
- osobowych
- dostawczych
- terenowych (4x4)
- sprzedaż
- montaż
- naprawa
- przechowalnia
Sklep Online: oponyfelgilodz.pl - nowe opony
Poczta elektroniczna:
opony@uzywaneopony.net
Danpol Łódź to firma świadcząca profesjonalne usługi w zakresie wymiany i
sprzedaży felg stalowych i aluminiowych oraz opon nowych i używanych do
samochodów osobowych, terenowych, dostawczych, motocykli zarówno dla
klientów indywidualnych jak i małych podmiotów gospodarczych oraz innych firm z
terenu województwa łódzkiego. Wykonujemy również wszelkie naprawy bieżące
(przeguby, półosie, klocki i szczęki hamulcowe, amortyzatory, sprężyny itp).
Oferujemy akcesoria do felg i opon (śruby do felg, pierścienie centrujące, nakrętki do felg,
zabezpieczenia kół, wentyle chromowane, dętki).
Nasza solidna fachowa i wyszkolona załoga służy pomocą doradczą a nowoczesne
maszyny i urządzenia wulkanizacyjne gwarantują profesjonalne i rzetelne
wykonanie usługi.
Serdecznie zapraszamy do naszej nowej strony internetowej gdzie mogą Państwo zapoznać się z proponowaną przez nas ofertą.
Serdecznie zapraszamy do współpracy!
więcej informacji na naszej oficjalnej stronie:
>> www.uzywaneopony.net <<
Шиномонтаж в Danpol легко и быстро. Наш шиномонтаж в Лодзи готов предложить Вам широкий спектр услуг по ремонту шин,правке штампованных дисков и балансировке колес и колесных дисков. Мы используем высокотехнологическое оборудование от производителей мирового класса, которое позволяет достичь высоких результатов при шиномонтаже и балансировке колес.
Предлагаем широкий спектр услуг по монтажу и демонтажу колёс, ремонту, балансировке, а так же переобувке.
Операции по демонтажу и последующей установке шин, их ремонт проводятся на ваших глазах и занимают считанные минуты, а накопленный за годы работы опыт наших сотрудников позволяет нам делать это не только быстро, но в первую очередь качественно и аккуратно, не нанося повреждений на покрытие диска.
To miał być tylko krótki test, a skończyło się tym, że leżałam w Alpach w fotelu kierowcy niemal na płasko, z włączonym masażem i audio marki Sonos grającym mi nad głową. Škoda Peaq to nie tylko największy, ale też najbardziej rozpieszczający samochód w historii tej marki. I ból głowy nie tylko dla marek chińskich, ale i… niemieckiego premium! Z tych relacji z pierwszych jazd dowiesz się co to za auto, jakie ma wymiary, ile na nie trzeba wydać i poznasz moją opinię, czy warto:
Premierowe jazdy Škodą Peaq odbyły się na krętych drogach austriackiego Tyrolu razem z pierwszym testem Škody Epiq, który relacjonowałam już na łamach V10.PL. Dla mnie to było idealne zestawienie: jak espresso i czekolada z bitą śmietaną na jednym stole.
Z najmniejszego elektrycznego crossovera marki, który już się wpycha w segment miejski, przesiadłam się do największego. Peaq mierzy 4874 mm na długość i 2965 mm między osiami. Dla porównania: wobec dotychczas największego Kodiaqa, który kilka lat temu wprowadził Czechów w nowe rewiry rynku, to o 11,6 cm więcej długości i naprawdę zmieniające zasady gry, dodatkowe 17,4 cm rozstawu osi. Na parkingu Peaq stoi jak starszy brat, który właśnie wrócił z siłowni i od progu pyta, co na obiad.

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)
I tu pierwsze zaskoczenie: ten starszy brat jest naprawdę przystojny. Peaq to seryjna wersja konceptu Vision 7S sprzed czterech lat i, o dziwo, projektanci nie spiłowali mu pazurów. Została masywna, muskularna sylwetka, gładki pas przedni, charakterystyczny słupek C i proporcje, które skutecznie ukrywają masywne gabaryty. Tak wygląda nowa era designu Škody: solidnie, nowocześnie i trochę drożej niż sugerowałby znaczek.
Przy okazji ta cała muskulatura jest wyjątkowo opływowa: współczynnik oporu powietrza wynosi 0,249, i to bez cyfrowych lusterek. Kawał samochodu, który przecina powietrze z gracją wczesnych Priusów, to już osiągnięcie nie tylko estetyczne, ale i technologiczne. I z wymiernymi korzyściami nie tylko dla wydłużonego zasięgu, ale i niższego poziomu SUV





Skoda Peaq (2026) i Skoda Epiq (2026) – porównanie elektrycznych crossoverów Skody

Skoda Peaq (2026) i Skoda Epiq (2026) – porównanie elektrycznych crossoverów Skody

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)
Po tak dużym SUV-ie spodziewałam się, że będę się czuła jak kierowca linii podmiejskiej, któremu brakuje tylko kasownika i tabliczki „Nie rozmawiać z kierowcą”. Nic z tych rzeczy. Masę i rozmiar oczywiście czuć, bo fizyki nie da się oszukać nawet pragmatyzmem naszych południowych sąsiadów, ale Peaq prowadzi się lekko, przewidywalnie i bez tego wrażenia, że tył samochodu dojedzie do zakrętu kilka sekund po mnie.
Największy szok przeżyłam na ciasnych serpentynach i przy zawracaniu. Średnica zawracania wynosi niewiarygodne 9,9 m, co w aucie tej wielkości brzmi jak literówka w katalogu. W praktyce Peaq skręca zaskakująco ostro i tam, gdzie spodziewałam się manewru na trzy razy z nerwowym zerkaniem w lusterka, wystarczał jeden spokojny ruch kierownicą.
Układ kierowniczy ma przyjemnie dobraną siłę wspomagania, a zawieszenie ciągnie w stronę komfortu, nie sportowych ambicji. Na alpejskich łukach samochód było trochę przechyłów bocznych, ale nie było bujania. To nie jest Porsche Cayenne i nie zamierza nim być.

…chociaż pod względem pojemności akumulatora Peaqowi nie jest już daleko nawet do topowych niemieckich SUV-ów premium. Pod podłogą egzemplarza, którym jeździłam, pracował największy akumulator, jaki kiedykolwiek trafił do elektrycznego auta tej marki: z pojemnością całych 86 kWh netto (91 kWh brutto).
W wariancie Peaq 90 na tylne koła trafia generowane przez zainstalowany między nimi pokaaźne 286 KM, a odmiana 90x z pomocą dwóch e-motorów generuje całe 299 KM i przyspiesza do setki w 6,8 s. Jak na kuszące ceną auto dla rodziny to wartości więcej niż wystarczające. Ciekawe, czy powstanie wersja RS…? Ja mam usta zamknięte – ode mnie tej informacji nie wydobędziecie!

Znacie to uczucie, gdy w elektryku po kilku podjazdach pod górę wskaźnik zasięgu spada szybciej niż morale w poniedziałek rano? No więc ja w Peaqu go nie znam. Mimo górzystego terenu i mojej niezbyt rozważnej prawej nogi zasięg ubywał spokojnie i przewidywalnie, a spora część energii wracała do akumulatora na zjazdach w wyniku rekuperacji.
Deklarowany zasięg według normy WLTP dla większej baterii wynosi (zależnie od wersji) do 637 km. Pierwsze jazdy to za mało, by ogłaszać ostateczny werdykt, ale z tego, co widziałam, rodzinna trasa z Warszawy do Zakopanego bez nerwowego wypatrywania ładowarek wydaje się całkiem realna. Na narty do Tyrolu realnie potrzeba ze stolicy dwóch ładowań.
Problem stanowi fakt, że nie będą one jednak aż tak szybkie. Peaq wsparty jest na platformie MEB+ z instalacją 400 V, więc na szybkiej ładowarce przyjmie maksymalnie ok. 200 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje według producenta 28 minut. To wciąż przyzwoicie, ale bez szału jak na auto debiutujące pod koniec 2026 r.: na rynku jest już dużo analogicznych modeli funkcjonujących w oparciu o architekturę 800 V, i to nie tylko drogie BMW iX3 czy Mercedes GLC EQ, ale też Kia EV9 czy Hyundai Ioniq 9. Cała Grupa Volkswagen pod tym względem trzyma się bardziej konserwatywnej strategii.

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)
Po zamknięciu drzwi pierwsze, co rzuca się w uszy, to… to, że nic się nie rzuca. Wyciszenie kabiny stoi na bardzo wysokim poziomie. Szum opon i powietrza przy wyższych prędkościach jest stłumiony do stopnia, że z pasażerami rozmawiasz przyciszonym głosem. Tym bardziej, jeśli włączysz relaksujący masaż: fotele to osobny rozdział tej historii. Są duże, dobrze wyprofilowane i wygodne w taki sposób, że po godzinie jazdy nadal nie szukałam innej pozycji, w której plecy przestaną mi się skarżyć.
A potem odkryłam pakiet Relax. Opcjonalny zestaw obejmuje fotele z certyfikatem AGR, masaż, elektrycznie wysuwane podnóżki, poduszki na zagłówki i składany stolik. Najlepsze w tym jest to, że przedni fotel można rozłożyć niemal do poziomu leżanki. Postój na ładowarce przestaje być karą, a zaczyna przypominać przerwę w spa! Masaż działa przy tym naprawdę sensownie, a nie jak symboliczne mruczenie w lędźwiach, więc przyznaję: w pewnym momencie zamknęłam oczy i przez chwilę zastanawiałam się, czy da się tu zameldować zamiast pobytu w hotelu.
W tym samym pakiecie jest też nowość w gamie Škody, czyli nagłośnienie Sonos. System ma 16 głośników, 755 W mocy i podwójny subwoofer. Grało mi to przyjemnie i przestrzennie. Przy tak dobrze wyciszonej kabinie efekt jest świetny, bo nic nie konkuruje z dźwiękiem płynącym z tego zestawu audio.

Skoda Peaq (2026)

Skoda Peaq (2026)

Skoda Peaq (2026)
Czesi nie byliby sobą, gdyby nie upchnęli w aucie kilkunastu sprytnych drobiazgów. Uwielbiam rozwiązania z tej serii, bo nie wymagają one dużego budżetu, tylko dobrej woli, którą jak widać w Škodzie nadal można znaleźć. Mój ulubiony to dwa sloty ładowania indukcyjnego w standardzie Qi2, z magnesami, które trzymają i centrują telefon, podobnie jak MagSafe w iPhone’ach. Telefon nie lata po schowku na każdym rondzie, a kabel można schować w otworze, żeby nie plątał się na wierzchu. Proste, a zmienia codzienność bardziej niż ekran na całą szerokość deski rozdzielczej. Do tego siedem portów USB-C w całej kabinie (!) i, a jakże, parasolka w drzwiach.
Sprytne myślenie Škody w szczytowej formie znajdziemy pod maską. Jest tam dodatkowy bagażnik o pojemności 37 l, ale nie tylko: twórcy przygotowali tam specjalną wnękę na roletę bagażnika. Po co? Gdy rozkładamy trzeci rząd, żeby zabrać siedem osób, roleta musi gdzieś się podziać. W większości aut ląduje wtedy w garażu, w piwnicy albo pod nogami pasażerów, bo „na chwilę”. Albo po prostu się gubi. W Peaqu ma swój miejsce: chowamy ją z przodu razem z kablami. To taki detal, który zdradza, że ktoś w Mladej Boleslav naprawdę pakował do auta rodzinę na wakacje i chwilę pomyślał. Niby niewiele, a na takich detalach Škoda przez lata budowała swoją popularność na polskim rynku.
Skoro o siedmiu osobach mowa: za trzecim rzędem nadal zostaje 299 l bagażnika, a w drugim rzędzie jest tyle miejsca na nogi, że spokojnie można tam przewieźć kogoś, kto twierdzi, że „z tyłu zawsze mu ciasno”. Oficjalnie rzucam mu wyzwanie narzekania z tyłu Peaqa – to auto jest tak ogromne, jak tylko się da.

Skoda Peaq (2026) i Julia Mikołajczyk

Skoda Peaq (2026) i Julia Mikołajczyk
Nie aż tak abstrakcyjnie. Cennik Peaqa startuje od 204 900 zł; środkowa wersja 90 wyceniona jest na 242 100 zł, a topowa wersja 90x z dwoma silnikami i napędem na cztery koła startuje od 255 100 zł. Topowa odmiana Sportline kosztuje od 266 100 zł, a w połączeniu z napędem na cztery koła – 279 100 zł. Do tego warto doliczyć pakiet Relax, bo bez masażu i Sonosa to już nie będzie ten sam Peaq. I, szczerze mówiąc, trudno mi polecić w tym aucie mniejszy akumulator. Jeśli Peaq, to tylko z tym większym.
Wtedy niebezpiecznie zbliżamy się do 300 tys. zł. Škoda definitywnie nie oddaje więc tego cuda techniki za półdarmo, ale to nadal jest konkurencyjna oferta za taką porcję wyposażenia. Wbrew powszechnemu podejrzeniu, w praktyce ceny Peaqa wychodzą niewiele wyższe niż spalinowego Kodiaqa, a jednak elektryczna nowość jest ciekawszą pozycją: oferuje o więcej miejsca i technologii.
Peaq zaskoczył mnie bardziej niż pogoda w Alpach. Spodziewałam się dużego, rozsądnego SUV-a dla rodzin, a dostałam auto, które wygląda świetnie, prowadzi się lżej, niż sugerują jego wymiary, skręca jak znacznie mniejszy samochód i rozpieszcza w sposób, jaki do niedawna kojarzył się wyłącznie z markami premium. Ma świetne fotele, bardzo dobre wyciszenie, rozsądnie ubywający zasięg i garść pomysłów, które naprawdę ułatwiają życie. Minusy? Ładowanie mogłoby być szybsze, a ceny z opcjami szybko wspinają się wyżej niż tyrolskie przełęcze. Mimo to po zejściu z fotela w trybie leżanki miałam jedną myśl: jeśli tak ma wyglądać przyszłość rodzinnych podróży, to ja się na nią piszę. Najlepiej na miejscu kierowcy, z włączonym masażem.
Julia Mikołajczyk
Dziennikarka
| Škoda Peaq 90x (2027) – dane techniczne | |
|---|---|
| Napęd | |
| Silniki | Dwa elektryczne: tylny synchroniczny z magnesami trwałymi, przedni asynchroniczny |
| Maksymalna moc | 299 KM (220 kW) |
| Maksymalny moment obrotowy | Producent nie podaje łącznej wartości dla odmiany 90x |
| Napędzane osie | Obie osie, napęd 4×4 |
| Skrzynia biegów | Jednostopniowe przekładnie automatyczne ze stałym przełożeniem |
| Akumulator i ładowanie | |
| Typ akumulatora | Litowo-jonowy, NMC |
| Pojemność akumulatora brutto | 91 kWh |
| Pojemność akumulatora netto | 86 kWh |
| Maksymalna moc ładowania AC | 11 kW |
| Maksymalna moc ładowania DC | 199 kW |
| Czas ładowania AC 0–100% | ok. 9 godz. (11 kW) |
| Czas ładowania DC 10–80% | ok. 28 min |
| Zasilanie urządzeń i domu | V2L i V2H; V2H wymaga kompatybilnego dwukierunkowego wallboxa DC |
| Osiągi i zużycie energii | |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 6,7 s w wersji 5-osobowej; 6,8 s w wersji 7-osobowej |
| Prędkość maksymalna | 180 km/h |
| Zużycie energii według WLTP | 15,0–15,5 kWh/100 km (polska specyfikacja) |
| Zasięg według WLTP | do 611 km (polska specyfikacja) |
| Emisja CO2 według WLTP | 0 g/km |
| Masy i wymiary | |
| Długość | 4874 mm |
| Szerokość (bez lusterek) | 1867 mm |
| Wysokość | 1664 mm |
| Rozstaw osi | 2965–2970 mm, zależnie od wersji |
| Prześwit przy masie własnej | 184 mm w wersji 5-osobowej; 183 mm w wersji 7-osobowej |
| Średnica zawracania | 11,4 m |
| Masa własna z kierowcą 75 kg (Selection) | 2382–2504 kg w wersji 5-osobowej; 2407–2529 kg w wersji 7-osobowej |
| Dopuszczalna masa całkowita (Selection) | 2816 kg w wersji 5-osobowej; 2990 kg w wersji 7-osobowej |
| Ładowność, łącznie z kierowcą 75 kg (Selection) | 387–509 kg w wersji 5-osobowej; 536–658 kg w wersji 7-osobowej |
| Dopuszczalne obciążenie dachu | 75 kg |
| Masa przyczepy bez hamulca | 750 kg |
| Masa przyczepy z hamulcem | 2000 kg |
| Pojemność bagażnika | 935 l w wersji 5-osobowej; 890 l w wersji 7-osobowej ze złożonym trzecim rzędem |
| Pojemność bagażnika przy siedmiu zajętych miejscach | 299 l |
| Pojemność bagażnika po złożeniu tylnych siedzeń | 2150 l w wersji 5-osobowej; 2075 l w wersji 7-osobowej |
| Pojemność przedniego bagażnika | 37 l |
| Liczba miejsc | 5; opcjonalnie 7 |
| Ceny | |
| Cena wersji Peaq 90x Selection od | 255 000 zł (rok modelowy 2027) |
| Cena wersji Peaq 90x Sportline od | 279 000 zł (rok modelowy 2027) |
| Dopłata do wersji 7-osobowej | 4850 zł |
| Pozostałe | |
| Gwarancja na akumulator trakcyjny | 8 lat/160 000 km |
| Gwarantowana pojemność akumulatora | minimum 70% pierwotnej pojemności użytkowej przez 8 lat/160 000 km |
| Wynik testu zderzeniowego Euro NCAP | Brak opublikowanego wyniku (stan na 2.10.2026) |
| Kraj produkcji | Czechy (Mladá Boleslav) |
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 21:41
To miał być tylko krótki test, a skończyło się tym, że leżałam w Alpach w fotelu kierowcy niemal na płasko, z włączonym masażem i audio marki Sonos grającym mi nad głową. Škoda Peaq to nie tylko największy, ale też najbardziej rozpieszczający samochód w historii tej marki. I ból głowy nie tylko dla marek chińskich, ale i… niemieckiego premium! Z tych relacji z pierwszych jazd dowiesz się co to za auto, jakie ma wymiary, ile na nie trzeba wydać i poznasz moją opinię, czy warto:
Premierowe jazdy Škodą Peaq odbyły się na krętych drogach austriackiego Tyrolu razem z pierwszym testem Škody Epiq, który relacjonowałam już na łamach V10.PL. Dla mnie to było idealne zestawienie: jak espresso i czekolada z bitą śmietaną na jednym stole.
Z najmniejszego elektrycznego crossovera marki, który już się wpycha w segment miejski, przesiadłam się do największego. Peaq mierzy 4874 mm na długość i 2965 mm między osiami. Dla porównania: wobec dotychczas największego Kodiaqa, który kilka lat temu wprowadził Czechów w nowe rewiry rynku, to o 11,6 cm więcej długości i naprawdę zmieniające zasady gry, dodatkowe 17,4 cm rozstawu osi. Na parkingu Peaq stoi jak starszy brat, który właśnie wrócił z siłowni i od progu pyta, co na obiad.

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)
I tu pierwsze zaskoczenie: ten starszy brat jest naprawdę przystojny. Peaq to seryjna wersja konceptu Vision 7S sprzed czterech lat i, o dziwo, projektanci nie spiłowali mu pazurów. Została masywna, muskularna sylwetka, gładki pas przedni, charakterystyczny słupek C i proporcje, które skutecznie ukrywają masywne gabaryty. Tak wygląda nowa era designu Škody: solidnie, nowocześnie i trochę drożej niż sugerowałby znaczek.
Przy okazji ta cała muskulatura jest wyjątkowo opływowa: współczynnik oporu powietrza wynosi 0,249, i to bez cyfrowych lusterek. Kawał samochodu, który przecina powietrze z gracją wczesnych Priusów, to już osiągnięcie nie tylko estetyczne, ale i technologiczne. I z wymiernymi korzyściami nie tylko dla wydłużonego zasięgu, ale i niższego poziomu SUV





Skoda Peaq (2026) i Skoda Epiq (2026) – porównanie elektrycznych crossoverów Skody

Skoda Peaq (2026) i Skoda Epiq (2026) – porównanie elektrycznych crossoverów Skody

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)
Po tak dużym SUV-ie spodziewałam się, że będę się czuła jak kierowca linii podmiejskiej, któremu brakuje tylko kasownika i tabliczki „Nie rozmawiać z kierowcą”. Nic z tych rzeczy. Masę i rozmiar oczywiście czuć, bo fizyki nie da się oszukać nawet pragmatyzmem naszych południowych sąsiadów, ale Peaq prowadzi się lekko, przewidywalnie i bez tego wrażenia, że tył samochodu dojedzie do zakrętu kilka sekund po mnie.
Największy szok przeżyłam na ciasnych serpentynach i przy zawracaniu. Średnica zawracania wynosi niewiarygodne 9,9 m, co w aucie tej wielkości brzmi jak literówka w katalogu. W praktyce Peaq skręca zaskakująco ostro i tam, gdzie spodziewałam się manewru na trzy razy z nerwowym zerkaniem w lusterka, wystarczał jeden spokojny ruch kierownicą.
Układ kierowniczy ma przyjemnie dobraną siłę wspomagania, a zawieszenie ciągnie w stronę komfortu, nie sportowych ambicji. Na alpejskich łukach samochód było trochę przechyłów bocznych, ale nie było bujania. To nie jest Porsche Cayenne i nie zamierza nim być.

…chociaż pod względem pojemności akumulatora Peaqowi nie jest już daleko nawet do topowych niemieckich SUV-ów premium. Pod podłogą egzemplarza, którym jeździłam, pracował największy akumulator, jaki kiedykolwiek trafił do elektrycznego auta tej marki: z pojemnością całych 86 kWh netto (91 kWh brutto).
W wariancie Peaq 90 na tylne koła trafia generowane przez zainstalowany między nimi pokaaźne 286 KM, a odmiana 90x z pomocą dwóch e-motorów generuje całe 299 KM i przyspiesza do setki w 6,8 s. Jak na kuszące ceną auto dla rodziny to wartości więcej niż wystarczające. Ciekawe, czy powstanie wersja RS…? Ja mam usta zamknięte – ode mnie tej informacji nie wydobędziecie!

Znacie to uczucie, gdy w elektryku po kilku podjazdach pod górę wskaźnik zasięgu spada szybciej niż morale w poniedziałek rano? No więc ja w Peaqu go nie znam. Mimo górzystego terenu i mojej niezbyt rozważnej prawej nogi zasięg ubywał spokojnie i przewidywalnie, a spora część energii wracała do akumulatora na zjazdach w wyniku rekuperacji.
Deklarowany zasięg według normy WLTP dla większej baterii wynosi (zależnie od wersji) do 637 km. Pierwsze jazdy to za mało, by ogłaszać ostateczny werdykt, ale z tego, co widziałam, rodzinna trasa z Warszawy do Zakopanego bez nerwowego wypatrywania ładowarek wydaje się całkiem realna. Na narty do Tyrolu realnie potrzeba ze stolicy dwóch ładowań.
Problem stanowi fakt, że nie będą one jednak aż tak szybkie. Peaq wsparty jest na platformie MEB+ z instalacją 400 V, więc na szybkiej ładowarce przyjmie maksymalnie ok. 200 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje według producenta 28 minut. To wciąż przyzwoicie, ale bez szału jak na auto debiutujące pod koniec 2026 r.: na rynku jest już dużo analogicznych modeli funkcjonujących w oparciu o architekturę 800 V, i to nie tylko drogie BMW iX3 czy Mercedes GLC EQ, ale też Kia EV9 czy Hyundai Ioniq 9. Cała Grupa Volkswagen pod tym względem trzyma się bardziej konserwatywnej strategii.

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)

Skoda Peaq Sportline (2026)
Po zamknięciu drzwi pierwsze, co rzuca się w uszy, to… to, że nic się nie rzuca. Wyciszenie kabiny stoi na bardzo wysokim poziomie. Szum opon i powietrza przy wyższych prędkościach jest stłumiony do stopnia, że z pasażerami rozmawiasz przyciszonym głosem. Tym bardziej, jeśli włączysz relaksujący masaż: fotele to osobny rozdział tej historii. Są duże, dobrze wyprofilowane i wygodne w taki sposób, że po godzinie jazdy nadal nie szukałam innej pozycji, w której plecy przestaną mi się skarżyć.
A potem odkryłam pakiet Relax. Opcjonalny zestaw obejmuje fotele z certyfikatem AGR, masaż, elektrycznie wysuwane podnóżki, poduszki na zagłówki i składany stolik. Najlepsze w tym jest to, że przedni fotel można rozłożyć niemal do poziomu leżanki. Postój na ładowarce przestaje być karą, a zaczyna przypominać przerwę w spa! Masaż działa przy tym naprawdę sensownie, a nie jak symboliczne mruczenie w lędźwiach, więc przyznaję: w pewnym momencie zamknęłam oczy i przez chwilę zastanawiałam się, czy da się tu zameldować zamiast pobytu w hotelu.
W tym samym pakiecie jest też nowość w gamie Škody, czyli nagłośnienie Sonos. System ma 16 głośników, 755 W mocy i podwójny subwoofer. Grało mi to przyjemnie i przestrzennie. Przy tak dobrze wyciszonej kabinie efekt jest świetny, bo nic nie konkuruje z dźwiękiem płynącym z tego zestawu audio.

Skoda Peaq (2026)

Skoda Peaq (2026)

Skoda Peaq (2026)
Czesi nie byliby sobą, gdyby nie upchnęli w aucie kilkunastu sprytnych drobiazgów. Uwielbiam rozwiązania z tej serii, bo nie wymagają one dużego budżetu, tylko dobrej woli, którą jak widać w Škodzie nadal można znaleźć. Mój ulubiony to dwa sloty ładowania indukcyjnego w standardzie Qi2, z magnesami, które trzymają i centrują telefon, podobnie jak MagSafe w iPhone’ach. Telefon nie lata po schowku na każdym rondzie, a kabel można schować w otworze, żeby nie plątał się na wierzchu. Proste, a zmienia codzienność bardziej niż ekran na całą szerokość deski rozdzielczej. Do tego siedem portów USB-C w całej kabinie (!) i, a jakże, parasolka w drzwiach.
Sprytne myślenie Škody w szczytowej formie znajdziemy pod maską. Jest tam dodatkowy bagażnik o pojemności 37 l, ale nie tylko: twórcy przygotowali tam specjalną wnękę na roletę bagażnika. Po co? Gdy rozkładamy trzeci rząd, żeby zabrać siedem osób, roleta musi gdzieś się podziać. W większości aut ląduje wtedy w garażu, w piwnicy albo pod nogami pasażerów, bo „na chwilę”. Albo po prostu się gubi. W Peaqu ma swój miejsce: chowamy ją z przodu razem z kablami. To taki detal, który zdradza, że ktoś w Mladej Boleslav naprawdę pakował do auta rodzinę na wakacje i chwilę pomyślał. Niby niewiele, a na takich detalach Škoda przez lata budowała swoją popularność na polskim rynku.
Skoro o siedmiu osobach mowa: za trzecim rzędem nadal zostaje 299 l bagażnika, a w drugim rzędzie jest tyle miejsca na nogi, że spokojnie można tam przewieźć kogoś, kto twierdzi, że „z tyłu zawsze mu ciasno”. Oficjalnie rzucam mu wyzwanie narzekania z tyłu Peaqa – to auto jest tak ogromne, jak tylko się da.

Skoda Peaq (2026) i Julia Mikołajczyk

Skoda Peaq (2026) i Julia Mikołajczyk
Nie aż tak abstrakcyjnie. Cennik Peaqa startuje od 204 900 zł; środkowa wersja 90 wyceniona jest na 242 100 zł, a topowa wersja 90x z dwoma silnikami i napędem na cztery koła startuje od 255 100 zł. Topowa odmiana Sportline kosztuje od 266 100 zł, a w połączeniu z napędem na cztery koła – 279 100 zł. Do tego warto doliczyć pakiet Relax, bo bez masażu i Sonosa to już nie będzie ten sam Peaq. I, szczerze mówiąc, trudno mi polecić w tym aucie mniejszy akumulator. Jeśli Peaq, to tylko z tym większym.
Wtedy niebezpiecznie zbliżamy się do 300 tys. zł. Škoda definitywnie nie oddaje więc tego cuda techniki za półdarmo, ale to nadal jest konkurencyjna oferta za taką porcję wyposażenia. Wbrew powszechnemu podejrzeniu, w praktyce ceny Peaqa wychodzą niewiele wyższe niż spalinowego Kodiaqa, a jednak elektryczna nowość jest ciekawszą pozycją: oferuje o więcej miejsca i technologii.
Peaq zaskoczył mnie bardziej niż pogoda w Alpach. Spodziewałam się dużego, rozsądnego SUV-a dla rodzin, a dostałam auto, które wygląda świetnie, prowadzi się lżej, niż sugerują jego wymiary, skręca jak znacznie mniejszy samochód i rozpieszcza w sposób, jaki do niedawna kojarzył się wyłącznie z markami premium. Ma świetne fotele, bardzo dobre wyciszenie, rozsądnie ubywający zasięg i garść pomysłów, które naprawdę ułatwiają życie. Minusy? Ładowanie mogłoby być szybsze, a ceny z opcjami szybko wspinają się wyżej niż tyrolskie przełęcze. Mimo to po zejściu z fotela w trybie leżanki miałam jedną myśl: jeśli tak ma wyglądać przyszłość rodzinnych podróży, to ja się na nią piszę. Najlepiej na miejscu kierowcy, z włączonym masażem.
Julia Mikołajczyk
Dziennikarka
| Škoda Peaq 90x (2027) – dane techniczne | |
|---|---|
| Napęd | |
| Silniki | Dwa elektryczne: tylny synchroniczny z magnesami trwałymi, przedni asynchroniczny |
| Maksymalna moc | 299 KM (220 kW) |
| Maksymalny moment obrotowy | Producent nie podaje łącznej wartości dla odmiany 90x |
| Napędzane osie | Obie osie, napęd 4×4 |
| Skrzynia biegów | Jednostopniowe przekładnie automatyczne ze stałym przełożeniem |
| Akumulator i ładowanie | |
| Typ akumulatora | Litowo-jonowy, NMC |
| Pojemność akumulatora brutto | 91 kWh |
| Pojemność akumulatora netto | 86 kWh |
| Maksymalna moc ładowania AC | 11 kW |
| Maksymalna moc ładowania DC | 199 kW |
| Czas ładowania AC 0–100% | ok. 9 godz. (11 kW) |
| Czas ładowania DC 10–80% | ok. 28 min |
| Zasilanie urządzeń i domu | V2L i V2H; V2H wymaga kompatybilnego dwukierunkowego wallboxa DC |
| Osiągi i zużycie energii | |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 6,7 s w wersji 5-osobowej; 6,8 s w wersji 7-osobowej |
| Prędkość maksymalna | 180 km/h |
| Zużycie energii według WLTP | 15,0–15,5 kWh/100 km (polska specyfikacja) |
| Zasięg według WLTP | do 611 km (polska specyfikacja) |
| Emisja CO2 według WLTP | 0 g/km |
| Masy i wymiary | |
| Długość | 4874 mm |
| Szerokość (bez lusterek) | 1867 mm |
| Wysokość | 1664 mm |
| Rozstaw osi | 2965–2970 mm, zależnie od wersji |
| Prześwit przy masie własnej | 184 mm w wersji 5-osobowej; 183 mm w wersji 7-osobowej |
| Średnica zawracania | 11,4 m |
| Masa własna z kierowcą 75 kg (Selection) | 2382–2504 kg w wersji 5-osobowej; 2407–2529 kg w wersji 7-osobowej |
| Dopuszczalna masa całkowita (Selection) | 2816 kg w wersji 5-osobowej; 2990 kg w wersji 7-osobowej |
| Ładowność, łącznie z kierowcą 75 kg (Selection) | 387–509 kg w wersji 5-osobowej; 536–658 kg w wersji 7-osobowej |
| Dopuszczalne obciążenie dachu | 75 kg |
| Masa przyczepy bez hamulca | 750 kg |
| Masa przyczepy z hamulcem | 2000 kg |
| Pojemność bagażnika | 935 l w wersji 5-osobowej; 890 l w wersji 7-osobowej ze złożonym trzecim rzędem |
| Pojemność bagażnika przy siedmiu zajętych miejscach | 299 l |
| Pojemność bagażnika po złożeniu tylnych siedzeń | 2150 l w wersji 5-osobowej; 2075 l w wersji 7-osobowej |
| Pojemność przedniego bagażnika | 37 l |
| Liczba miejsc | 5; opcjonalnie 7 |
| Ceny | |
| Cena wersji Peaq 90x Selection od | 255 000 zł (rok modelowy 2027) |
| Cena wersji Peaq 90x Sportline od | 279 000 zł (rok modelowy 2027) |
| Dopłata do wersji 7-osobowej | 4850 zł |
| Pozostałe | |
| Gwarancja na akumulator trakcyjny | 8 lat/160 000 km |
| Gwarantowana pojemność akumulatora | minimum 70% pierwotnej pojemności użytkowej przez 8 lat/160 000 km |
| Wynik testu zderzeniowego Euro NCAP | Brak opublikowanego wyniku (stan na 2.10.2026) |
| Kraj produkcji | Czechy (Mladá Boleslav) |
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 21:41
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 2.10.2026 17:00
Osoby oczekujące na dofinansowanie do zakupu lub leasingu samochodu elektrycznego w ramach programu „NaszEauto” mogą odetchnąć z ulgą. Budżet przedsięwzięcia został oficjalnie powiększony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) o 82 miliony złotych. Decyzja ta oznacza, że około 3 tysiące kierowców, których wnioski trafiły na listę rezerwową po styczniowym wyczerpaniu pierwotnej puli, ostatecznie otrzyma pieniądze.
Zwiększenie budżetu programu „NaszEauto” to odpowiedź na ogromne zainteresowanie ze strony polskich kierowców i mikroprzedsiębiorców. Przypomnijmy: choć nabór wniosków oficjalnie zaplanowany był do końca kwietnia, wstępna pula środków w wysokości 1,18 mld zł wyczerpała się w zaledwie kilkanaście tygodni – już z końcem stycznia.
Od tego momentu NFOŚiGW przyjmował dokumenty wyłącznie w trybie warunkowym. Dla osób składających dokumenty oznaczało to niepewność – realizacja wypłat zależała od ewentualnego przesunięcia dodatkowych środków. Zwiększenie budżetu o 82 mln zł domyka listę oczekujących.
Do tej pory podpisano około 37 tysięcy umów. Łączna liczba złożonych aplikacji sięgnęła 40 tysięcy. Nowe środki pozwolą na rozpatrzenie pozostałych 3 tysięcy wniosków i wypłatę zaległych dotacji.
Program „NaszEauto” skierowany był do osób fizycznych oraz jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). Pozwalał na uzyskanie dopłaty do zakupu, wynajmu długoterminowego lub leasingu fabrycznie nowego samochodu elektrycznego (kategoria M1).
Główne zasady przyznawania dotacji obejmowały:

Tesla Model X (fot. Blomst / Pixabay)
Powiększenie puli na dopłaty następuje w kluczowym momencie dla polskiej elektromobilności. Statystyki pokazują jasną zależność – po wstrzymaniu podstawowego naboru w programie „NaszEauto”, dynamika sprzedaży aut elektrycznych nad Wisłą odczuwalnie spadła.
Dodatkowe środki w wysokości 82 mln zł mogą dać krótkożaglowy impuls polskiemu rynkowi motoryzacyjnemu i pozwolić na dokończenie procesu elektryfikacji flot osobistych oraz małych firm.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 13:28
Osoby oczekujące na dofinansowanie do zakupu lub leasingu samochodu elektrycznego w ramach programu „NaszEauto” mogą odetchnąć z ulgą. Budżet przedsięwzięcia został oficjalnie powiększony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) o 82 miliony złotych. Decyzja ta oznacza, że około 3 tysiące kierowców, których wnioski trafiły na listę rezerwową po styczniowym wyczerpaniu pierwotnej puli, ostatecznie otrzyma pieniądze.
Zwiększenie budżetu programu „NaszEauto” to odpowiedź na ogromne zainteresowanie ze strony polskich kierowców i mikroprzedsiębiorców. Przypomnijmy: choć nabór wniosków oficjalnie zaplanowany był do końca kwietnia, wstępna pula środków w wysokości 1,18 mld zł wyczerpała się w zaledwie kilkanaście tygodni – już z końcem stycznia.
Od tego momentu NFOŚiGW przyjmował dokumenty wyłącznie w trybie warunkowym. Dla osób składających dokumenty oznaczało to niepewność – realizacja wypłat zależała od ewentualnego przesunięcia dodatkowych środków. Zwiększenie budżetu o 82 mln zł domyka listę oczekujących.
Do tej pory podpisano około 37 tysięcy umów. Łączna liczba złożonych aplikacji sięgnęła 40 tysięcy. Nowe środki pozwolą na rozpatrzenie pozostałych 3 tysięcy wniosków i wypłatę zaległych dotacji.
Program „NaszEauto” skierowany był do osób fizycznych oraz jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). Pozwalał na uzyskanie dopłaty do zakupu, wynajmu długoterminowego lub leasingu fabrycznie nowego samochodu elektrycznego (kategoria M1).
Główne zasady przyznawania dotacji obejmowały:

Tesla Model X (fot. Blomst / Pixabay)
Powiększenie puli na dopłaty następuje w kluczowym momencie dla polskiej elektromobilności. Statystyki pokazują jasną zależność – po wstrzymaniu podstawowego naboru w programie „NaszEauto”, dynamika sprzedaży aut elektrycznych nad Wisłą odczuwalnie spadła.
Dodatkowe środki w wysokości 82 mln zł mogą dać krótkożaglowy impuls polskiemu rynkowi motoryzacyjnemu i pozwolić na dokończenie procesu elektryfikacji flot osobistych oraz małych firm.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 13:28
Hyundai zaprezentował europejską odsłonę popularnego SUV-a. Choć pod maską topowej hybrydy Plug-in pracują aż 292 koni mechanicznych, to najwięcej emocji wzbudza rewolucja w kabinie, przestrzeń w drugim rzędzie oraz ogromny, 695-litrowy bagażnik.
Oto artykuł przygotowany pod wymogi Google Discover, wyszukiwarek tradycyjnych (SEO) oraz systemów wyszukiwania sztucznej inteligencji (AI Search).
Europejski Hyundai Tucson przeszedł gruntowną metamorfozę stylistyczną. Z przodu pojawiła się smukła, pozioma pasowa listwa LED oraz pionowe światła do jazdy dziennej, które po włączeniu tworzą charakterystyczny motyw litery H. Z profilu wzrok przyciągają mocno zarysowane, kwadratowe nadkola i mocne osłony progów.
Z tyłu zastosowano innowacyjny zabieg wizualny – pas świetlny biegnący przez klapę jest ukryty, a widoczna łuna to precyzyjne odbicie światła na karoserii. Z kolei klosze tylnych lamp po zgaszeniu pozostają całkowicie przezroczyste.
Koreański producent wyraźnie rozgraniczył ofertę – rynek europejski otrzymał zwinny wariant o długości 4560 mm (o 35 mm więcej od poprzednika), co gwarantuje sprawne manewrowanie na zatłoczonych parkingach.
| Parametr | Wymiar (mm) | Zmiana do poprzednika |
| Długość | 4560 mm | +35 mm |
| Szerokość | 1900 mm | +35 mm |
| Wysokość | 1670 mm | +20 mm |
| Rozstaw osi | 2720 mm | +40 mm |

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)
To, czym nowy Tucson ma zamiar wygrać z rywalami takimi jak Volkswagen Tiguan, Toyota RAV4 czy Kia Sportage, to przemyślana ergonomia:
Wnętrze projektowano od nowa. Zamiast zespolonej tafli szkła zastosowano 17-calowy centralny ekran dotykowy oraz osobny, smukły wyświetlacz wskaźników (9,9 cala). System multimedialny Pleos Connect bazuje na Android Automotive OS i wspierany jest przez asystenta Gleo AI.
Co istotne dla kierowców, Hyundai nie przeniósł wszystkich funkcji na ekran. Pod wyświetlaczem zachowano fizyczne przyciski i pokrętła. Przeniesienie selektora biegów na kolumnę kierownicy zwolniło miejsce na konsoli środkowej, gdzie umieszczono dwie ładowarki indukcyjne (15 W) oraz porty USB-C o mocy aż 100 W (zdolne zasilić laptopa).
Gama silnikowa stawia na zelektryfikowane układy, wycofując się z tradycyjnych diesli:

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)
Nowy Tucson został ponadto naszpikowany praktycznymi technologiami, które realnie ułatwiają codzienne użytkowanie samochodu. Podczas manewrowania w ciasnych uliczkach doskonale sprawdzi się system Memory Reverse Assist – technologia zapamiętuje ostatnie 50 metrów jazdy, co pozwala autu samodzielnie wycofać dokładnie tą samą ścieżką, zdejmując z kierowcy stres związany z wyjeżdżaniem z wąskich bram czy leśnych dróg.
Komfort eksploatacji podnosi również innowacyjna podgrzewana przednia szyba z niewidoczną powłoką przewodzącą. Dzięki braku tradycyjnych, widocznych drucików nie pogarsza ona widoczności, a pozwala na pełne odmrożenie szyby w zaledwie 15 minut. Co istotne, funkcja ta przydaje się także latem, ponieważ odbija aż 60% energii słonecznej, obniżając temperaturę w kabinie. Dla osób potrzebujących auta do zadań specjalnych kluczowa będzie wysoka zdolność holownicza – klasyczna hybryda bez problemu pociągnie przyczepę o masie do 1910 kg.
Europejska produkcja rusza w czeskich Noszowicach, a pierwsze egzemplarze pojawią się na drogach na początku roku.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 12:17
Hyundai zaprezentował europejską odsłonę popularnego SUV-a. Choć pod maską topowej hybrydy Plug-in pracują aż 292 koni mechanicznych, to najwięcej emocji wzbudza rewolucja w kabinie, przestrzeń w drugim rzędzie oraz ogromny, 695-litrowy bagażnik.
Oto artykuł przygotowany pod wymogi Google Discover, wyszukiwarek tradycyjnych (SEO) oraz systemów wyszukiwania sztucznej inteligencji (AI Search).
Europejski Hyundai Tucson przeszedł gruntowną metamorfozę stylistyczną. Z przodu pojawiła się smukła, pozioma pasowa listwa LED oraz pionowe światła do jazdy dziennej, które po włączeniu tworzą charakterystyczny motyw litery H. Z profilu wzrok przyciągają mocno zarysowane, kwadratowe nadkola i mocne osłony progów.
Z tyłu zastosowano innowacyjny zabieg wizualny – pas świetlny biegnący przez klapę jest ukryty, a widoczna łuna to precyzyjne odbicie światła na karoserii. Z kolei klosze tylnych lamp po zgaszeniu pozostają całkowicie przezroczyste.
Koreański producent wyraźnie rozgraniczył ofertę – rynek europejski otrzymał zwinny wariant o długości 4560 mm (o 35 mm więcej od poprzednika), co gwarantuje sprawne manewrowanie na zatłoczonych parkingach.
| Parametr | Wymiar (mm) | Zmiana do poprzednika |
| Długość | 4560 mm | +35 mm |
| Szerokość | 1900 mm | +35 mm |
| Wysokość | 1670 mm | +20 mm |
| Rozstaw osi | 2720 mm | +40 mm |

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)
To, czym nowy Tucson ma zamiar wygrać z rywalami takimi jak Volkswagen Tiguan, Toyota RAV4 czy Kia Sportage, to przemyślana ergonomia:
Wnętrze projektowano od nowa. Zamiast zespolonej tafli szkła zastosowano 17-calowy centralny ekran dotykowy oraz osobny, smukły wyświetlacz wskaźników (9,9 cala). System multimedialny Pleos Connect bazuje na Android Automotive OS i wspierany jest przez asystenta Gleo AI.
Co istotne dla kierowców, Hyundai nie przeniósł wszystkich funkcji na ekran. Pod wyświetlaczem zachowano fizyczne przyciski i pokrętła. Przeniesienie selektora biegów na kolumnę kierownicy zwolniło miejsce na konsoli środkowej, gdzie umieszczono dwie ładowarki indukcyjne (15 W) oraz porty USB-C o mocy aż 100 W (zdolne zasilić laptopa).
Gama silnikowa stawia na zelektryfikowane układy, wycofując się z tradycyjnych diesli:

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)

Hyundai Tucson 2027 (fot. Hyundai)
Nowy Tucson został ponadto naszpikowany praktycznymi technologiami, które realnie ułatwiają codzienne użytkowanie samochodu. Podczas manewrowania w ciasnych uliczkach doskonale sprawdzi się system Memory Reverse Assist – technologia zapamiętuje ostatnie 50 metrów jazdy, co pozwala autu samodzielnie wycofać dokładnie tą samą ścieżką, zdejmując z kierowcy stres związany z wyjeżdżaniem z wąskich bram czy leśnych dróg.
Komfort eksploatacji podnosi również innowacyjna podgrzewana przednia szyba z niewidoczną powłoką przewodzącą. Dzięki braku tradycyjnych, widocznych drucików nie pogarsza ona widoczności, a pozwala na pełne odmrożenie szyby w zaledwie 15 minut. Co istotne, funkcja ta przydaje się także latem, ponieważ odbija aż 60% energii słonecznej, obniżając temperaturę w kabinie. Dla osób potrzebujących auta do zadań specjalnych kluczowa będzie wysoka zdolność holownicza – klasyczna hybryda bez problemu pociągnie przyczepę o masie do 1910 kg.
Europejska produkcja rusza w czeskich Noszowicach, a pierwsze egzemplarze pojawią się na drogach na początku roku.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 12:17
Gdy cała branża motoryzacyjna ściga się na wielkość ekranów i systemy autonomiczne, Alfa Romeo stawia na to, co najważniejsze – czystą frajdę z jazdy. Włoska marka właśnie ujawniła oficjalną nazwę swojego najnowszego projektu: Alfa Romeo Cuorerosso. To nie jest zwykły koncept, lecz manifest, który ma wstrząsnąć rynkiem.
Nieliczne marki potrafią budować napięcie wokół swoich premier tak, jak robią to styliści z Mediolanu. Po niedawnych zapowiedziach tajemniczego konceptu, Włosi wreszcie odkrywają karty. Nazwa Cuorerosso (z wł. „Czerwone Serce”) ma być symbolem powrotu do korzeni i zapowiedzią nowej ery, w której samochód ma budzić pożądanie, a nie tylko przewozić z punktu A do punktu B.
Nazwa nowej Alfy Romeo to przemyślana deklaracja. Łączy w sobie dwa słowa klucze dla włoskiej motoryzacji:
W czasach, gdy producenci skupiają się na aktualizacjach oprogramowania i autonomii, Alfa Romeo stawia na rzemiosło, dynamikę i bezkompromisowe wrażenia z prowadzenia. Cuorerosso ma pokazać wizję marki, dla której priorytetem wciąż pozostaje człowiek za kierownicą.

Koncern Stellantis nie zwalnia tempa w przebudowie swojego portfolio, a legendarna marka z Mediolanu właśnie dała nam pierwszy, oficjalny przedsmak swojej przyszłości. Emanuele Cappellano, dyrektor operacyjny Stellantis na Europę, zaprezentował…

Alfa Romeo Cuorerosso (fot. Alfa Romeo)
Mimo ogromnego entuzjazmu miłośników motoryzacji, Alfa Romeo na tym etapie stawia sprawę jasno: Cuorerosso jest samochodem koncepcyjnym (concept car) i producent nie zapowiada jego bezpośredniej wersji seryjnej. Dziś nie ma więc formalnych podstaw, by traktować ten projekt jako prostą zapowiedź konkretnego modelu, który za kilka lat pojawi się w salonach sprzedaży. Włoska marka nie buduje prostego prototypu produkcyjnego, lecz coś znacznie ważniejszego – wskaźnik kierunku, w którym zamierza podążać cała gama jej przyszłych pojazdów.
Prawdziwa intryga kryje się w tym, które rozwiązania wizjonerskiego konceptu przenikną do późniejszych samochodów produkcyjnych. Skoro sama marka nazywa ten projekt oficjalnym manifestem swojej przyszłości, Cuorerosso ma w praktyce zaprezentować zupełnie nowy język stylistyczny, nowoczesne rozwiązania techniczne oraz ewolucję architektury pojazdów. To właśnie z tego konceptu czerpać będą projektanci i inżynierowie przy tworzeniu kolejnej generacji Alfy Romeo. Zamiast gotowej odpowiedzi otrzymujemy fascynujący zapowiednik tego, jak we włoskim wydaniu będzie wyglądać połączenie tradycyjnego rzemiosła, wyścigowego dziedzictwa i nowożytnej technologii.
Na pełne i ostateczne odpowiedzi nie będziemy musieli długo czekać. Wszystkie karty zostaną odkryte już podczas nadchodzącego salonu samochodowego w Paryżu (Paris Motor Show 2026), gdzie 12 października 2026 roku nastąpi oficjalna, światowa prezentacja Alfy Romeo Cuorerosso. To tam przekonamy się, na ile głęboko nowa wizja sięga w historię marki i w jakim stopniu zdeterminuje wygląd oraz właściwości jezdne aut, którymi przyjdzie nam jeździć w najbliższych latach.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 10:33
Gdy cała branża motoryzacyjna ściga się na wielkość ekranów i systemy autonomiczne, Alfa Romeo stawia na to, co najważniejsze – czystą frajdę z jazdy. Włoska marka właśnie ujawniła oficjalną nazwę swojego najnowszego projektu: Alfa Romeo Cuorerosso. To nie jest zwykły koncept, lecz manifest, który ma wstrząsnąć rynkiem.
Nieliczne marki potrafią budować napięcie wokół swoich premier tak, jak robią to styliści z Mediolanu. Po niedawnych zapowiedziach tajemniczego konceptu, Włosi wreszcie odkrywają karty. Nazwa Cuorerosso (z wł. „Czerwone Serce”) ma być symbolem powrotu do korzeni i zapowiedzią nowej ery, w której samochód ma budzić pożądanie, a nie tylko przewozić z punktu A do punktu B.
Nazwa nowej Alfy Romeo to przemyślana deklaracja. Łączy w sobie dwa słowa klucze dla włoskiej motoryzacji:
W czasach, gdy producenci skupiają się na aktualizacjach oprogramowania i autonomii, Alfa Romeo stawia na rzemiosło, dynamikę i bezkompromisowe wrażenia z prowadzenia. Cuorerosso ma pokazać wizję marki, dla której priorytetem wciąż pozostaje człowiek za kierownicą.

Koncern Stellantis nie zwalnia tempa w przebudowie swojego portfolio, a legendarna marka z Mediolanu właśnie dała nam pierwszy, oficjalny przedsmak swojej przyszłości. Emanuele Cappellano, dyrektor operacyjny Stellantis na Europę, zaprezentował…

Alfa Romeo Cuorerosso (fot. Alfa Romeo)
Mimo ogromnego entuzjazmu miłośników motoryzacji, Alfa Romeo na tym etapie stawia sprawę jasno: Cuorerosso jest samochodem koncepcyjnym (concept car) i producent nie zapowiada jego bezpośredniej wersji seryjnej. Dziś nie ma więc formalnych podstaw, by traktować ten projekt jako prostą zapowiedź konkretnego modelu, który za kilka lat pojawi się w salonach sprzedaży. Włoska marka nie buduje prostego prototypu produkcyjnego, lecz coś znacznie ważniejszego – wskaźnik kierunku, w którym zamierza podążać cała gama jej przyszłych pojazdów.
Prawdziwa intryga kryje się w tym, które rozwiązania wizjonerskiego konceptu przenikną do późniejszych samochodów produkcyjnych. Skoro sama marka nazywa ten projekt oficjalnym manifestem swojej przyszłości, Cuorerosso ma w praktyce zaprezentować zupełnie nowy język stylistyczny, nowoczesne rozwiązania techniczne oraz ewolucję architektury pojazdów. To właśnie z tego konceptu czerpać będą projektanci i inżynierowie przy tworzeniu kolejnej generacji Alfy Romeo. Zamiast gotowej odpowiedzi otrzymujemy fascynujący zapowiednik tego, jak we włoskim wydaniu będzie wyglądać połączenie tradycyjnego rzemiosła, wyścigowego dziedzictwa i nowożytnej technologii.
Na pełne i ostateczne odpowiedzi nie będziemy musieli długo czekać. Wszystkie karty zostaną odkryte już podczas nadchodzącego salonu samochodowego w Paryżu (Paris Motor Show 2026), gdzie 12 października 2026 roku nastąpi oficjalna, światowa prezentacja Alfy Romeo Cuorerosso. To tam przekonamy się, na ile głęboko nowa wizja sięga w historię marki i w jakim stopniu zdeterminuje wygląd oraz właściwości jezdne aut, którymi przyjdzie nam jeździć w najbliższych latach.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 10:33
Kierowcy, którzy planują wizytę na stacji benzynowej, powinni jeszcze chwilę wstrzymać się z tankowaniem. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Energii, już w ten weekend ceny paliw na polskich stacjach mogą gwałtownie spaść — nawet o 1,20 do 1,30 zł na jednym litrze. Odłożenie wizyty przy dystrybutorze o kilkadziesiąt godzin oznacza realną oszczędność rzędu średnio 60–65 zł przy pełnym baku.
Wszystko za sprawą podpisania przez prezydenta ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych oraz natychmiastowej jej publikacji w Dzienniku Ustaw. Nowe regulacje umożliwiają budżetowi państwa sfinansowanie nowej odsłony tarczy cenowej (programu CPN), a tym samym obniżkę cen paliw.
Mechanizm przewiduje:
Ostatnim etapem, który oddziela kierowców od tańszego paliwa, jest dokończenie procedur administracyjnych — przyjęcie rozporządzeń wykonawczych przez urzędników Ministerstwa Finansów oraz wydanie decyzji ministra energii ws. cen maksymalnych.

Stacja paliw MOYA (fot. MOYA)
Przełożenie zapowiadanych obniżek na portfele kierowców wygląda wyjątkowo korzystnie:
| Litraż / Pojemność baku | Obniżka 1,20 zł / litr | Obniżka 1,30 zł / litr |
| Bak 40 litrów (np. auta miejskie) | 48 zł oszczędności | 52 zł oszczędności |
| Bak 50 litrów (np. auta kompaktowe) | 60 zł oszczędności | 65 zł oszczędności |
| Bak 60 litrów (np. SUV-y, limuzyny) | 72 zł oszczędności | 78 zł oszczędności |
Jeśli prace urzędnicze przebiegną zgodnie z harmonogramem i rozporządzenia wejdą w życie bez opóźnień, nowe, niższe stawki pojawią się na stacjach paliw już w nadchodzący weekend.
Mimo że ustawa została podpisana i opublikowana, prezydent poinformował o skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej (ze względu na zastrzeżenia co do działania podatku wstecz od marca 2026 r.). Z punktu widzenia kierowców nie wstrzymuje to jednak wejścia przepisów w życie — ustawa obowiązuje, a tańsze paliwo ma trafić do dystrybutorów bez przeszkód.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 9:20
Kierowcy, którzy planują wizytę na stacji benzynowej, powinni jeszcze chwilę wstrzymać się z tankowaniem. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Energii, już w ten weekend ceny paliw na polskich stacjach mogą gwałtownie spaść — nawet o 1,20 do 1,30 zł na jednym litrze. Odłożenie wizyty przy dystrybutorze o kilkadziesiąt godzin oznacza realną oszczędność rzędu średnio 60–65 zł przy pełnym baku.
Wszystko za sprawą podpisania przez prezydenta ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych oraz natychmiastowej jej publikacji w Dzienniku Ustaw. Nowe regulacje umożliwiają budżetowi państwa sfinansowanie nowej odsłony tarczy cenowej (programu CPN), a tym samym obniżkę cen paliw.
Mechanizm przewiduje:
Ostatnim etapem, który oddziela kierowców od tańszego paliwa, jest dokończenie procedur administracyjnych — przyjęcie rozporządzeń wykonawczych przez urzędników Ministerstwa Finansów oraz wydanie decyzji ministra energii ws. cen maksymalnych.

Stacja paliw MOYA (fot. MOYA)
Przełożenie zapowiadanych obniżek na portfele kierowców wygląda wyjątkowo korzystnie:
| Litraż / Pojemność baku | Obniżka 1,20 zł / litr | Obniżka 1,30 zł / litr |
| Bak 40 litrów (np. auta miejskie) | 48 zł oszczędności | 52 zł oszczędności |
| Bak 50 litrów (np. auta kompaktowe) | 60 zł oszczędności | 65 zł oszczędności |
| Bak 60 litrów (np. SUV-y, limuzyny) | 72 zł oszczędności | 78 zł oszczędności |
Jeśli prace urzędnicze przebiegną zgodnie z harmonogramem i rozporządzenia wejdą w życie bez opóźnień, nowe, niższe stawki pojawią się na stacjach paliw już w nadchodzący weekend.
Mimo że ustawa została podpisana i opublikowana, prezydent poinformował o skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej (ze względu na zastrzeżenia co do działania podatku wstecz od marca 2026 r.). Z punktu widzenia kierowców nie wstrzymuje to jednak wejścia przepisów w życie — ustawa obowiązuje, a tańsze paliwo ma trafić do dystrybutorów bez przeszkód.
Źrdło: https://v10.pl/ | 2.10.2026 9:20
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 1.10.2026 18:00
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 1.10.2026 17:00
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 30.09.2026 16:20
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 29.09.2026 16:59
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22