
- osobowych
- dostawczych
- terenowych (4x4)
- sprzedaż
- montaż
- naprawa
- przechowalnia
Sklep Online: oponyfelgilodz.pl - nowe opony
Poczta elektroniczna:
opony@uzywaneopony.net
Danpol Łódź to firma świadcząca profesjonalne usługi w zakresie wymiany i
sprzedaży felg stalowych i aluminiowych oraz opon nowych i używanych do
samochodów osobowych, terenowych, dostawczych, motocykli zarówno dla
klientów indywidualnych jak i małych podmiotów gospodarczych oraz innych firm z
terenu województwa łódzkiego. Wykonujemy również wszelkie naprawy bieżące
(przeguby, półosie, klocki i szczęki hamulcowe, amortyzatory, sprężyny itp).
Oferujemy akcesoria do felg i opon (śruby do felg, pierścienie centrujące, nakrętki do felg,
zabezpieczenia kół, wentyle chromowane, dętki).
Nasza solidna fachowa i wyszkolona załoga służy pomocą doradczą a nowoczesne
maszyny i urządzenia wulkanizacyjne gwarantują profesjonalne i rzetelne
wykonanie usługi.
Serdecznie zapraszamy do naszej nowej strony internetowej gdzie mogą Państwo zapoznać się z proponowaną przez nas ofertą.
Serdecznie zapraszamy do współpracy!
więcej informacji na naszej oficjalnej stronie:
>> www.uzywaneopony.net <<
Шиномонтаж в Danpol легко и быстро. Наш шиномонтаж в Лодзи готов предложить Вам широкий спектр услуг по ремонту шин,правке штампованных дисков и балансировке колес и колесных дисков. Мы используем высокотехнологическое оборудование от производителей мирового класса, которое позволяет достичь высоких результатов при шиномонтаже и балансировке колес.
Предлагаем широкий спектр услуг по монтажу и демонтажу колёс, ремонту, балансировке, а так же переобувке.
Операции по демонтажу и последующей установке шин, их ремонт проводятся на ваших глазах и занимают считанные минуты, а накопленный за годы работы опыт наших сотрудников позволяет нам делать это не только быстро, но в первую очередь качественно и аккуратно, не нанося повреждений на покрытие диска.
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 16.08.2026 19:00
- Niemiec ma taniej niż Polak - tak o cenach ogłoszeń na rynku motoryzacyjnym mówi w programie "Biznes Klasa" Arkadiusz Zaremba, szef Automarket.pl. Jego firma chce rzucić rękawicę takim firmom jak Otomoto z Grupy OLX. Zdaniem Zaremby brak konkurencji podbija ceny ogłoszeń.Źrdło: https://www.money.pl/ | 16.08.2026 16:55
Źrdło: https://www.money.pl/ | 16.08.2026 15:07
Źrdło: https://www.money.pl/ | 16.08.2026 11:25
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 16.08.2026 11:10
Źrdło: https://www.money.pl/ | 16.08.2026 8:10
Źrdło: https://www.money.pl/ | 16.08.2026 5:39
Jeśli dostrzegliście w ostatnim czasie podejrzanie dużo premier bardzo ekscentrycznych samochodów, to musicie wiedzieć, że to nie przypadek. Trwa właśnie Monterey Car Week, czyli największy w USA festiwal dla najbogatszych kolekcjonerów aut. Na ten jeden moment w roku najsłynniejsi producenci pokroju Porsche i Ferrari przygotowują specjalne premiery. Zebrałem 10 najlepszych z nich.
Półwysep Monterey w Kalifornii nawet na co dzień wykazuje wysoką nadreprezentację milionerów, którzy znaleźli tutaj cichy i przyjemny zakątek, do którego można łatwo uciec z nieodległego San Francisco. Nieprzypadkowo już od dobrych 50 lat to właśnie przy 18. dołku tutejszego (jednego z najbardziej prestiżowych i najdroższych na całym świecie) pola golfowego organizowany jest konkurs elegancji samochodowej Pebble Beach.
Przez dekady przyciągał on właścicieli najcenniejszych samochodów klasycznych. W ostatnich latach jednak, gdy rynek nowych supersamochodów przesunął się w stronę kolekcjonerską (i wymarły tradycyjne targi motoryzacyjne) to właśnie miejsca takie jak to stały się nowymi motor show.
Dzisiaj wokół Pebble Beach organizowany jest już trwający cały tydzień Monterey Car Week, podczas którego półwysep Monterey jest dosłownie zalewany najdroższym żelastwem z całego świata – tak w formie aut klasycznych, jak i nowości, z którymi najsłynniejsze marki świata i nowe butiki chcą trafić do portfeli przybywających tu, bajecznie bogatych Amerykanów.
Robią to w lepszy lub gorszy sposób. Zapoznałem się ze wszystkimi ich dziełami, które mają tam swoje premiery w ten weekend, i wybrałem 10 najbardziej godnych Waszej uwagi – w kolejności od najgorszego do najlepszego.

01
Po dekadzie zawieszenia holenderska manufaktura wraca do żywych. To dobra wiadomość, bo działająca najpierw w latach 1880 – 1926, a następnie 1999 – 2014 marka swego czasu była jedną z najciekawszych na rynku: budowała mające swój własny, unikatowy styl, i naprawdę udane auta sportowe, które nawet dziś utrzymują wartość w okolicach pół miliona euro za sztukę.
Zobaczymy jednak jak ta reaktywacja pójdzie. Powracający za stery Spykera CEO Victor Muller nie krył zadowolenia z powrotu do gry, choć w obecnej formie firma wygląda jak kolejny krzak, który może zaraz zniknąć: w Monterey pokazano tylko delikatnie zaktualizowany projekt sprzed 10 lat, którego nie zdążono wtedy ukończyć, a teraz sfinansował go młody ukraiński miliarder Volodymyr Nosov.
Niemniej trzymamy kciuki za realizację planu budowy 25 egzemplarzy C8 Preliator XXV z czterolitrowym silnikiem V8 o mocy 800 KM i ziszczenia mających już 20 lat marzeń o budowie własnego SUV-a D8 Peking-to-Paris.

Porsche 911 Reimagined by Singer – Classic Turbo

Porsche 911 Reimagined by Singer – Classic (2026)
02
To właśnie zlokalizowany po sąsiedzku z Monterey warsztat Singer wylansował już blisko 20 lat temu modę na restomody i z każdym kolejnym projektem przesuwa granice tego, co wydaje się możliwe w tym zakresie.
Generalnie do wszystkich z jego powstających niezmiennie na bazie Porsche 911 kreacji podchodzimy z uznaniem do jakości wzornictwa i wykonania, ale w przypadku dwóch nowych egzemplarzy, które Singer wykonał wspólnie z domem mody Louis Vuitton, rodzą się zasadne pytania, czy nie postawiono już kroku za daleko.
Dyrektor artystyczny kobiecej kolekcji LV zaprojektował na nowo dwa klasyczne 911: do jednego wsadził niebieskie opony, a do drugiego spojler z drewna… Jeśli gdzieś takie auta są na miejscu, to tylko tutaj.

Porsche Flachbau RS (2026)

Porsche Flachbau RS (2026)

Porsche Flachbau RS (2026)
03
Projekt samego Porsche podoba mi się już bardziej. Program Sonderwunsch słynnej marki z Zuffenhausen w teorii jest podobny do analogicznych usług oferowanych przez Rolls-Royce’a czy Ferrari, ale jednak jest nadal bardzo w klimacie Porsche.
W jego ramach przez ostatnie dwa lata budowany był ten jeden egzemplarz Flachbau RS, który łączy podwozie ekstremalnego 911 GT2 RS z 2018 r., tytułowy ścięty przód (możecie go też znać pod określeniem „Slantnose”) oraz ogólny klimat nieodżałowanego 935 „Moby Dick”, który jako pierwszy przeniósł w 911 światła z błotników na dolny zderzak dla poprawy aerodynamiki. Taki rodzaj projektów typu one-off to nowy i wartościowy dodatek dla obecnej oferty na rynku.

04
A skoro już przy takich zadaniach specjalnych jesteśmy, to warto docenić propozycję Ferrari. Również powstały w jednym egzemplarzu CZ26 to tak naprawdę SF90 Stradale w przebraniu – czyli, można powiedzieć, równoległa wizja jego następcy wobec testowanej przez nas ostatnio 849 Testarossy.
Ferrari robi tych projektów tyle, że aż trudno się w nich połapać, ale w odosobnieniu połączenie dopracowanego, futurystycznego nadwozia z hybrydowym napędem o mocy 1000 KM prezentuje się naprawdę ok.

05
Zlokalizowany w San Marino warsztat Eccentrica ma ambicję stać się takim włoskim odpowiednikiem Singera – przygotowują projekty w podobnym stylu, z tą różnicą, że za bazę biorą sobie nie Porsche 911, a samo Lamborghini Diablo.
Zaprezentowany w Kalifornii nowy model ma w teorii wszystko, by tę obietnicę spełnić: zachowany analogowy charakter superauta z plakatów, zręcznie tylko podkreślony przez nowe wstawki, prowadzenie wzbogacone przez nowoczesną technologię… i metkę z równowartością blisko 7 milionów złotych.
Dlaczego więc brzmię przez cały czas tak podejrzliwie? Ponieważ byłem na premierze zamkniętej wersji tego projektu już kilka lat temu na Goodwood Festival of Speed, rozmawiałem tam z jego twórcami i mam wrażenie, że całe przedsięwzięcie nie poszło od tamtego czasu do przodu, nie licząc świętowanego teraz odcięcia dachu. Gdy zobaczę pierwsze egzemplarze przekazane klientom to wtedy przesunę ten ekscentryczny wymysł w górę mojego rankingu.

Lamborghini Revuélto SV (2026)

Lamborgrhini Revuélto SV (2026)
06
Z powodu powyższego premiera Lamborghini na tę chwilę przemawia do mnie bardziej: podobnie jak w przypadku Diablo, Murcielago i Aventadora, tak i przy obecnym modelu flagowym świetnie rozwijający się w ostatnich latach producent z Sant’Agata Bolognese wprowadził na rynek jego jeszcze bardziej ekstremalne rozwinięcie pod nazwą SV (skrót od Super Veloce – Super Prędkość).
Na tylnych błotnikach znów pokazała się wywołująca wspomnienia z lat 90. i 00. grafika SV, ale jednak model ten pokazuje, że rozwinięcie tak ekstremalnej konstrukcji jak generującej już 1015 KM przez łącznie cztery silniki super-hybrydy jest bardzo trudne. Nowa wersja notuje ledwo 50 KM więcej i trochę części z włókna węglowego. Na jej ograniczoną rolę na rynku wskazuje też niewielka produkcja, limitowana do 1963 egzemplarzy (przywołująca rok, w którym Ferruccio Lamborghiniego wkurzył się na Enzo Ferrariego i założył konkurencyjną manufakturę).

07
Godny pochwały jest za to wysiłek Brytyjczyków: pokazany w USA Aston Martin Valen powstanie w zaledwie 150 egzemplarzach, ale przejdzie do historii jako najmocniejsze w historii auto z silnikiem przed kierowcą. Pod długą maską pracuje podwójnie doładowane V12 o pojemności 5,2 litra, które tu generuje aż 850 KM.
Wygląd może być dyskusyjny (mi osobiście przypomina Forda Mustanga GTD, co nie musi być przypadkiem – projekt Marka Reichmana jest ewidentnie inspirowany Astonem Martinem V8 z lat 70., który również przypominał amerykańskiego pony cara), ale fakt, że takie auto buduje właśnie Aston Martin, a nie Ferrari, powinien być doceniony.
Tym bardziej, że Valen bazuje na Vanquishu, który jest nie tylko najmocniejszym, ale i najlepiej prowadzącym się super-GT na rynku. Zarówno ten model, jak i cała marka zasługują na sukces.

GMA S1 (2026)

GMA S1 (2026)
08
Genialny brytyjski inżynier prof. Gordon Murray, który na przełomie lat 80. i 90. zaprojektował bodaj najbardziej perfekcyjny supersamochód w historii, McLarena F1, już od blisko czterech dekad ma nieduże, ale oddane grono miliarderów, czekających na jego dalsze dzieła.
Założone przez niego w 2017 r. niezależne biuro Gordon Murray Automotive przez ostatnią dekadę budowało mniej lub bardziej śmiałe projekty, które chciały powiedzieć to, co w końcu prezentowany teraz S1 powiedział na głos: że chcą być współczesną interpretacją McLarena F1.
Budowany w 64 sztukach nowy model tak naprawdę zbiera te same składniki, które wcześniej stosowane były już w modelach GMA T.50, T.50s, T.33, S1 LM oraz Le Mans GTR, i teraz przykrywa je nadwoziem dosłownie nawiązującym do ikony lat 90. Pozostaje się cieszyć, że taka motoryzacja nadal jest możliwa, choć w modelach tych próżno szukać tego wizjonerstwa co w oryginale.

Koenigsegg CCGT1 (2026)

Koenigsegg CCGT1 (2026)

Koenigsegg CCGT1 (2026)

Koenigsegg CCGT1 (2026)
09
To się nazywa sztuka: Koenigsegg CCGT1 to model drogwy, który nie będzie dopuszczony do żadnych wyścigów, który nawiązuje do „sukcesu” modelu wyścigowego, który nigdy nie był dopuszczony do żadnych wyścigów – właściwie nawet niedokończonego CCGT z 2007 r.
Dokładnie 70 bogaczom nie przeszkadza to jednak w wysyłaniu do szwedzkiego Angelholm walizek z pieniędzmi, za które Christian von Koenigsegg zbuduje dla nich „swój najbardziej skoncentrowany na tor model do tej pory”. W sumie nie ma się co dziwić, bo wygląda pięknie, a czego auto nie dojeździ (Koenigseggi są znane z wielu rzeczy, ale niekoniecznie z wybitnego prowadzenia na torach), to nadgoni V8 o mocy całych 1600 KM.

McLaren McL M6 GT (2026)

McLaren McL M6 GT (2026)

McLaren McL M6 GT (2026)
10
W kilku poprzednich opisach być może dało się odczuć moją zgryźliwość, wynikającą z rosnącej irytacji tak dużą podażą tych wszystkich fantastycznych, jedynych w swoim rodzaju, bajkowych aut, które bardziej chcą zdobyć uwagę najbogatszych tego świata na takich targowiskach próżności jak Pebble Beach, a nie rzeczywiście wnieść coś wartościowego do motoryzacji.
Tę nową jakość dostrzegłem jednak – ku mojemu zaskoczeniu i satysfakcji – w nowym projekcie McLarena. Zlokalizowany w kosmicznym budynku w Woking producent surowych superaut i aktualny Mistrz Świata Formuły 1 zarazem kojarzy mi się bardziej z wybitną inżynierią niż opowiadaniem sentymentalnych historii z pomocą designu retro.
A jednak nowy McL 6 GT robi dokładnie to, i robi to naprawdę dobrze. To współczesna interpretacja McLarena M6GT z 1969 r. – prywatnego wozu założyciela marki, Nowozelandczyka Bruce’a McLarena, który miał być jego pierwszym modelem drogowym.
Ze względu na jego tragiczną śmierć plan ten się nigdy nie ziścił, a korzystający z jego nazwiska brytyjski zespół skupił się na wyścigach. Powstały 57 lat później McL 6 GT ostatecznie dokończy ten rozdział historii – wersja produkcyjna ma być gotowa w 2028 r. To projekt o wyraźnie innym charakterze od współczesnych modeli tej marki – tak jeśli chodzi o wygląd, jak i fakt zastosowania ręcznej skrzyni – którym McLaren pokazuje, że świetnie czyta obecne trendy i po 16 latach podawania na różne sposoby tak naprawdę jednego dania potrafi zrobić coś odkrywczego i posuwającego grę naprzód nie tylko dla nich, ale też dla całego rynku.
Źrdło: https://v10.pl/ | 15.08.2026 16:33
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 15.08.2026 9:00
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 14.08.2026 19:00
Choć Aston Martin Valen powstanie w zaledwie 150 egzemplarzach, zapisuje się w historii motoryzacji jako najmocniejszy supersamochód z silnikiem przed kierowcą. Ułożone pomiędzy nim a przednią osią V12 o pojemności 5,2 l generuje tutaj aż 850 KM. Zaprojektowane przez mającego polskie korzenie Marka Reichmana dzieło zapowiada nowy kierunek w stylistyce marki, choć konfiguracja jest… odważna.
Już w ten weekend odbędzie się konkurs elegancji samochodowej w Pebble Beach w Kalifornii, który od kilku dekad stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń rynku samochodów klasycznych i kolekcjonerskich na całym świecie. Stąd wysyp w ostatnich dniach, czy wręcz godzinach, fantazyjnych, a czasem wręcz dziwnych aut, jak Ferrari CZ26 czy Singera z niebieskimi oponami i torbami Louis Vuitton.
W ten weekend bajecznie bogatym Amerykanom zostanie podstawiony pod nos jeszcze jeden bajecznie drogi egzotyk. Aston Martin Valen będzie próbował przebić się w tym gronie wyrazistym designem, jeszcze podkreślonym przez odważną konfigurację premierowego egzemplarza, oraz ukryty talent techniczny.

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)
…tak pomyśli sobie każdy, kto zna łacinę. Nazwa Valen – zgodna z tradycją Astona Martina nazywania wszystkich Astonów Martinów wyrazami na literkę V, jeśli akurat nie zaczynają się od DB – wywodzi się z łacińskiego „valens”, co znaczy mniej więcej tyle co „silny” i „potężny”.
I takie właśnie to muskularne super-GT jest. Technicznie model ten bazuje, jak można się spodziewać, na produkowanym seryjnie, flagowym modelu (z nazwą też na literkę V) Vanquish.
Z pracującego pod jego maską i bardzo cenionego również prze nas podwójnie doładowanego V12 o pojemności 5,2 litra przekazuje na tylną oś teraz całe 850 KM i 1000 Nm – to niby tylko symboliczne 15 KM więcej od „dawcy”, ale dość, by uzyskać tytuł najmocniejszego samochodu z silnikiem umieszczonym przed kabiną nie tylko w liczącej 113 lat historii marki, ale i aut oficjalnie dopuszczonych do ruchu drogowego w ogóle.

W ten sposób Brytyjczycy jeszcze tylko zwiększyli swoją przewagę nad odwiecznym rywalem, Ferrari, którego 12Cilindri generuje z pomocą wolnossącego V12 „tylko” 830 KM. Enzo Ferrari, który notabene zmarł równo 38 lat temu, byłby niepocieszony.
Valenowi (tak to chyba będziemy odmieniać?) konfiguracja ta zapewnia osiągi, które z powodzeniem wystarczą do rywalizowania z superautami z centralnie umieszczonym silnikiem: do 100 km/h przyspiesza on w 3,1 s, a prędkość maksymalna została ograniczona do 345 km/h – bezpieczeństwo przede wszystkim!

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)

Aston Martin Valen (2026)
Żeby Valen był wart swojej ceny, Aston Martin popracował też nad pozostałymi składnikami mechanicznymi. Dla modelu ów opracowano nowe obręcze kół z magnezu, półaktywne zawieszenie Bilstein DTX i hamulce węglowo-ceramiczne o monstrualnej średnicy 410 mm z przodu i 360 mm z tyłu. Łącznie przyniosło to 110 kg oszczędności. Biorąc pod uwagę, że zaczynaliśmy od 1910 kg, kończymy z wynikiem 1,8 tony – nie do końca waga piórkowa, ale na dzisiejsze czasy dobrze.
Całości dopełnia skrzynia biegów – doskonale znany z dużej części rynku ośmiobiegowy automat ZF, ale tutaj z nowym oprogramowaniem wyprowadzonym z kampanii wyścigowej Astona Martina (ta skrzynia używana jest jednocześnie w Jeepie, BMW i wyścigowym Astonie Martinie Vantage GT4 – niesamowity mechanizm) – oraz tytanowy układ wydechowy, przez które duże V12 słychać jeszcze pełniej.

Za wygląd nadwozia i kabiny modelu odpowiada słynny już dział Q Astona Martina (zbieżność nazw z działem badawczo-rozwojowym w filmach z Jamesem Bondem nieprzypadkowa), ale rola jego pracy wykracza poza to 150 aut.
Projekt ten rozwija założenia kilku ostatnich limitowanych modeli marki (mi przypomina zwłaszcza powstałego w jednym egzemplarzu Victora), które zamieniają delikatne linie i pływające płaszczyzny na ostre krawędzie i prostopadłościenne bryły. Sam szef działu designu Astona Martina mówi o tym modelu tak:
Valen dał nam możliwość zgłębienia i wyrażenia bardziej ekstremalnych emocji poprzez nowy język formy i wykończenie powierzchni. W związku z tym Valen stanowi znaczące odejście od dotychczasowych rozwiązań: ostro wyrzeźbione linie odzwierciedlające agresywną dynamikę, atakująca sylwetka podkreślająca układ z silnikiem z przodu i napędem na tylne koła oraz dedykowany projekt wnętrza, który tworzy bardziej sportową atmosferę kokpitu. Valen to prowokacyjny supersamochód emanujący swoją mocą i sportowym charakterem, a jednocześnie celebrujący wysoki poziom luksusu, skrupulatne wykończenie detali i niepowtarzalne cechy stylistyczne, których oczekuje się od flagowego modelu Astona Martina.
Marek Reichman
Dyrektor kreatywny Aston Martin Lagonda

Ja tymczasem powiem, że mi projekt ten przypomina trochę… Forda Mustanga GTD. I raczej nie jest to przypadek, bo miejscami nowy model odwołuje się do Astona Martina V8 z 1972 r., który z kolei wyglądał wypisz-wymaluj jak ówczesny pony car z Ameryki.
A już tak bardziej na serio na koniec: Aston Martin w ostatnich latach wykonuje naprawdę świetną robotę. Najnowsze modele pokroju V8 Vantage’a, DB12 i Vanquisha są wykonane na poziomie adekwatnym do ceny, pod względem prowadzenia bez kompleksów mogą się równać z Ferrari i Porsche, a pod względem stylu są wręcz bezkonkurencyjne. Valen nie tylko liczbami potwierdza tę rewelacyjną formę producenta z Wielkiej Brytanii.
Ceny ograniczonego do 150 egzemplarzy modelu na polski rynek nie zostały jeszcze podane, ale klientom zdaje się to nie przeszkadzać, bo pierwsi z nich wyjadą swoimi egzemplarzami na drogi na wiosnę 2027 r. Nam pozostaje póki co odwiedzić stronę producenta, na której działa już oficjalny konfigurator modelu. Ten kameleon ze zdjęć też jest dostępny.
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 18:08
14 sierpnia 1988 roku – równo 38 lat temu – w Maranello zgasł silnik, który napędzał całą włoską motoryzację. W wieku 90 lat zmarł Enzo Ferrari – wizjoner, pragmatyczny dyktator, kierowca wyścigowy i twórca marki, która stała się synonimem luksusu, prestiżu oraz absolutnej prędkości. To dobra okazja, by rzucić okiem na historię człowieka, który nie godził się na żaden kompromis i mawiał: „Najlepsze Ferrari to to, którego jeszcze nie zbudowałem”.
Enzo Anselmo Ferrari urodził się w Modenie w lutym 1898 roku. Jego pasja do wyścigów eksplodowała, gdy jako dziesięcioletni chłopiec zobaczył zmagania kierowców na torze w Bolonii. Młodość nie oszczędzała go jednak pod żadnym względem – w 1916 roku, podczas I wojny światowej i pandemii grypy hiszpanki, zmarli jego ojciec Alfredo oraz starszy brat Dino. Sam Enzo ledwo przeżył ciężkie zapalenie płuc.
Po powrocie do zdrowia szukał zatrudnienia w turyńskim tytanie motoryzacji, jaki podówczas był FIAT. Usłyszał jednak stanowcze „nie”. Zamiast się poddać, podjął pracę jako kierowca testowy i wyścigowy w mniejszych zakładach (m.in. CMN), by w 1920 roku dołączyć do zespołu Alfa Romeo. Choć Enzo odnosił pewne sukcesy jako kierowca, szybko zrozumiał, że jego prawdziwym powołaniem nie jest samo trzymanie kierownicy, lecz organizowanie zespołu, kierowanie ludźmi oraz taktyka wyścigowa.
W 1929 roku założył Scuderia Ferrari – początkowo niezależną stajnię wyścigową, która wystawiała i obsługiwała fabryczne samochody Alfa Romeo. To wtedy na karoseriach pojawiło się legendarne logo: Cavallino Rampante – czarny, rozbrykany koń na żółtym tle (kolorze Modeny), przekazany Enzo przez matkę poległego włoskiego asa myśliwskiego, Francesco Barakki.
W 1939 roku, w wyniku rosnących nieporozumień z kierownictwem Alfa Romeo, Ferrari opuścił firmę. Umowa zakazywała mu używania własnego nazwiska w sporcie motorowym przez cztery lata, dlatego założył firmę Auto Avio Costruzioni. Wybuch II wojny światowej wymusił jednak całkowitą zmianę profilu – zakład musiał przestawić się na produkcję obrabiarek i części lotniczych na potrzeby wojska.
Co więcej, pierwsza fabryka w Modenie została dwukrotnie zbombardowana i zrównana z ziemią w 1944 roku. Enzo podjął wtedy kluczową decyzję: przeniósł zniszczony zakład do małej miejscowości Maranello, co po wojnie położyło fundament pod nowoczesne imperium marki.





W 1947 roku z taśmy w przebudowanej fabryce w Maranello zjechał pierwszy oficjalny model sygnowany nową marką – Ferrari 125 S z wolnossącym silnikiem V12 zaprojektowanym przez Gioacchino Colombo. Autosport był jednak niezwykle kosztowny, a firma stale balansowała na krawędzi finansowej.
Aby utrzymać zespół wyścigowy, Enzo zaczął produkować i sprzedawać luksusowe auta cywilne. Miał przy tym bezkompromisowe i niemal aroganckie podejście do swoich klientów:
| Rok | Wydarzenie | Znaczenie dla marki i motoryzacji |
| 1947 | Premiera Ferrari 125 S | Oficjalny początek marki jako niezależnego konstruktora z silnikiem V12. |
| 1951 | Pierwsza wygrana w Formule 1 (GP Wielkiej Brytanii) | Przełamanie dominacji Alfa Romeo przez José Froilána Gonzáleza. |
| 1962 | Debiut Ferrari 250 GTO | Powstanie najbardziej ikonicznego i najdroższego auta kolekcjonerskiego tej marki w historii. |
| 1966 | Wojna na Le Mans z Fordem | Słynny pojedynek z Fordem GT40 po tym, jak Enzo w ostatniej chwili odrzucił ofertę sprzedaży firmy amerykańskiemu gigantowi. |
| 1969 | Sprzedaż 50% udziałów koncernowi FIAT | Zabezpieczenie stabilności finansowej firmy przy zachowaniu pełnej autokratycznej kontroli Enzo nad działem wyścigowym. |
| 1987 | Premiera Ferrari F40 | Ostatni model osobiście zatwierdzony przez Enzo – bezkompromisowy supersamochód zbudowany na 40-lecie marki. |





Zarządzanie firmą przez Enzo obrosło dziesiątkami legend. Był człowiekiem zamkniętym, niezwykle wymagającym, a przez zatrudnianych w firmie kierowców i inżynierów postrzeganym niemal jak bezwzględny władca. Często skłócał ze sobą własnych zawodników, wierząc, że wewnętrzna rywalizacja wyciągnie z nich maksimum możliwości na torze. Zawsze nosił charakterystyczne, ciemne okulary i z czasem przestał opuszczać Włochy – wyścigi oglądał w telewizji lub analizował na podstawie relacji telefonicznych z toru.
Największy dramat prywatny dotknął go w 1956 roku, kiedy w wieku zaledwie 24 lat na chorobę ujawniającą się dystrofią mięśniową zmarł jego pierworodny syn, Dino. Strata ta złamała Enzo psychicznie i sprawiła, że stał się jeszcze bardziej zdystansowany od świata zewnętrznego. Cześć pamięci syna oddał, nazywając jego imieniem serię słynnych modeli wyposażonych w silniki V6.
Ostatnim wielkim dziełem, pod którym z dumą złożył swój podpis Il Commendatore, był zaprezentowany w 1987 roku model F40. Pozbawiona elektronicznych kagańców, wykonana z kewlaru i karbonu maszyna o mocy 478 KM potrafiła przekroczyć granicę 320 km/h, stając się natychmiastową ikoną popkultury i inżynierii.
Gdy Enzo Ferrari zmarł 14 sierpnia 1988 roku w Maranello, wiadomość o jego odejściu – zgodnie z jego ostatnią wolą – przekazano mediom dopiero po cichym pogrzebie w ścisłym gronie rodzinnym.
Dziś, mimo upływu dekad od jego śmierci, marka z Maranello pozostaje jedną z najbardziej wartościowych i pożądanych marek na świecie (która zresztą dokładnie dziś, w 38. rocznicę śmierci Il Commendatore zaprezentowała światu nowy model). Jej fundamentem wciąż jest dokładnie ta sama filozofia, którą w ruinach powojennej Italii stworzył Enzo: nieustępliwa dążność do zwycięstwa, w której bezkompromisowa pasja stoi ponad wszelkimi kalkulacjami.





Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 11:26
Kierowców w Polsce czeka niespodziewana ulga przy dystrybutorach tuż przed końcem wakacji. Rząd ogłosił czasowe przywrócenie programu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Najważniejsza zmiana to cięcie podatku VAT na paliwa z 23% do 8% oraz wprowadzenie urzędowych cen maksymalnych. Zmiany wejdą w życie już od poniedziałku, 17 sierpnia.
Nazwa CPN, która w tym kontekście oznacza rozwinęcie „Ceny Paliwa Niżej”, pojawia się na polskich stacjach po raz kolejny. Rząd zdecydował o uruchomieniu pakietu osłonowego w odpowiedzi na dynamiczne wzrosty cen na światowych rynkach naftowych.
Głównym filarem programu jest obniżka stawki podatku VAT z podstawowej stawki 23% do stawki preferencyjnej 8%. Rozwiązanie ma obowiązywać przez dwa tygodnie — do końca sierpnia 2026 roku.
„Spadek cen na stacjach benzynowych będzie możliwy dzięki obniżeniu podatku VAT. Chcemy sprawić, by w tym trudnym momencie Polska znalazła się w czołówce państw europejskich z najniższymi cenami paliw” — poinformował premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.
Według oficjalnych szacunków rządowych oraz analiz rynkowych, cięcie VAT-u w połączeniu z limitowaniem marż pozwoli obniżyć finalną cenę paliwa przy dystrybutorze o ok. 0,90–1,00 zł na litrze.
Jak mogą wyglądać szacunkowe ceny na pylonach od poniedziałku 17 sierpnia?
| Rodzaj paliwa | Średnia cena przed obniżką | Szacowana cena po obniżce VAT (od 17 sierpnia) | Oszczędność na pełnym baku (50 l) |
| Benzyna 95 (Pb95) | ~7,55 – 7,60 zł/l | ok. 6,55 – 6,70 zł/l | ok. 45 – 50 zł |
| Olej Napędowy (ON) | ~8,20 – 8,25 zł/l | ok. 7,20 – 7,35 zł/l | ok. 45 – 50 zł |
| LPG (Autogas) | ~2,99 zł/l | ok. 2,60 – 2,70 zł/l | ok. 15 – 20 zł |
Uwaga: Ostateczna cena na konkretnej stacji zależy od lokalnych uwarunkowań rynkowych oraz dziennych limitów cenowych.

Program CPN ponownie obniży ceny paliw (fot. erwin bosman / Pixabay)
Samo obniżenie podatku VAT mogłoby zostać częściowo wchłonięte przez marże handlowe sieci paliwowych. Aby temu zapobiec, rząd ponownie uruchamia mechanizm cen maksymalnych.
Bezpośrednim powodem wprowadzenia programu CPN jest napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, która przełożyła się na skokowy wzrost cen ropy naftowej na giełdach światowych.
W pierwszych tygodniach sierpnia 2026 roku średnia cena oleju napędowego w Polsce przekroczyła barierę 8,20 zł/l, a benzyny 95 osiągnęła poziom niemal 7,60 zł/l. Spowodowało to presję ze strony kierowców oraz branży transportowej na podjęcie natychmiastowych działań osłonowych.
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:53
Kompakt z Ingolstadt przeszedł kurację odświeżającą, ale prawda jest taka, że to, co najważniejsze, rozegrało się poza wzrokiem architektów wnętrz. Gdy spojrzymy do najnowszego polskiego cennika odświeżonego Audi A3, szybko zrozumiemy, że niemiecki producent postanowił grubą kreską odciąć się od rozwiązań, które towarzyszyły temu modelowi przez dekady.
Jeśli planowałeś zakup nowego A3 z oszczędnym dieslem pod maską i klasyczną, lewarkową skrzynią biegów – mamy złą wiadomość. Niemcy podjęli odważną decyzję i całkowicie pożegnali silniki wysokoprężne TDI oraz manualne przekładnie. Od teraz każde nowe Audi A3 wyjeżdżające z salonu oferuje pełną automatyzację oraz elektryfikację napędu.
Choć pod maską doszło do trzęsienia ziemi, Audi na szczęście nie zrezygnowało z różnorodności nadwoziowej. Klienci wciąż mogą dopasować samochód do swojego stylu życia, wybierając spośród trzech wyrazistych odmian:

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)
Wstęp do świata kompaktowego premium spod znaku czterech pierścieni rozpoczyna się od kwoty 135 500 zł – dokładnie tyle trzeba zapłacić za podstawowe Audi A3 Sportback. Osoby preferujące bardziej tradycyjny kształt trójbryłowego sedana (Limousine) muszą liczyć się z wydatkiem rzędu minimum 138 500 zł.
Najwięcej zapłacimy za nowość w gamie, czyli utrenowany wariant A3 allstreet, którego cennik otwiera kwota 162 800 zł. Warto jednak pamiętać, że w tej cenie otrzymujemy już w standardzie płynnie działającą, dwusprzęgłową przekładnię automatyczną S tronic.
Miejsce znanych jednostek TDI zajęły zelektryfikowane układy benzynowe. Podstawę gamy tworzą sprawdzone silniki TFSI o mocy 116 KM oraz 150 KM, które wspierane są przez technologię miękkiej hybrydy (mHEV). Zapewnia ona nie tylko sprawniejsze ruszanie z miejsca, ale i niższe zużycie paliwa w miejskich korkach.
Prawdziwe powody do zadowolenia będą mieli jednak fani jazdy na prądzie. Audi rozbudowało ofertę hybryd plug-in (oznaczonych jako e-hybrid), które pozwalają na codzienne dojazdy do pracy bez zużywania ani kropli benzyny:
Decyzja o rezygnacji z manualnych skrzyń i silników Diesla wyznacza nowy kierunek dla niemieckiego kompaktowego klasyka. Odświeżone Audi A3 stawia teraz wyłącznie na nowoczesność, komfort automatycznej zmiany biegów i niską emisję spalin. Choć próg wejścia nieco wzrósł, bogatsza technologia pokładowa i wyższy standard wyposażenia rekompensują te zmiany, czyniąc A3 jedną z najciekawszych propozycji w segmencie premium.

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)

Audi A3 allstreet e-hybrid (fot. Audi)
Źrdło: https://v10.pl/ | 14.08.2026 9:39
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 13.08.2026 18:00
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
klimatyzacja samochodowa w Łodzi