdy Enzo Ferrari zmarł 14 sierpnia 1988 roku w Maranello, wiadomość o jego odejściu – zgodnie z jego ostatnią wolą – przekazano mediom dopiero po cichym pogrzebie w ścisłym gronie rodzinnym.
Dziś, mimo upływu dekad od jego śmierci, marka z Maranello pozostaje jedną z najbardziej wartościowych i pożądanych marek na świecie (która zresztą dokładnie dziś, w 38. rocznicę śmierci Il Commendatore zaprezentowała światu nowy model). Jej fundamentem wciąż jest dokładnie ta sama filozofia, którą w ruinach powojennej Italii stworzył Enzo: nieustępliwa dążność do zwycięstwa, w której bezkompromisowa pasja stoi ponad wszelkimi kalkulacjami.





Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 11:26
14 sierpnia 1988 roku – równo 38 lat temu – w Maranello zgasł silnik, który napędzał całą włoską motoryzację. W wieku 90 lat zmarł Enzo Ferrari – wizjoner, pragmatyczny dyktator, kierowca wyścigowy i twórca marki, która stała się synonimem luksusu, prestiżu oraz absolutnej prędkości. To dobra okazja, by rzucić okiem na historię człowieka, który nie godził się na żaden kompromis i mawiał: „Najlepsze Ferrari to to, którego jeszcze nie zbudowałem”.
Enzo Anselmo Ferrari urodził się w Modenie w lutym 1898 roku. Jego pasja do wyścigów eksplodowała, gdy jako dziesięcioletni chłopiec zobaczył zmagania kierowców na torze w Bolonii. Młodość nie oszczędzała go jednak pod żadnym względem – w 1916 roku, podczas I wojny światowej i pandemii grypy hiszpanki, zmarli jego ojciec Alfredo oraz starszy brat Dino. Sam Enzo ledwo przeżył ciężkie zapalenie płuc.
Po powrocie do zdrowia szukał zatrudnienia w turyńskim tytanie motoryzacji, jaki podówczas był FIAT. Usłyszał jednak stanowcze „nie”. Zamiast się poddać, podjął pracę jako kierowca testowy i wyścigowy w mniejszych zakładach (m.in. CMN), by w 1920 roku dołączyć do zespołu Alfa Romeo. Choć Enzo odnosił pewne sukcesy jako kierowca, szybko zrozumiał, że jego prawdziwym powołaniem nie jest samo trzymanie kierownicy, lecz organizowanie zespołu, kierowanie ludźmi oraz taktyka wyścigowa.
W 1929 roku założył Scuderia Ferrari – początkowo niezależną stajnię wyścigową, która wystawiała i obsługiwała fabryczne samochody Alfa Romeo. To wtedy na karoseriach pojawiło się legendarne logo: Cavallino Rampante – czarny, rozbrykany koń na żółtym tle (kolorze Modeny), przekazany Enzo przez matkę poległego włoskiego asa myśliwskiego, Francesco Barakki.
W 1939 roku, w wyniku rosnących nieporozumień z kierownictwem Alfa Romeo, Ferrari opuścił firmę. Umowa zakazywała mu używania własnego nazwiska w sporcie motorowym przez cztery lata, dlatego założył firmę Auto Avio Costruzioni. Wybuch II wojny światowej wymusił jednak całkowitą zmianę profilu – zakład musiał przestawić się na produkcję obrabiarek i części lotniczych na potrzeby wojska.
Co więcej, pierwsza fabryka w Modenie została dwukrotnie zbombardowana i zrównana z ziemią w 1944 roku. Enzo podjął wtedy kluczową decyzję: przeniósł zniszczony zakład do małej miejscowości Maranello, co po wojnie położyło fundament pod nowoczesne imperium marki.





W 1947 roku z taśmy w przebudowanej fabryce w Maranello zjechał pierwszy oficjalny model sygnowany nową marką – Ferrari 125 S z wolnossącym silnikiem V12 zaprojektowanym przez Gioacchino Colombo. Autosport był jednak niezwykle kosztowny, a firma stale balansowała na krawędzi finansowej.
Aby utrzymać zespół wyścigowy, Enzo zaczął produkować i sprzedawać luksusowe auta cywilne. Miał przy tym bezkompromisowe i niemal aroganckie podejście do swoich klientów:
| Rok | Wydarzenie | Znaczenie dla marki i motoryzacji |
| 1947 | Premiera Ferrari 125 S | Oficjalny początek marki jako niezależnego konstruktora z silnikiem V12. |
| 1951 | Pierwsza wygrana w Formule 1 (GP Wielkiej Brytanii) | Przełamanie dominacji Alfa Romeo przez José Froilána Gonzáleza. |
| 1962 | Debiut Ferrari 250 GTO | Powstanie najbardziej ikonicznego i najdroższego auta kolekcjonerskiego tej marki w historii. |
| 1966 | Wojna na Le Mans z Fordem | Słynny pojedynek z Fordem GT40 po tym, jak Enzo w ostatniej chwili odrzucił ofertę sprzedaży firmy amerykańskiemu gigantowi. |
| 1969 | Sprzedaż 50% udziałów koncernowi FIAT | Zabezpieczenie stabilności finansowej firmy przy zachowaniu pełnej autokratycznej kontroli Enzo nad działem wyścigowym. |
| 1987 | Premiera Ferrari F40 | Ostatni model osobiście zatwierdzony przez Enzo – bezkompromisowy supersamochód zbudowany na 40-lecie marki. |





Zarządzanie firmą przez Enzo obrosło dziesiątkami legend. Był człowiekiem zamkniętym, niezwykle wymagającym, a przez zatrudnianych w firmie kierowców i inżynierów postrzeganym niemal jak bezwzględny władca. Często skłócał ze sobą własnych zawodników, wierząc, że wewnętrzna rywalizacja wyciągnie z nich maksimum możliwości na torze. Zawsze nosił charakterystyczne, ciemne okulary i z czasem przestał opuszczać Włochy – wyścigi oglądał w telewizji lub analizował na podstawie relacji telefonicznych z toru.
Największy dramat prywatny dotknął go w 1956 roku, kiedy w wieku zaledwie 24 lat na chorobę ujawniającą się dystrofią mięśniową zmarł jego pierworodny syn, Dino. Strata ta złamała Enzo psychicznie i sprawiła, że stał się jeszcze bardziej zdystansowany od świata zewnętrznego. Cześć pamięci syna oddał, nazywając jego imieniem serię słynnych modeli wyposażonych w silniki V6.
Ostatnim wielkim dziełem, pod którym z dumą złożył swój podpis Il Commendatore, był zaprezentowany w 1987 roku model F40. Pozbawiona elektronicznych kagańców, wykonana z kewlaru i karbonu maszyna o mocy 478 KM potrafiła przekroczyć granicę 320 km/h, stając się natychmiastową ikoną popkultury i inżynierii.
Gdy Enzo Ferrari zmarł 14 sierpnia 1988 roku w Maranello, wiadomość o jego odejściu – zgodnie z jego ostatnią wolą – przekazano mediom dopiero po cichym pogrzebie w ścisłym gronie rodzinnym.
Dziś, mimo upływu dekad od jego śmierci, marka z Maranello pozostaje jedną z najbardziej wartościowych i pożądanych marek na świecie (która zresztą dokładnie dziś, w 38. rocznicę śmierci Il Commendatore zaprezentowała światu nowy model). Jej fundamentem wciąż jest dokładnie ta sama filozofia, którą w ruinach powojennej Italii stworzył Enzo: nieustępliwa dążność do zwycięstwa, w której bezkompromisowa pasja stoi ponad wszelkimi kalkulacjami.





Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 11:26
Kierowców w Polsce czeka niespodziewana ulga przy dystrybutorach tuż przed końcem wakacji. Rząd ogłosił czasowe przywrócenie programu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Najważniejsza zmiana to cięcie podatku VAT na paliwa z 23% do 8% oraz wprowadzenie urzędowych cen maksymalnych. Zmiany wejdą w życie już od poniedziałku, 17 sierpnia.
Nazwa CPN, która w tym kontekście oznacza rozwinęcie „Ceny Paliwa Niżej”, pojawia się na polskich stacjach po raz kolejny. Rząd zdecydował o uruchomieniu pakietu osłonowego w odpowiedzi na dynamiczne wzrosty cen na światowych rynkach naftowych.
Głównym filarem programu jest obniżka stawki podatku VAT z podstawowej stawki 23% do stawki preferencyjnej 8%. Rozwiązanie ma obowiązywać przez dwa tygodnie — do końca sierpnia 2026 roku.
„Spadek cen na stacjach benzynowych będzie możliwy dzięki obniżeniu podatku VAT. Chcemy sprawić, by w tym trudnym momencie Polska znalazła się w czołówce państw europejskich z najniższymi cenami paliw” — poinformował premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.
Według oficjalnych szacunków rządowych oraz analiz rynkowych, cięcie VAT-u w połączeniu z limitowaniem marż pozwoli obniżyć finalną cenę paliwa przy dystrybutorze o ok. 0,90–1,00 zł na litrze.
Jak mogą wyglądać szacunkowe ceny na pylonach od poniedziałku 17 sierpnia?
| Rodzaj paliwa | Średnia cena przed obniżką | Szacowana cena po obniżce VAT (od 17 sierpnia) | Oszczędność na pełnym baku (50 l) |
| Benzyna 95 (Pb95) | ~7,55 – 7,60 zł/l | ok. 6,55 – 6,70 zł/l | ok. 45 – 50 zł |
| Olej Napędowy (ON) | ~8,20 – 8,25 zł/l | ok. 7,20 – 7,35 zł/l | ok. 45 – 50 zł |
| LPG (Autogas) | ~2,99 zł/l | ok. 2,60 – 2,70 zł/l | ok. 15 – 20 zł |
Uwaga: Ostateczna cena na konkretnej stacji zależy od lokalnych uwarunkowań rynkowych oraz dziennych limitów cenowych.

Program CPN ponownie obniży ceny paliw (fot. erwin bosman / Pixabay)
Samo obniżenie podatku VAT mogłoby zostać częściowo wchłonięte przez marże handlowe sieci paliwowych. Aby temu zapobiec, rząd ponownie uruchamia mechanizm cen maksymalnych.
Bezpośrednim powodem wprowadzenia programu CPN jest napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, która przełożyła się na skokowy wzrost cen ropy naftowej na giełdach światowych.
W pierwszych tygodniach sierpnia 2026 roku średnia cena oleju napędowego w Polsce przekroczyła barierę 8,20 zł/l, a benzyny 95 osiągnęła poziom niemal 7,60 zł/l. Spowodowało to presję ze strony kierowców oraz branży transportowej na podjęcie natychmiastowych działań osłonowych.
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:53
Kierowców w Polsce czeka niespodziewana ulga przy dystrybutorach tuż przed końcem wakacji. Rząd ogłosił czasowe przywrócenie programu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Najważniejsza zmiana to cięcie podatku VAT na paliwa z 23% do 8% oraz wprowadzenie urzędowych cen maksymalnych. Zmiany wejdą w życie już od poniedziałku, 17 sierpnia.
Nazwa CPN, która w tym kontekście oznacza rozwinęcie „Ceny Paliwa Niżej”, pojawia się na polskich stacjach po raz kolejny. Rząd zdecydował o uruchomieniu pakietu osłonowego w odpowiedzi na dynamiczne wzrosty cen na światowych rynkach naftowych.
Głównym filarem programu jest obniżka stawki podatku VAT z podstawowej stawki 23% do stawki preferencyjnej 8%. Rozwiązanie ma obowiązywać przez dwa tygodnie — do końca sierpnia 2026 roku.
„Spadek cen na stacjach benzynowych będzie możliwy dzięki obniżeniu podatku VAT. Chcemy sprawić, by w tym trudnym momencie Polska znalazła się w czołówce państw europejskich z najniższymi cenami paliw” — poinformował premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.
Według oficjalnych szacunków rządowych oraz analiz rynkowych, cięcie VAT-u w połączeniu z limitowaniem marż pozwoli obniżyć finalną cenę paliwa przy dystrybutorze o ok. 0,90–1,00 zł na litrze.
Jak mogą wyglądać szacunkowe ceny na pylonach od poniedziałku 17 sierpnia?
| Rodzaj paliwa | Średnia cena przed obniżką | Szacowana cena po obniżce VAT (od 17 sierpnia) | Oszczędność na pełnym baku (50 l) |
| Benzyna 95 (Pb95) | ~7,55 – 7,60 zł/l | ok. 6,55 – 6,70 zł/l | ok. 45 – 50 zł |
| Olej Napędowy (ON) | ~8,20 – 8,25 zł/l | ok. 7,20 – 7,35 zł/l | ok. 45 – 50 zł |
| LPG (Autogas) | ~2,99 zł/l | ok. 2,60 – 2,70 zł/l | ok. 15 – 20 zł |
Uwaga: Ostateczna cena na konkretnej stacji zależy od lokalnych uwarunkowań rynkowych oraz dziennych limitów cenowych.

Program CPN ponownie obniży ceny paliw (fot. erwin bosman / Pixabay)
Samo obniżenie podatku VAT mogłoby zostać częściowo wchłonięte przez marże handlowe sieci paliwowych. Aby temu zapobiec, rząd ponownie uruchamia mechanizm cen maksymalnych.
Bezpośrednim powodem wprowadzenia programu CPN jest napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, która przełożyła się na skokowy wzrost cen ropy naftowej na giełdach światowych.
W pierwszych tygodniach sierpnia 2026 roku średnia cena oleju napędowego w Polsce przekroczyła barierę 8,20 zł/l, a benzyny 95 osiągnęła poziom niemal 7,60 zł/l. Spowodowało to presję ze strony kierowców oraz branży transportowej na podjęcie natychmiastowych działań osłonowych.
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:53
Kompakt z Ingolstadt przeszedł kurację odświeżającą, ale prawda jest taka, że to, co najważniejsze, rozegrało się poza wzrokiem architektów wnętrz. Gdy spojrzymy do najnowszego polskiego cennika odświeżonego Audi A3, szybko zrozumiemy, że niemiecki producent postanowił grubą kreską odciąć się od rozwiązań, które towarzyszyły temu modelowi przez dekady.
Jeśli planowałeś zakup nowego A3 z oszczędnym dieslem pod maską i klasyczną, lewarkową skrzynią biegów – mamy złą wiadomość. Niemcy podjęli odważną decyzję i całkowicie pożegnali silniki wysokoprężne TDI oraz manualne przekładnie. Od teraz każde nowe Audi A3 wyjeżdżające z salonu oferuje pełną automatyzację oraz elektryfikację napędu.
Choć pod maską doszło do trzęsienia ziemi, Audi na szczęście nie zrezygnowało z różnorodności nadwoziowej. Klienci wciąż mogą dopasować samochód do swojego stylu życia, wybierając spośród trzech wyrazistych odmian:

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)
Wstęp do świata kompaktowego premium spod znaku czterech pierścieni rozpoczyna się od kwoty 135 500 zł – dokładnie tyle trzeba zapłacić za podstawowe Audi A3 Sportback. Osoby preferujące bardziej tradycyjny kształt trójbryłowego sedana (Limousine) muszą liczyć się z wydatkiem rzędu minimum 138 500 zł.
Najwięcej zapłacimy za nowość w gamie, czyli utrenowany wariant A3 allstreet, którego cennik otwiera kwota 162 800 zł. Warto jednak pamiętać, że w tej cenie otrzymujemy już w standardzie płynnie działającą, dwusprzęgłową przekładnię automatyczną S tronic.
Miejsce znanych jednostek TDI zajęły zelektryfikowane układy benzynowe. Podstawę gamy tworzą sprawdzone silniki TFSI o mocy 116 KM oraz 150 KM, które wspierane są przez technologię miękkiej hybrydy (mHEV). Zapewnia ona nie tylko sprawniejsze ruszanie z miejsca, ale i niższe zużycie paliwa w miejskich korkach.
Prawdziwe powody do zadowolenia będą mieli jednak fani jazdy na prądzie. Audi rozbudowało ofertę hybryd plug-in (oznaczonych jako e-hybrid), które pozwalają na codzienne dojazdy do pracy bez zużywania ani kropli benzyny:
Decyzja o rezygnacji z manualnych skrzyń i silników Diesla wyznacza nowy kierunek dla niemieckiego kompaktowego klasyka. Odświeżone Audi A3 stawia teraz wyłącznie na nowoczesność, komfort automatycznej zmiany biegów i niską emisję spalin. Choć próg wejścia nieco wzrósł, bogatsza technologia pokładowa i wyższy standard wyposażenia rekompensują te zmiany, czyniąc A3 jedną z najciekawszych propozycji w segmencie premium.

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:39
Kompakt z Ingolstadt przeszedł kurację odświeżającą, ale prawda jest taka, że to, co najważniejsze, rozegrało się poza wzrokiem architektów wnętrz. Gdy spojrzymy do najnowszego polskiego cennika odświeżonego Audi A3, szybko zrozumiemy, że niemiecki producent postanowił grubą kreską odciąć się od rozwiązań, które towarzyszyły temu modelowi przez dekady.
Jeśli planowałeś zakup nowego A3 z oszczędnym dieslem pod maską i klasyczną, lewarkową skrzynią biegów – mamy złą wiadomość. Niemcy podjęli odważną decyzję i całkowicie pożegnali silniki wysokoprężne TDI oraz manualne przekładnie. Od teraz każde nowe Audi A3 wyjeżdżające z salonu oferuje pełną automatyzację oraz elektryfikację napędu.
Choć pod maską doszło do trzęsienia ziemi, Audi na szczęście nie zrezygnowało z różnorodności nadwoziowej. Klienci wciąż mogą dopasować samochód do swojego stylu życia, wybierając spośród trzech wyrazistych odmian:

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)
Wstęp do świata kompaktowego premium spod znaku czterech pierścieni rozpoczyna się od kwoty 135 500 zł – dokładnie tyle trzeba zapłacić za podstawowe Audi A3 Sportback. Osoby preferujące bardziej tradycyjny kształt trójbryłowego sedana (Limousine) muszą liczyć się z wydatkiem rzędu minimum 138 500 zł.
Najwięcej zapłacimy za nowość w gamie, czyli utrenowany wariant A3 allstreet, którego cennik otwiera kwota 162 800 zł. Warto jednak pamiętać, że w tej cenie otrzymujemy już w standardzie płynnie działającą, dwusprzęgłową przekładnię automatyczną S tronic.
Miejsce znanych jednostek TDI zajęły zelektryfikowane układy benzynowe. Podstawę gamy tworzą sprawdzone silniki TFSI o mocy 116 KM oraz 150 KM, które wspierane są przez technologię miękkiej hybrydy (mHEV). Zapewnia ona nie tylko sprawniejsze ruszanie z miejsca, ale i niższe zużycie paliwa w miejskich korkach.
Prawdziwe powody do zadowolenia będą mieli jednak fani jazdy na prądzie. Audi rozbudowało ofertę hybryd plug-in (oznaczonych jako e-hybrid), które pozwalają na codzienne dojazdy do pracy bez zużywania ani kropli benzyny:
Decyzja o rezygnacji z manualnych skrzyń i silników Diesla wyznacza nowy kierunek dla niemieckiego kompaktowego klasyka. Odświeżone Audi A3 stawia teraz wyłącznie na nowoczesność, komfort automatycznej zmiany biegów i niską emisję spalin. Choć próg wejścia nieco wzrósł, bogatsza technologia pokładowa i wyższy standard wyposażenia rekompensują te zmiany, czyniąc A3 jedną z najciekawszych propozycji w segmencie premium.

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:39
Maranello po raz kolejny udowadnia, że granice w świecie motoryzacji tworzone są tylko po to, by je przekraczać. Zaprezentowany właśnie model Ferrari CZ26 to najnowsze arcydzieło wywodzące się z ultrawymagającego, legendarnego programu Special Projects. Ten wyjątkowy pojazd typu One-Off został zbudowany w zaledwie jednym egzemplarzu na świecie, powstając w ścisłej współpracy projektantów Ferrari Design Studio pod kierownictwem Flavio Manzoniego z prywatnym kolekcjonerem ze Stanów Zjednoczonych.
Czerpiąc garściami ze sprawdzonego, hybrydowego fundamentu kultowego SF90 Stradale, nowe CZ26 proponuje zupełnie świeżą tożsamość stylistyczną. Łączy w sobie minimalistyczne formy, nowoczesną technologię oraz unikalne nawiązania do klasycznego wzornictwa, stanowiąc fascynującą wizję przyszłości włoskich supersamochodów.
Projekt nadwozia Ferrari CZ26 odchodzi od obłych, łagodnych linii na rzecz zdecydowanej, wyrazistej geometrii. Inspiracją dla projektantów były najciekawsze przykłady włoskiego wzornictwa przemysłowego z lat 70., które przełożono na skrajnie czysty i futurystyczny język wizualny. Sylwetkę oparto na architekturze dwubryłowej – centralna część nadwozia przypomina podwieszoną kapsułę z czarnym wykończeniem dachu i słupków, osadzoną mocno pomiędzy czterema muskularnymi nadkolami.
Pas przedni zdominował grill o pełnej szerokości, w którym dyskretnie ukryto wąskie moduły reflektorów, zintegrowane czujniki oraz wloty powietrza, nadając autu agresywny, pionowy profil. W równie widowiskowy sposób zaprojektowano tył – krótko ścięta linia nadwozia typu kammback, wysunięte lampy i szeroki dyfuzor nie tylko budują rzeźbiarską elegancję, ale wraz z tytanowymi końcówkami wydechu podkreślają wyczynowy charakter pojazdu.
Inżynierowie poświęcili mnóstwo uwagi opływowi powietrza. Z przodu całkowicie zmodyfikowano układ chłodzenia, zmieniając pozycję chłodnic oraz dodając dedykowane kanały obejściowe, co odczuwalnie zwiększyło docisk przedniej osi. Zastosowano również system air curtain w zderzaku, redukujący turbulencje wokół przednich kół, a także przeprojektowaną podłogę z nowym układem generatorów wirów. Z tyłu nad odpowiednią temperaturą i stabilnością czuwają potężny górny spojler oraz specjalne otwory wentylacyjne w nowej pokrywie silnika V8.
Do wykończenia karoserii użyto ekskluzywnego lakieru Argento Veloce o płynnej, metalicznej strukturze, skontrastowanego z dynamicznymi akcentami w kolorze Rosso Lampante oraz pigmentowanym włóknem węglowym. Dopełnieniem całości są felgi łączące błyszczącą czernią z wykończeniem strumieniowym mikrokulkami.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Prace nad CZ26 nie ograniczyły się jedynie do zmiany paneli nadwozia. Inżynierowie z Maranello całkowicie przeprojektowali pakiety aerodynamiczne oraz układy chłodzenia:
Kabina Ferrari CZ26 płynnie nawiązuje do motywów zastosowanych na zewnątrz, łącząc sportowy minimalizm z nowoczesną technologią. Centralnym elementem wykończenia jest specjalnie opracowana czarna tkanina techniczna o matowej fakturze, którą zestawiono z satynowym i błyszczącym włóknem węglowym z wplecionymi nitkami metalicznymi.
Wstążki i wstawki na fotelach wykonano przy użyciu nowatorskiej technologii addywnej, czyli druku 3D. Całość wnętrza ożywiają lakierowane wstawki w kolorze nadwozia na desce rozdzielczej i boczkach drzwi, a także czerwone akcenty Rosso Lampante oraz dedykowane, haftowane logo CZ26, jednoznacznie przypominające o wyjątkowości tego egzemplarza.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Pod fascynującym poszyciem CZ26 skrywa się potężna inżynieria znana z SF90 Stradale. Serce układu stanowi centralnie umieszczony, podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4,0 litra, generujący moc 797 KM i moment obrotowy 804 Nm. Współpracuje on z trzema silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 162 kW (220 KM), co przekłada się na oszałamiającą moc systemową 1000 KM.
Za przeniesienie napędu na cztery koła (układ e4WD) odpowiada 8-biegowa, dwusprzęgłowa skrzynia F1. Osiągi tego wyjątkowego pojazdu przyprawiają o zawrót głowy:
Dzięki baterii o pojemności 7,9 kWh ten ekstremalny supersamochód potrafi również pokonać do 25 kilometrów wyłącznie na prądzie, bez emisji spalin.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Ferrari CZ26 opiera się na sprawdzonej, genialnej strukturze modelu SF90 Stradale, zachowując imponujący układ hybrydowy typu plug-in (PHEV).
| Parametr / Cecha | Specyfikacja Ferrari CZ26 |
| Silnik spalinowy | V8 90° Turbo, 3990 cm³ (sucha miska olejowa) |
| Moc silnika spalinowego | 797 KM przy 7900 obr./min |
| Napęd elektryczny | 3 silniki elektryczne o łącznej mocy 162 kW (220 KM) |
| Łączna moc systemowa | 1000 KM |
| Maks. moment obrotowy | 804 Nm przy 6250 obr./min |
| Skrzynia biegów | 8-biegowa, dwusprzęgłowa F1 |
| Napęd | e4WD (napęd na cztery koła z elektryczną osią przednią) |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 2,5 s |
| Przyspieszenie 0–200 km/h | 6,7 s |
| Prędkość maksymalna | 328 km/h |
| Droga hamowania (100–0 km/h) | < 29,5 m |
| Pojemność baterii / Zasięg EV | 7,9 kWh / do 25 km w trybie elektrycznym |
| Wymiary (Dł x Szer x Wys) | 4762 mm x 2005 mm x 1189 mm |
| Masa / Rozkład masy | 45% przód / 55% tył |
| Zużycie paliwa (WLTP) | 6,1 l/100 km (emisja CO₂: 154 g/km) |
Program Special Projects reprezentuje absolutny szczyt możliwości personalizacji, jakie Maranello oferuje swoim najbardziej lojalnym klientom. Tworzenie auta typu One-Off polega na urzeczywistnieniu autorskiej wizji zamawiającego, która jest stopniowo rozwijana we współpracy z zespołem Ferrari Design Centre.
Cały proces – od pierwszych szkiców, przez budowę pełnowymiarowego modelu glinianego, aż po finalną produkcję i certyfikację – trwa średnio około dwóch lat. W tym czasie klient czynnie uczestniczy w ocenie kolejnych etapów prac. Zgodnie z tradycją marki cena Ferrari CZ26 pozostaje tajemnicą, jednak biorąc pod uwagę zakres zmian inżynieryjnych, unikalny design oraz nakład pracy, wartość tego egzemplarza wielokrotnie przewyższa cenę seryjnych modeli. Ferrari CZ26 pozostanie niepowtarzalną ikoną – jedynym takim autem na świecie.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:22
Maranello po raz kolejny udowadnia, że granice w świecie motoryzacji tworzone są tylko po to, by je przekraczać. Zaprezentowany właśnie model Ferrari CZ26 to najnowsze arcydzieło wywodzące się z ultrawymagającego, legendarnego programu Special Projects. Ten wyjątkowy pojazd typu One-Off został zbudowany w zaledwie jednym egzemplarzu na świecie, powstając w ścisłej współpracy projektantów Ferrari Design Studio pod kierownictwem Flavio Manzoniego z prywatnym kolekcjonerem ze Stanów Zjednoczonych.
Czerpiąc garściami ze sprawdzonego, hybrydowego fundamentu kultowego SF90 Stradale, nowe CZ26 proponuje zupełnie świeżą tożsamość stylistyczną. Łączy w sobie minimalistyczne formy, nowoczesną technologię oraz unikalne nawiązania do klasycznego wzornictwa, stanowiąc fascynującą wizję przyszłości włoskich supersamochodów.
Projekt nadwozia Ferrari CZ26 odchodzi od obłych, łagodnych linii na rzecz zdecydowanej, wyrazistej geometrii. Inspiracją dla projektantów były najciekawsze przykłady włoskiego wzornictwa przemysłowego z lat 70., które przełożono na skrajnie czysty i futurystyczny język wizualny. Sylwetkę oparto na architekturze dwubryłowej – centralna część nadwozia przypomina podwieszoną kapsułę z czarnym wykończeniem dachu i słupków, osadzoną mocno pomiędzy czterema muskularnymi nadkolami.
Pas przedni zdominował grill o pełnej szerokości, w którym dyskretnie ukryto wąskie moduły reflektorów, zintegrowane czujniki oraz wloty powietrza, nadając autu agresywny, pionowy profil. W równie widowiskowy sposób zaprojektowano tył – krótko ścięta linia nadwozia typu kammback, wysunięte lampy i szeroki dyfuzor nie tylko budują rzeźbiarską elegancję, ale wraz z tytanowymi końcówkami wydechu podkreślają wyczynowy charakter pojazdu.
Inżynierowie poświęcili mnóstwo uwagi opływowi powietrza. Z przodu całkowicie zmodyfikowano układ chłodzenia, zmieniając pozycję chłodnic oraz dodając dedykowane kanały obejściowe, co odczuwalnie zwiększyło docisk przedniej osi. Zastosowano również system air curtain w zderzaku, redukujący turbulencje wokół przednich kół, a także przeprojektowaną podłogę z nowym układem generatorów wirów. Z tyłu nad odpowiednią temperaturą i stabilnością czuwają potężny górny spojler oraz specjalne otwory wentylacyjne w nowej pokrywie silnika V8.
Do wykończenia karoserii użyto ekskluzywnego lakieru Argento Veloce o płynnej, metalicznej strukturze, skontrastowanego z dynamicznymi akcentami w kolorze Rosso Lampante oraz pigmentowanym włóknem węglowym. Dopełnieniem całości są felgi łączące błyszczącą czernią z wykończeniem strumieniowym mikrokulkami.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Prace nad CZ26 nie ograniczyły się jedynie do zmiany paneli nadwozia. Inżynierowie z Maranello całkowicie przeprojektowali pakiety aerodynamiczne oraz układy chłodzenia:
Kabina Ferrari CZ26 płynnie nawiązuje do motywów zastosowanych na zewnątrz, łącząc sportowy minimalizm z nowoczesną technologią. Centralnym elementem wykończenia jest specjalnie opracowana czarna tkanina techniczna o matowej fakturze, którą zestawiono z satynowym i błyszczącym włóknem węglowym z wplecionymi nitkami metalicznymi.
Wstążki i wstawki na fotelach wykonano przy użyciu nowatorskiej technologii addywnej, czyli druku 3D. Całość wnętrza ożywiają lakierowane wstawki w kolorze nadwozia na desce rozdzielczej i boczkach drzwi, a także czerwone akcenty Rosso Lampante oraz dedykowane, haftowane logo CZ26, jednoznacznie przypominające o wyjątkowości tego egzemplarza.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Pod fascynującym poszyciem CZ26 skrywa się potężna inżynieria znana z SF90 Stradale. Serce układu stanowi centralnie umieszczony, podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4,0 litra, generujący moc 797 KM i moment obrotowy 804 Nm. Współpracuje on z trzema silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 162 kW (220 KM), co przekłada się na oszałamiającą moc systemową 1000 KM.
Za przeniesienie napędu na cztery koła (układ e4WD) odpowiada 8-biegowa, dwusprzęgłowa skrzynia F1. Osiągi tego wyjątkowego pojazdu przyprawiają o zawrót głowy:
Dzięki baterii o pojemności 7,9 kWh ten ekstremalny supersamochód potrafi również pokonać do 25 kilometrów wyłącznie na prądzie, bez emisji spalin.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Ferrari CZ26 opiera się na sprawdzonej, genialnej strukturze modelu SF90 Stradale, zachowując imponujący układ hybrydowy typu plug-in (PHEV).
| Parametr / Cecha | Specyfikacja Ferrari CZ26 |
| Silnik spalinowy | V8 90° Turbo, 3990 cm³ (sucha miska olejowa) |
| Moc silnika spalinowego | 797 KM przy 7900 obr./min |
| Napęd elektryczny | 3 silniki elektryczne o łącznej mocy 162 kW (220 KM) |
| Łączna moc systemowa | 1000 KM |
| Maks. moment obrotowy | 804 Nm przy 6250 obr./min |
| Skrzynia biegów | 8-biegowa, dwusprzęgłowa F1 |
| Napęd | e4WD (napęd na cztery koła z elektryczną osią przednią) |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 2,5 s |
| Przyspieszenie 0–200 km/h | 6,7 s |
| Prędkość maksymalna | 328 km/h |
| Droga hamowania (100–0 km/h) | < 29,5 m |
| Pojemność baterii / Zasięg EV | 7,9 kWh / do 25 km w trybie elektrycznym |
| Wymiary (Dł x Szer x Wys) | 4762 mm x 2005 mm x 1189 mm |
| Masa / Rozkład masy | 45% przód / 55% tył |
| Zużycie paliwa (WLTP) | 6,1 l/100 km (emisja CO₂: 154 g/km) |
Program Special Projects reprezentuje absolutny szczyt możliwości personalizacji, jakie Maranello oferuje swoim najbardziej lojalnym klientom. Tworzenie auta typu One-Off polega na urzeczywistnieniu autorskiej wizji zamawiającego, która jest stopniowo rozwijana we współpracy z zespołem Ferrari Design Centre.
Cały proces – od pierwszych szkiców, przez budowę pełnowymiarowego modelu glinianego, aż po finalną produkcję i certyfikację – trwa średnio około dwóch lat. W tym czasie klient czynnie uczestniczy w ocenie kolejnych etapów prac. Zgodnie z tradycją marki cena Ferrari CZ26 pozostaje tajemnicą, jednak biorąc pod uwagę zakres zmian inżynieryjnych, unikalny design oraz nakład pracy, wartość tego egzemplarza wielokrotnie przewyższa cenę seryjnych modeli. Ferrari CZ26 pozostanie niepowtarzalną ikoną – jedynym takim autem na świecie.

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)

Ferrari CZ26 (2026) (fot. Ferrari)
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:22
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 14.08.2026 9:08
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 8.08.2026 10:19
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 7.08.2026 10:58
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 7.08.2026 10:43
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 6.08.2026 12:16
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
klimatyzacja samochodowa w Łodzi