
- osobowych
- dostawczych
- terenowych (4x4)
- sprzedaż
- montaż
- naprawa
- przechowalnia
Sklep Online: oponyfelgilodz.pl - nowe opony
Poczta elektroniczna:
opony@uzywaneopony.net
Danpol Łódź to firma świadcząca profesjonalne usługi w zakresie wymiany i
sprzedaży felg stalowych i aluminiowych oraz opon nowych i używanych do
samochodów osobowych, terenowych, dostawczych, motocykli zarówno dla
klientów indywidualnych jak i małych podmiotów gospodarczych oraz innych firm z
terenu województwa łódzkiego. Wykonujemy również wszelkie naprawy bieżące
(przeguby, półosie, klocki i szczęki hamulcowe, amortyzatory, sprężyny itp).
Oferujemy akcesoria do felg i opon (śruby do felg, pierścienie centrujące, nakrętki do felg,
zabezpieczenia kół, wentyle chromowane, dętki).
Nasza solidna fachowa i wyszkolona załoga służy pomocą doradczą a nowoczesne
maszyny i urządzenia wulkanizacyjne gwarantują profesjonalne i rzetelne
wykonanie usługi.
Serdecznie zapraszamy do naszej nowej strony internetowej gdzie mogą Państwo zapoznać się z proponowaną przez nas ofertą.
Serdecznie zapraszamy do współpracy!
więcej informacji na naszej oficjalnej stronie:
>> www.uzywaneopony.net <<
Шиномонтаж в Danpol легко и быстро. Наш шиномонтаж в Лодзи готов предложить Вам широкий спектр услуг по ремонту шин,правке штампованных дисков и балансировке колес и колесных дисков. Мы используем высокотехнологическое оборудование от производителей мирового класса, которое позволяет достичь высоких результатов при шиномонтаже и балансировке колес.
Предлагаем широкий спектр услуг по монтажу и демонтажу колёс, ремонту, балансировке, а так же переобувке.
Операции по демонтажу и последующей установке шин, их ремонт проводятся на ваших глазах и занимают считанные минуты, а накопленный за годы работы опыт наших сотрудников позволяет нам делать это не только быстро, но в первую очередь качественно и аккуратно, не нанося повреждений на покрытие диска.
Źrdło: https://www.money.pl/ | 9.10.2026 9:38
Źrdło: https://www.money.pl/ | 9.10.2026 9:36
Źrdło: https://www.money.pl/ | 9.10.2026 7:15
Źrdło: https://www.money.pl/ | 9.10.2026 7:02
Źrdło: https://www.money.pl/ | 9.10.2026 7:02
Przez lata była numerem 1 wśrod Polaków, teraz rabaty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tak, dobrze widzicie, kilkudziesięciu – najchętniej wybierany nowy samochód nad Wisłą właśnie wyraźnie staniał. Škoda zaprezentowała nowy cennik dla modeli z rocznika 2026 (rok modelowy 2027). Ceny poszczególnych wersji spadły nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych, a kwota wejścia w zakup kultowego auta ponownie zeszła poniżej psychologicznej granicy 100 tysięcy złotych.
To doskona wiadomość dla polskich kierowców i flot handlowych. Podczas gdy na rynku motoryzacyjnym dominują zapowiedzi podwyżek, Czesi zdecydowali się na odważny krok i drastycznie obniżyli ceny swojego największego rynkowego przeboju, jakim bez wątpienia jest Škoda Octavia.
Najtańszy wariant w gamie – wersja Essence z silnikiem benzynowym 1.5 TSI o mocy 115 KM połączonym z 6-biegową skrzynią manualną – został wyceniony na 97 300 zł.
Dla porównania, dotychczasowa regularna cena tej wersji wynosiła 112 300 zł, co oznacza natychmiastową oszczędność na poziomie 15 000 zł już na starcie oferty.

Nowa Škoda Octavia (fot. Škoda)
To jednak nie jedyny wariant, który doczekał się obniżki. Zmiany cenowe objęły niemal pełną paletę silnikową tego modelu. Oto jak prezentują się startowe kwoty za poszczególne konfiguracje napędowe Octavii po jesiennych korektach:
| Wersja silnikowa / skrzynia | Moc (KM) | Cena od |
| 1.5 TSI (Manual 6-biegów) | 115 KM | 97 300 zł |
| 1.5 TSI mHEV (Miękka hybryda / DSG7) | 115 KM | 107 500 zł |
| 1.5 TSI (Manual 6-biegów) | 150 KM | 106 000 zł |
Uwaga: Zmiany obejmują samochody z rocznika produkcyjnego 2026 / roku modelowego 2027.

Nowa Škoda Octavia (fot. Škoda)
Ruch Škody wyraźnie pokazuje, że marka chce umocnić swoją pozycję lidera w Polsce i walczyć o Klientów indywidualnych oraz biznesowych, którzy w ostatnich miesiącach wstrzymywali się z zakupem nowego pojazdu z powodu wysokich cen.
Źrdło: https://v10.pl/ | 8.10.2026 14:46
Rozmowy na linii Bruksela–Pekin osiągnęły punkt zwrotny. Jak poinformował „Financial Times”, chińskie władze kategorycznie odrzuciły propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą dobrowolnego ograniczenia eksportu samochodów hybrydowych na Stary Kontynent. Unijni dyplomaci dążyli do tego, aby udział hybryd z Chin w całodobowym imporcie spadł z obecnych 33% do około 15%.
Pekin pozostaje jednak nieustępliwy, argumentując, że ograniczenia naruszałyby zasady Światowej Organizacji Handlu (WTO) oraz swobodę konkurencji. W reakcji na tę decyzję Unia Europejska przygotowuje drastyczne środki ochronne – w tym sztywne limity importowe i wysokie cła po ich przekroczeniu.
Napięcie handlowe nie powstało bez powodu. W 2024 roku Unia Europejska wprowadziła dodatkowe cła antysubsydyjne (od 7,8% do 35,3%) na chińskie auta w pełni elektryczne (BEV). Przepisy te ominęły jednak pojazdy z napędem hybrydowym (PHEV), co chińskie koncerny błyskawicznie wykorzystały jako lukę rynkową.
Liczby mówią same za siebie:
To ponad 13-krotny wzrost importu w niespełna dwa lata. Chińskie auta przekonały do siebie klientów bogatym wyposażeniem podstawowym oraz agresywną polityką cenową, z którą europejscy producenci nie są w stanie rywalizować.
Najprościej rzecz ujmując, sytuacja wygląda zatem następująco:
| Obszar | Szczegóły |
| Decyzja Chin | Odrzucenie limitów eksportowych |
| Planowana odpowiedź UE | Cła ochronne i limity ilościowe |
| Wzrost importu (2024–2026) | Z 3,8 tys. do 50 tys. sztuk/mies. |
| Zagrożone marki w Polsce | BYD, Omoda, Jaecoo |

OMODA 9 Black Night – polska premiera (2026) (fot. Omoda/Jaecoo)

OMODA 9 Black Night – polska premiera (2026) (fot. Omoda/Jaecoo)

OMODA 9 Black Night – polska premiera (2026) (fot. Omoda/Jaecoo)

OMODA 9 Black Night – polska premiera (2026) (fot. Omoda/Jaecoo)

OMODA 9 Black Night – polska premiera (2026) (fot. Omoda/Jaecoo)

OMODA 9 Black Night – polska premiera (2026) (fot. Omoda/Jaecoo)
Ewentualne nowe obostrzenia ceł bezpośrednio dotkną polski rynek motoryzacyjny, na którym chińskie hybrydy typu plug-in zyskały wielką popularność. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) wynika, że w pierwszym półroczu 2026 roku w Polsce zarejestrowano 26,7 tys. aut z napędem PHEV (skok o 97,3% rok do roku).
Kluczowe modele generujące ten wynik to:
Hybrydy plug-in stanowią już ponad 32% całej sprzedaży chińskich marek w Polsce. Nałożenie dodatkowych taryf celnych przełoży się na bezpośredni wzrost cen w salonach, co uderzy w kieszenie polskich kierowców szukających przystępnych cenowo aut ekologicznych.
O zaostrzenie polityki celnej wobec Chin głośno apelują europejscy giganci, m.in. Volkswagen, powołując się na nierówną konkurencję i presję na europejskie fabryki.
Konflikt handlowy to nie tylko samochody, ale i strategiczne surowce. Chiny posiadają potężną kartę przetargową – monopol na eksport metali ziem rzadkich, kluczowych do produkcji silników elektrycznych i podzespołów motoryzacyjnych. Pekin daje do zrozumienia, że jakiekolwiek ograniczenia handlowe ze strony Brukseli mogą spotkać się z ripostą w postaci odcięcia dostaw surowców dla europejskich fabryk. Pekin oczekuje również zniesienia unijnych sankcji i ograniczeń na transfer zaawansowanych technologii.
Otwarta wojna handlowa nie opłaca się żadnej ze stron, jednak odrzucenie unijnego propozycji przez Chiny oznacza jedno: czas tanich i bogato wyposażonych chińskich hybryd na europejskim i polskim rynku może powoli dobiegać końca.
Źrdło: https://v10.pl/ | 8.10.2026 13:21
Bestsellerowy BMW iX3 wyprzedał się na cały rok do przodu, stając się jednym z największych sukcesów elektrycznej ery bawarskiego koncernu. Niemcy nie zwalniają jednak tempa – właśnie zaprezentowali jego najbardziej sportową i stylową odmianę. Oto fabrycznie nowe BMW iX4, czyli potężne elektryczne SUV Coupé zbudowane na architekturze Neue Klasse. Czy spadek praktyczności w tylnej części nadwozia opłacał się inżynierom? Sprawdzamy szczegóły.

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)
Na pierwszy rzut oka zamiana klasycznej bryły SUV-a na ścięte coupé wiąże się ze zmniejszoną przestrzenią nad głowami pasażerów z tyłu oraz nieco mniejszym bagażnikiem. W przypadku BMW iX4 ta zmiana przynosi jednak konkretną zaletę technologologiczną.
Dzięki dopracowanej aerodynamice i płynnie opadającej linii dachu, inżynierom udało się odczuwalnie zmniejszyć opór powietrza. Ten stylistyczny zabieg przełożył się bezpośrednio na dodatkowe 22 km zasięgu w porównaniu do wyprzedanego iX3. W świecie aut elektrycznych taki darmowy zysk zasięgu wyłącznie dzięki dopracowanej sylwetce to czysty profit dla kierowcy.
Pod efektownym nadwoziem BMW iX4 skrywa najnowocześniejszą technologię koncernu z Monachium. Wykorzystana platforma Neue Klasse rezygnuje z tradycyjnych modułów bateryjnych – ogniwa elektryczne stanowią teraz integralny element nośny całej płyty podłogowej. Zapewnia to wyższą sztywność skrętną oraz bardzo niski środek ciężkości.
Cały układ napędowy sterowany jest przez superkomputer zwany „Heart of Joy”, który odpowiada za idealną integrację pracy zawieszenia, układu kierowniczego, napędu xDrive oraz płynnej rekuperacji energii.
Dzięki architekturze 800V oraz obsłudze mocy ładowania dochodzącej do 400 kW, uzupełnienie energii od 10% do 80% zajmuje w optymalnych warunkach kilkanaście minut.

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)
Wnętrze nowego BMW iX4 podąża ścieżką wyznaczoną przez nową generację aut marki. Zadbano tu o czystą, minimalistyczną formę. Centralnym punktem deski rozdzielczej jest spory ekran dotykowy i nowo zaprojektowana kierownica, ale prawdziwe wrażenie robi wyświetlacz BMW Panoramic Vision, rozciągający się na całej szerokości dolnej krawędzi przedniej szyby. W standardzie znajdziemy m.in. panoramiczny szklany dach, który dodatkowo optycznie powiększa kabinę.
Patrząc na gigantyczny sukces rynkowy iX3 – którego cała roczna pula produkcyjna została już wyprzedana – BMW iX4 ma otwartą drogę do stania się kolejnym hitem sprzedażowym.
Ceny na rynku brytyjskim zaczynają się od 60 170 funtów (310 845 zł) za bazowy model iX4 40 xDrive oraz 66 075 funtów (340 630 zł) za odmianę iX4 50 xDrive. Cenę topowego wariantu M60 xDrive producent ujawni bliżej rynkowego debiutu.

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)

BMW iX4 (fot. BMW)
Źrdło: https://v10.pl/ | 8.10.2026 10:42
Szach Persji chciał czegoś szybszego niż cokolwiek na drodze, saudyjski książę podarował go ojcu na własność, a po wojnie wpadł w ręce egipskich władz i przepadł jak kamień w wodę. Maserati 5000 GT Frua o numerze podwozia 103.064 to absolutny unikat. Właśnie oficjalnie potwierdzono jego autentyczność, dopisując kolejny rozdział do historii, która brzmi jak scenariusz filmu szpiegowskiego z lat 60.
Lata 50. i 60. XX wieku w Europie to czas, kiedy motoryzacja tworzyła arcydzieła, a luksusowe auta klasy GranTurismo nie schodziły z taśm produkcyjnych tysiącami egzemplarzy. Kupowały je koronowane głowy, potentaci naftowi i gwiazdy kina. Jednak nawet w świecie ultrawymagających wyższych sfer model Maserati 5000 GT zyskał status absolutnego świętego Graala.
Łącznie wyprodukowano zaledwie 34 egzemplarze tego modelu, ale historia samochodu zaprezentowanego przez włoskie studio Pietro Frua na Salonie w Genewie w 1963 roku jest zupełnie wyjątkowa. Dziś oficjalny dział klasyków marki — Maserati Classiche — po szczegółowej weryfikacji dokumentów i mechaniki przyznał temu konkretnemu auto (podwozie 103.064) oficjalny certyfikat autentyczności.

Maserati 5000 GT Frua (Fot. WheelsAge)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. WheelsAge)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. WheelsAge)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. WheelsAge)
Wszystko zaczęło się pod koniec lat 50., gdy Szach Persji Mohammad Reza Pahlawi uznał, że seryjne Maserati 3500 GT jest dla niego po prostu… zbyt zwyczajne. Poprosił inżynierów z Modeny o stworzenie maszyny niepowtarzalnej. Dyrektor techniczny Maserati, wybitny inżynier Giulio Alfieri, podjął wyzwanie: wziął potężną, wyścigową jednostkę V8 z torowego modelu 450S, ucywilizował ją i wsadził pod długaśną maskę ekskluzywnego coupé.
Tak narodził się projekt AM103. Maserati dostarczało jednak głównie platformę i mechanikę — to legendarne włoskie domy mody samochodowej (carrozzerie) odpowiadały za szaty. Projekt ubierały m.in. Touring, Allemano, Ghia czy Pininfarina. Jednak to wersja zrobiona przez Pietro Fruę do dziś uważana jest za jedno z najbardziej wyważonych i eleganckich nadwozi w historii motoryzacji.
Frua obniżył linię szyb, nadał karoserii lekkości i płynności, pozbywając się ciężkich proporcji znanych z wcześniejszych edycji. Gdy auto w lakierze Luci di Mezzanotte z jasnym wnętrzem Camoscio zadebiutowało na salonie w Genewie w 1963 roku, wywołało sensację. Jeździł nim m.in. Karim Aga Chan IV, który był zachwycony do tego stopnia, że natychmiast zamówił własny egzemplarz.

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)
Losy egzemplarza o numerze 103.064 były jednak znacznie bardziej zagmatwane. Po pokazach we Francji i Włoszech, pod koniec 1965 roku auto trafiło z powrotem do fabryki, gdzie na specjalne życzenie nowego klienta zostało przelakierowane na głęboką czerwień Rosso Rubino Chiaro.
Nabywcą był saudyjski książę Magid Ben Saoud, który kupił wyjątkowe Maserati jako prezent dla swojego ojca — króla Sauda bin Abdulaziza Al Sauda.
Niedługo później doszło do zawirowań politycznych. Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku i opuszczeniu Egiptu przez monarchę, unikatowe auto zostało skonfiskowane przez egipskie władze. Zniknęło z powierzchni ziemi na ponad trzy dekady, zamknięte w kurzu kairskiego magazynu.
Gdy samochód ujrzał światło dzienne w 2000 roku, świat kolekcjonerów zamarł. Auto było w niemal nienaruszonym, niezwykle oryginalnym stanie, a jego licznik pokazywał zaledwie 12 700 kilometrów. Wóz kupił teksański kolekcjoner i wysłał go prosto do Modeny na czteroletnią, drobiazgową renowację. W 2004 roku auto w wielkim stylu powróciło na salony, zdobywając uznanie podczas prestiżowego konkursu elegancji Concorso d’Eleganza Villa d’Este nad hotelem Como.

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)

Maserati 5000 GT Frua (Fot. Maserati)
Przyznany właśnie certyfikat autentyczności Maserati Classiche (działającego obecnie w ramach ekskluzywnej komórki BOTTEGAFUORISERIE) to oficjalny stempel potwierdzający, że każdy detal, numer seryjny i element mechaniczny podwozia 103.064 zgadza się z fabrycznymi księgami z lat 60.
Eksperci z komitetu historycznego przeanalizowali pełną dokumentację archiwalną, pieczętując status auta jako jednego z najważniejszych zabytków w historii włoskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Maserati 5000 GT Frua pokazuje, czym kiedyś była motoryzacja klasy supersamochodów: nie chodziło jedynie o sekundy do setki czy moc mierzoną w tysiącach koni, ale o unikatowy styl życia, indywidualizm i sztukę budowania nadwozi na wymiar. Dziś to unikatowe coupé stanowi pomost między historycznym wyścigowym rodowodem a współczesną tożsamością marki spod znaku Trójzębu.
Źrdło: https://v10.pl/ | 8.10.2026 8:52
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 8.10.2026 7:30
Obecna na polskim rynku od 2024 r. druga generacja największego SUV-a Skody właśnie zyskała nowy impuls w walce z chińską ofensywą. Obecna dla wszystkich spalinowych modeli marki wersja Drive oferuje promocyjne warunki wyposażenia i finansowania. Na dystansie ponad 1000 km sprawdziłem, co rzeczywiście zmienia ta ograniczono czasowo oferta i czy warto ją wybrać.
Europejska motoryzacja nie ma w ostatnich latach łatwo. Najpierw serca roztropnych Polaków skradły japońskie hybrydy, później marki z Korei zatrudniły pierwszego w swojej historii projektanta i zwróciły na siebie spojrzenia klasy średniej.
A teraz Chińczycy mniej więcej raz w tygodniu wprowadzają na nasz rynek nowy model i podobno nie zamierzają się zatrzymać, dopóki na billboardach nie znajdą się wszyscy zawodnicy polskiej reprezentacji piłki nożnej. I właśnie w tych trudnych czasach, w których brak jakości przykrywa się większym ekranem i ambientowym oświetleniem każdego zakamarku, wyłania się największa nadzieja dla motoryzacji Starego Kontynentu – Skoda.
W minionym roku awansowała na pozycję trzeciego największego producenta samochodów w całej Europie, a sukces ten osiągnęła właśnie takimi samochodami jak ten. Co prawda od kilku tygodni marka żyje już premierą całkowicie elektrycznej i wprowadzającej markę na jeszcze wyższy poziom Skody Peaq, ale nie zapomina na o bardziej konwencjonalnym odpowiedniku, który dokonał podobnej sztuki zmiany obrazu Skody w naszych oczach w momencie premiery pierwszej generacji w 2016 r.

Kodiaq, jak przystało na największego SUV-a w gamie marki znanej z dawania zawsze trochę większej ilości miejsca w lepszej cenie, mały nie jest. Mierzy solidne 4,76 m długości, 1,86 m szerokości oraz 1,66 m wysokości (chociaż uczciwie mówiąc nie są to już największe wartości w segmencie – dłuższa jest Kia Sorento i Hyundai Santa Fe, ale też nowy Volkswagen Tayron).
Flagowa Skoda na ulicy budzi już szacunek swoimi gabarytami, ale te wszystkie przetłoczenia i pasy świetlne (pierwszy z bonusów dorzucany do wersji Drive) nadają im lekkości i dynamicznego charakteru. To kolejny model tej marki, który ze skromnego krewnego stał się jednym z bardziej dopracowanych i dojrzałych projektów w klasie.
Jak to w przypadku Skody, wymiary zewnętrzne są wykorzystane do zdziałania cudów we wnętrzu. Pod tym względem Kodiaq nie ma już sobie równych: nawet rośli pasażerowie drugiego rzędu nie powinni mieć problemu z założeniem sobie nogi na nogę, a bagażnik ma abstrakcyjne 910 litrów pojemności (mierzone do dolnej linii okien przy drugim rzędzie maksymalnie przesuniętym do przodu – tak, jest przesuwny).

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive
Taka przestrzeń z tyłu musiała zostać wykorzystane do stworzenia wersji siedmioosobowej – ta istnieje tutaj jako opcja i dwa kompaktowe (ale spełniające swoją funkcję nawet dla dorosłych) fotele nawet po złożeniu kurczą bagażnik do 845 l. Z wszystkimi fotelami na swoich miejscach pozostaje kufer trochę mniejszy niż w Fabii – 340 l. Z drugiej strony, po złożeniu wszystkiego, co się da w drugim i trzecim rzędzie, dostajemy godną dostawczaka, zdolną przewozić dwumetrowe przedmioty przestrzeń powyżej 2000 l.
Jak zaobserwujecie w tabeli danych technicznych na końcu tego materiału, testowany wariant plug-in obcina trochę z tej przestrzeni, ale nadal pozostaje jej bardzo dużo: w standardowej konfiguracji pięcioosobowej bagażnik Kodiaqa iV mieści 745 l. Straty nie odczujemy więc dotkliwie – jeśli wybierać hybrydę z akumulatorem schowanym pod podłogą bagażnika, to najlepiej w takich autach jak to.

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Przesuwamy się z tyłu do pozycji za kierownicą. Tam po pierwszych kilometrach odkryjecie, że wszystko jest na miejscu – dokładnie tak, jak byście tego oczekiwali… nawet jeśli na środkowej konsoli próżno już szukać wielu tradycyjnych przycisków. Zamiast nich są znane skodziarzom już od kilku lat trzy wielofunkcyjne pokrętła, którymi łatwo i szybko można ustawić szereg najważniejszych funkcji – m.in. głośność systemu audio, temperaturę, moc i kierunek nawiewu albo tryb jazdy.
Do tego od kompletnej listy najbardziej irytujących (ale obecnie obowiązkowych) pikaczy pokładowych systemów monitorujących kierowcę dzieli go tylko jedno kliknięcie na kierownicy. W kolejnym może je już dezaktywować. Niby niewiele, ale są samochody, w których codzienne dokopywanie się do tych wszystkich ustawień zabiera z życia więcej godzin niż wszystkie sezony Breaking Bad.

Naładowany tą pozytywną energią przemyślanych rozwiązań (w dzisiejszych czasach „Simply Clever” musi już ratować kierowców Skód innymi trikami…) wyruszyłem w trasę, która miała sprawdzić obecną tu pod maską hybrydę plug-in w najmniej sprzyjających jej warunkach.
Początek nie był łatwy: podczas startu wpadłem na bodaj najbardziej irytujący element Kodiaqa. Uruchamianie napędu oraz wybór biegu przypominają poszukiwanie tego jednego zdjęcia na zapomnianym, piętnastoletnim laptopie: albo dacie mu chwilę, albo bez absolutnie żadnego skutku spróbujecie powtórzyć czynność kilkukrotnie, ale za każdym razem coraz mocniej. Tak, trzymam nogę na hamulcu i tak, wcisnąłem przycisk uruchomienia pojazdu… ALE ZA SZYBKO!

Gdy przebrniemy przez tę procedurę (stali użytkownicy pewnie szybko się do niej przyzwyczają), podczas jazdy w bieżącej generacji Skody Kodiaq trudno się już do czegokolwiek przyczepić. Zawieszenie jest komfortowe, elegancko wybiera nierówności, ale jednocześnie nie pływa, więc mimo rozmiarów auto prowadzi się bardzo pewnie nawet przy wyższych prędkościach.
Skrzynia – w przypadku hybrydy z wtyczką wyjątkowo sześcio-, a nie siedmiobiegowa DSG – sprawnie dostosowuje się do stylu jazdy, jest szybka i nie ma mowy o zbyt głębokiej redukcji, co już samo w sobie stanowi wymierną przewagę jakościową nad azjatycką konkurencją.

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Czy 204 KM w dużym SUV-ie o masie zbliżającej się do 2 ton wystarczy? Przyspieszenie do 100 km/h oscylujące wokół 8,5 sekundy zostawia pewien niedosyt, ale wychodzę z założenia, że akurat taki model w tej wersji napędowej nie został zestrojony pod hasło „szybkość”. Tragedii nie ma, a dla głodnych ostrzejszych wrażeń zawsze pozostaje Kodiaq RS.
Hybrydy plug-in wybiera się jednak dla innych liczb – tych określających zużycie paliwa. Mają one tę zaletę, że – jeśli tylko macie się gdzie ładować – z takiego Kodiaqa korzystacie jak z auta elektrycznego, czyli – przy obecnych cenach na stacjach benzynowych – zauważalnie taniej.

W ślad za obowiązującymi od około dwóch lat norm WLTP, którymi UE zmotywowała producentów aut do zwiększenia akumulatorów w autach tego typu, cała Grupa Volkswagen jest teraz prymusem w plug-inach. W Kodiaqu liczy on sobie całe 19,7 kWh pojemności użytkowej, co przekłada się na zasięg w trybie elektrycznym aż 120 km (tak mówią dane oficjalne, ale podczas codziennego załatwiania spraw bez wysiłku można osiągać zbliżone wyniki).
Sytuacja komplikuje się w trasie, ale tylko trochę. Kiedyś po wyładowaniu zapasu prądu z baterii takie plug-iny jak ten stawały się dużymi i ciężkimi autami z niewielkim silniczkiem, który przepalał absurdalne ilości paliwa. W Kodiaqu tego problemu już nie ma.

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Większą część swojego testu poświęciłem na trasę na dystansie 550 km w jedną stronę, prowadzącym głównie autostradami i w niewielkiej części drogami krajowymi. W pierwszą ruszyłem z pełnym akumulatorem i uzyskałem średnie zużycie 7,5 l/100 km. W drugą ruszyłem już z rozładowaną baterią, a wynik wzrósł do 8,7/100 km.
Nawet w takim przypadku jest to wynik jak najbardziej porównywalny z konwencjonalnym odpowiednikiem po prostu z silnikiem benzynowym, a ceny są na korzyść plug-ina: Kodiaq iV w wersji Drive kosztuje aż o 13 350 zł mniej od egzemplarza o takiej samej mocy z silnikiem 2.0 TSI (choć tu dostajemy o pół litra większy silnik i napęd na cztery koła) i dokładnie tyle samo co wariant z 2.0 TDI z napędem na jedną oś, ale o mniejszej mocy 150 KM. Może się okazać, że nawet bez wallboxa w domu już teraz plug-in Wam się zwyczajnie opłaci.

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Wcześniej w tym tekście chwaliłem Kodiaqa za możliwość szybkiej dezaktywacji systemu utrzymywania pasa ruchu czy dźwiękowego ostrzeżenia o przekroczeniu prędkości. Uzasadnienie nie wymaga już chyba epopei – funkcje te są obowiązkowe w Unii Europejskiej, ale w obecnej formie irytujące w działaniu. Teraz z kolei pochwalę Kodiaqa za… systemy bezpieczeństwa. To nie pomyłka.
Oto po raz kolejny, zaraz po korku z lejkiem czy parasolce schowanej w drzwiach, zdrowy rozsądek czeskiej marki, znany pod hasłem Simply Clever, wchodzi na kolejny poziom – tym razem pod postacią nowej wersji wyposażenia Drive.
Wśród dobrodziejstw współczesnej motoryzacji są bowiem takie rozwiązania, które rzeczywiście stanowią ukłon w stronę kierowcy, jego komfortu lub bezpieczeństwa. Jedno z nich było mi dane przetestować po raz pierwszy.

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Ktokolwiek opuszczał w wakacyjne, piątkowe popołudnie Warszawę z planem udania się na północ kraju, ten w cyrku się nie śmieje. Łomianki. W dodatku częściowo rozkopane. Trochę poklikałem i oto jest – Traffic Jam Assist. Najpierw nie ufam, ale po chwili mogę się wygodnie rozsiąść. Samochód sam ruszy, powoli przesunie się w korku i kiedy trzeba zatrzyma. I tak cały czas, dopóki ostatnie zielone nie wypuści nas na S8. Po raz pierwszy ten godzinny wylot ze stolicy nie był męczący. Zaskakujące.
W standardzie otrzymacie tutaj jeszcze kilka takich ciekawostek, między innymi Emergency Assist, który w razie utraty przytomności kierowcy przejmie kontrolę nad autem i bezpiecznie zatrzyma go na poboczu, czy też Crew Protect Assist, który przygotuje pojazd i pasażerów na ewentualne zderzenie, aby zminimalizować ryzyko obrażeń. Nie pika, a pomaga. I to takie systemy powinny być obowiązkowe!

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Standardowo, żeby odpowiedzieć na to pytanie, otworzyłbym konfigurator na stronie producenta i poklikał co trzeba. Ale że, chcąc nie chcąc, zbliża się koniec roku, to ruszyły już oferty promocyjne, co w tym przypadku oznacza rabaty zbliżające się do 30 tysięcy złotych. I tak oto bazowy wariant Kodiaka możecie mieć już za 155 250 zł (standardowo 182 750 zł). Pod maską znajdzie się 1.5 TSI o mocy 150 KM z miękką hybrydą.
Testowana przeze mnie, korzystnie wyposażona wersja Drive startuje od 160 700 złotych, a jeśli skusiła Was jazda po mieście za pół darmo, to do hybrydy plug-in z takim właśnie wyposażeniem przyjdzie zapłacić 173 750 zł. Jak to się prezentuje na tle konkurencji? Nadal bardzo dobrze, zobaczcie – porównałem testowaną wersję z analogicznie wyposażonymi, kluczowymi rywalami:
| Model i konfiguracja | Porównywana cena | Różnica względem Kodiaqa | Podstawa ceny |
|---|---|---|---|
| Škoda Kodiaq Drive PHEV, 204 KM, FWD | 173 750 zł | — | Cena promocyjna; katalogowo 203 250 zł |
| VW Tayron Style eHybrid, 204 KM, FWD + Technology Premium | 209 700 zł | +35 950 zł | Promocyjne 199 990 zł + pakiet 9710 zł |
| Kia Sorento XL PHEV, 288 KM, AWD | 259 400 zł | +85 650 zł | Cena promocyjna; katalogowo 269 400 zł |
| MGS9 Exclusive PHEV, 299 KM, FWD | 176 900 zł | +3150 zł | Cena promocyjna; katalogowo 181 900 zł |
Jak widać wersja Drive naprawdę robi różnicę, bo nawet jeśli największy SUV Skody nie zawsze wychodzi najtaniej w segmencie, to w tym konkretnym przypadku jest nawet o kilka tysięcy złotych od najbliższego rywala z Chin – nowego MGS9. Analogiczny model Volkswagena jest mimo wszystko o kilkanaście procent droższy; najbardziej zaskakuje jednak tak duża dopłata do Kii Sorento – choć pracownicy salonów tej marki będą się bronić zapewne, że to wyższej klasy wóz z mocniejszym napędem. Przed podjęciem decyzji dobrze przejechać się jednym i drugim.
Sceptycy czerpią jakąś dziwną satysfakcję głosząc, że europejskie marki nie pociągną już długo. Bo za drogie, bo zostały z tyłu, bo w tym "chińczyku" sąsiada to jest siedemnaście ekranów i karaoke (serio – sprawdzaliśmy je w BYD Sealion 7). A jednak, idąc za przykładem Skody, jakoś tego nie widzę. Oczywiście, konkurencja jest większa, ale jednak w Kodiaku czułem nie tylko, że jest to samochód rozsądny do bólu, ale też czułem się fair. Pomijając dywagacje na temat tego, jak europejskie marki znalazły się w takiej sytuacji rynkowej, wybór czeskiego SUV-a porównałbym do zakupu jabłek u ulubionego pana w warzywniaku, a nie markecie zagranicznej sieci. Tylko na trochę szerszą skalę. Lokalny patriotyzm? Tu chodzi o coś więcej, bo i w przypadku chrupiących ligoli, i produkowanego u naszych południowych sąsiadów auta, sam produkt jest zwyczajnie lepszy.
Maciej Skrzyński
Redaktor, social media manager

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)

Skoda Kodiaq 1.5 Plug-in Drive (2026)
Nasza ocena
Plusy
Minusy
W nowej rzeczywistości Skoda musi odnaleźć się na nowo i to robi. Kodiaq pokazuje, jak Europa powinna rywalizować z chińskimi nowościami. Wystawia przeciwko im samochód nie walczący na jak najniższą cenę (zawsze znajdzie się ktoś gotowy opuścić ją jeszcze bardziej), ale bardziej od nich dopracowany: normalny z wyglądu, bezkonkurencyjny pod względem funkcjonalności i ergonomii obsługi, z dobrych materiałów i z szeroką gamą zróżnicowanych napędów. Dobrze funkcjonujące hybryda plug-in oraz systemy asystujące w prowadzeniu dowodzą, że pod względem technologicznych trendów Skoda jest w europejskiej czołówce.
| Škoda Kodiaq 1.5 TSI PHEV 204 KM – dane techniczne | |
|---|---|
| Napęd | |
| Rodzaj napędu | Hybryda plug-in: silnik benzynowy i silnik elektryczny |
| Silnik spalinowy | 1.5 TSI, turbodoładowany, z bezpośrednim wtryskiem paliwa |
| Pojemność silnika spalinowego | 1498 cm³ |
| Liczba i układ cylindrów | 4, rzędowo |
| Moc silnika spalinowego | 150 KM (110 kW) przy 5000–6000 obr./min |
| Moment obrotowy silnika spalinowego | 250 Nm przy 1500–4000 obr./min |
| Moc silnika elektrycznego | 116 KM (85 kW) |
| Moment obrotowy silnika elektrycznego | 330 Nm |
| Maksymalna moc systemowa | 204 KM (150 kW) |
| Maksymalny systemowy moment obrotowy | 350 Nm |
| Napędzana oś | Przednia |
| Skrzynia biegów | 6-biegowa automatyczna, dwusprzęgłowa DSG |
| Akumulator i ładowanie | |
| Typ akumulatora | Litowo-jonowy |
| Pojemność akumulatora brutto | 25,7 kWh |
| Pojemność akumulatora netto | 19,7 kWh |
| Maksymalna moc ładowania AC | 11 kW |
| Maksymalna moc ładowania DC | Do 50 kW według polskiego cennika; 40 kW według strony modelu i fabrycznej karty technicznej |
| Czas ładowania AC 0–100% | ok. 2 godz. 30 min (11 kW) |
| Czas ładowania z gniazdka 230 V 0–100% | ok. 11 godz. 15 min |
| Czas ładowania DC 10–80% | ok. 26 min |
| Złącza ładowania | Typ 2 (AC), CCS Combo 2 (DC) |
| Osiągi, zużycie paliwa i energii | |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 8,4 s |
| Prędkość maksymalna | 210 km/h |
| Zużycie paliwa według WLTP (cykl mieszany, wartość ważona) | 1,5–1,8 l/100 km |
| Zużycie energii według WLTP | 14,1–14,5 kWh/100 km (polski cennik, rok modelowy 2027) |
| Zasięg elektryczny według WLTP | do 122 km |
| Emisja CO2 według WLTP (wartość ważona) | 35–40 g/km |
| Rodzaj paliwa | Benzyna bezołowiowa, minimum 95 RON |
| Pojemność zbiornika paliwa | 45 l |
| Masy i wymiary | |
| Długość | 4758 mm |
| Szerokość (bez lusterek) | 1864 mm |
| Wysokość | 1656 mm (według fabrycznej karty technicznej Selection) |
| Rozstaw osi | 2791 mm |
| Prześwit przy masie własnej | 189 mm |
| Średnica zawracania | 11,2 m |
| Masa własna z kierowcą 75 kg (Selection) | 1917–2087 kg, zależnie od wyposażenia |
| Dopuszczalna masa całkowita (Selection) | 2432 kg |
| Ładowność, łącznie z kierowcą 75 kg (Selection) | 420–590 kg, zależnie od wyposażenia |
| Dopuszczalne obciążenie dachu | 75 kg |
| Masa przyczepy bez hamulca | 750 kg |
| Masa przyczepy z hamulcem | 1800 kg |
| Pojemność bagażnika | 745 l |
| Pojemność bagażnika po złożeniu siedzeń | 1945 l, przy załadunku do dachu |
| Liczba miejsc | 5; trzeci rząd niedostępny w odmianie PHEV |
| Ceny | |
| Cena katalogowa wersji Drive od | 203 250 zł |
| Cena katalogowa wersji Selection od | 209 800 zł |
| Cena katalogowa wersji Sportline od | 219 500 zł |
| Cena promocyjna wersji Drive od | 173 750 zł; oferta od 1.10.2026 do wyczerpania zapasów, według warunków polskiego cennika |
| Pozostałe | |
| Gwarancja na akumulator trakcyjny | 8 lat/160 000 km |
| Wynik testu zderzeniowego Euro NCAP | 5 gwiazdek (2024); ocena obejmuje także wersję 1.5 TSI PHEV |
| Kraj produkcji | Czechy (Kvasiny) |
Źrdło: https://v10.pl/ | 7.10.2026 19:42
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 7.10.2026 7:30
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 6.10.2026 18:00
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 6.10.2026 15:30
Źrdło: https://www.autocentrum.pl/ | 6.10.2026 11:30
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22